Reklama

Porażka Jagiellonii po zaciętym boju. Duma Podlasia powalczyła, ale faworyt za mocny

To był historyczny, pełen olbrzymich emocji wieczór dla całego Podlasia. Jagiellonia Białystok zadebiutowała w fazie ligowej Ligi Europy, tocząc niezwykle zacięty i dramatyczny bój z greckim gigantem, Olympiakosem Pireus. Podopieczni Adriana Siemieńca wyszli na prowadzenie i przez długie fragmenty meczu dzielnie stawiali czoła utytułowanemu rywalowi na jego gorącym terenie. Ostatecznie gospodarze zdołali odrobić straty i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę w samej końcówce spotkania, wygrywając 2:1. Mimo porażki Duma Podlasia pokazała ogromny charakter i brak jakichkolwiek kompleksów na europejskiej arenie.

Odważny początek i historyczne prowadzenie „Jagi”

Spotkanie w Pireusie od pierwszych minut toczyło się w wysokim tempie. Gospodarze próbowali narzucić własne warunki gry, stwarzając zagrożenie głównie po dośrodkowaniach, jak w 13. minucie, gdy Jota Silva głową posłał piłkę obok bramki. Jagiellonia nie zamierzała się jednak wyłącznie bronić i odpowiedziała błyskawicznie. Najpierw po precyzyjnym zagraniu Norberta Wojtuszka w sytuację sam na sam wyszedł Nik Prelec, jednak jego strzał trafił tylko w słupek, a dobitkę Rodrigo Conceição obronił Stefan Ortega. Co nie udało się wtedy, powiodło się w 20. minucie. Po fatalnym błędzie bramkarza Olympiakosu przy wybijaniu piłki, Conceição przechwycił futbolówkę i podał do Preleca. Słoweński napastnik od razu obsłużył Kajetana Szmyta, a ten zimną krwią i potężnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył pierwszego, historycznego gola dla Jagiellonii w fazie ligowej Ligi Europy.

Napór gospodarzy i stałe fragmenty gry

Utrata bramki podrażniła Greków, którzy natychmiast ruszyli do odrabiania strat, spychając białostoczan do głębokiej defensywy. Główną bronią Olympiakosu okazały się stałe fragmenty gry, przy których defensywa Jagiellonii miewała spory problem. W 31. minucie po dośrodkowaniu Chiquinho z rzutu rożnego groźnie główkował Jota, jednak kapitalną, refleksojdną interwencją popisał się Sławomir Abramowicz. Przełomowy moment pierwszej połowy nadszedł w 42. minucie. Po kolejnym rzucie rożnym Chiquinho zagrał na głowę Joty, ten przedłużył podanie do Tákisa Rétsosa, którego strzał Abramowicz zdołał jeszcze zbić, ale przy dobitce niekrytego Armando Gonzáleza z najbliższej odległości był już całkowicie bezradny. Do przerwy na tablicy wyników widniał remis 1:1.

Reklama

Walka cios za cios i kartkowe problemy

Druga część spotkania przyniosła znacznie bardziej wyrównany obraz gry, choć nie brakowało w niej twardej, męskiej walki i ostrych fauli. Sztab szkoleniowy musiał reagować na twardą grę i po przerwie na boisku nie pojawił się już m.in. Taras Romanczuk, którego zastąpił Eryk Kozłowski. Sędzia oszczędził ukaranego wcześniej Wojtuszka, jednak żółte kartki szybko obejrzeli inni obrońcy: Guilherme Montóia oraz Bernardo Vital. W 59. minucie gospodarze stworzyli groźną okazję, kiedy Remo Freuler zagrał na prawą stronę do Joty Silvy, lecz jego uderzenie pewnie obronił Abramowicz. Jagiellonia potrafiła odgryzać się składnymi kontrami, jak w sytuacji, gdy zablokowane zostało groźne dośrodkowanie Szmyta, jednak z biegiem czasu to grecki zespół zaczął przejmować pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie.

Decydujący cios w końcówce spotkania

Białostoczanie z wielką determinacją i poświęceniem dążyli do dowiezienia cennego, wyjazdowego remisu do ostatniego gwizdka. Niestety, w 84. minucie doświadczenie i siła fizyczna rywali dały o sobie znać po raz kolejny. Remo Freuler precyzyjnie dośrodkował piłkę w pole karne Jagiellonii, a wprowadzony na boisko Roman Jaremczuk wyskoczył najwyżej w szesnastce i potężnym, precyzyjnym strzałem głową pokonał Abramowicza, wyprowadzając Olympiakos na prowadzenie 2:1. W samej końcówce i w doliczonym czasie gry Grecy nie oddali już inicjatywy, a bliski podwyższenia wyniku był jeszcze Rétsos, który po kapitalnej akcji Gelsona Martinsa trafił w poprzeczkę. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i Duma Podlasia musiała uznać wyższość utytułowanego przeciwnika.

Reklama

Surowa lekcja i powody do dumy

Mimo przegranej w Pireusie, postawa Jagiellonii Białystok zasługuje na duże słowa uznania i szacunku. Zespół Adriana Siemieńca zaprezentował się na tle triumfatora Ligi Konferencji z poprzednich lat bez jakichkolwiek kompleksów, grając odważną, bezkompromisową piłkę. O końcowej porażce zadecydowały niuanse: brak chłodnej głowy przy wyprowadzaniu piłki pod presją oraz słabsza dyspozycja przy kryciu rywali po dośrodkowaniach i rzutach rożnych. Była to bolesna, ale niezwykle cenna lekcja dorosłego, europejskiego futbolu. Żółto-Czerwoni udowodnili jednak, że potrafią być równorzędnym partnerem dla uznanych marek na Starym Kontynencie. Kolejna szansa na zdobycie historycznych punktów w fazie ligowej nastąpi już 15 października o godzinie 21:00, kiedy na Stadionie Miejskim w Białymstoku Jagiellonia podejmie ormiański Ararat-Armenia Erewan.

Jak oceniacie debiut Jagiellonii w fazie ligowej Ligi Europy? Czy Waszym zdaniem Żółto-Czerwoni zasłużyli w Pireusie na chociaż jeden punkt? Czekamy na Wasze opinie i komentarze!

Reklama

Olympiakós Pireus - Jagiellonia Białystok 2:1 (1:1). Bramki: Armando González 43, Roman Jaremczuk 84 - Kajetan Szmyt 20. Żółte kartki: Bruno Onyemaechi, Santiago Hezze (Olympiakos), Norbert Wojtuszek, Guilherme Montóia, Bernardo Vital (Jagiellonia). Sędziował: Harm Osmers (Niemcy). Widzów: 30 540.

Olympiakós: Stefan Ortega - Manólis Sáliakas (82 Marcus Holmgren Pedersen), Tákis Rétsos, Lorenzo Pirola, Bruno Onyemaechi (46 Nair Tiknizian) - Jota Silva, Santiago Hezze (77 Leon Bailey), Remo Freuler, Chiquinho (77 Gustavo Puerta), Gelson Martins - Armando González (62 Roman Jaremczuk). 

Reklama

Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Apóstolos Konstantópoulos, Guilherme Montóia - Rodrigo Conceição (87 Jeremy Agbonifo), Taras Romanczuk (46 Eryk Kozłowski), Anders Klynge (63 Hampus Finndell), Jesús Imaz (63 Youssuf Sylla), Kajetan Szmyt - Nik Prelec (75 Sergio Lozano).

Przemysław Sarosiek
 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/09/2026 01:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama