Reklama

Włodarze z Koalicji Obywatelskiej nagle zauważyli gigantyczny problem białostockich uczniów

Szkolne korytarze uginają się pod ciężarem wielokilogramowych plecaków, a w magistracie dopiero teraz zaczynają dociekać, jak wygląda rzeczywistość lokalnej edukacji. Radny Koalicji Obywatelskiej Jarosław Grodzki postanowił oficjalnie zapytać prezydenta Tadeusza Truskolaskiego o kwestię nadmiernego obciążenia kręgosłupów najmłodszych mieszkańców naszego miasta. Sprawa jest niezaprzeczalnie ważna, jednak sam styl i moment podjęcia interpelacji budzą ogromne zdziwienie.

 

Mniejszy ciężar na dziecięcych barkach

Codzienność białostockiego ucznia to przytłaczająca rutyna noszenia grubych podręczników, kompletów ćwiczeń i wypchanych zeszytów. Do jednego przedmiotu wymagane są często aż trzy osobne pozycje papierowe, co na przestrzeni całego tygodnia zamienia drogi do szkoły w wycieńczający sprawdzian wytrzymałości. Problem ten uderza przede wszystkim w najmłodszych, których układ kostno-mięśniowy znajduje się w fazie intensywnego rozwoju. Przeciążone torby prowadzą do utrwalania wad postawy oraz bólów pleców. Zapewnienie młodzieży miejsca na bezpieczne pozostawienie części materiałów w placówce wydaje się podstawowym obowiązkiem organu prowadzącego.

Reklama

Urzędniczy brak wiedzy po latach rządów

Zamiast gotowych rozwiązań i sprawnego działania, polityk ugrupowania współrządzącego miastem proponuje serię pytań do własnego zaplecza politycznego. Radny dopytuje władze miasta o to, ile dokładnie białostockich podstawówek dysponuje obecnie szafkami dla dzieci oraz do jakiej części uczniów są one dostępne. Zastanawia się również, w ilu placówkach infrastruktura ta jest niewystarczająca oraz czy magistrat posiada w ogóle jakiekolwiek twarde dane obrazujące skalę tego zjawiska. Po tylu latach sprawowania władzy przez ekipę Tadeusza Truskolaskiego urzędnicy powinni dysponować takimi analizami od ręki.

Gdzie są pieniądze na szkolne szafki

Kolejny wątek poruszony w piśmie dotyczy wyliczenia szacunkowych kosztów wyposażenia wszystkich miejskich szkół podstawowych w niezbędny meblunek. Przedstawiciel rządzącej większości dopytuje prezydenta o możliwość wygospodarowania odpowiednich funduszy w obecnym budżecie lub wprowadzenie zmian budżetowych. Szuka także odpowiedzi na pytanie, jakie konkretne kroki zaradcze Miasto mogłoby podjąć jeszcze w trwającym roku szkolnym. Takie postawienie sprawy rodzi pytania o dotychczasowe priorytety finansowe władz Białegostoku, które od dawna wolą przeznaczać fundusze na własną promocję zamiast na zdrowie uczniów.

Reklama

Zapomniana młodzież i hipokryzja radnego

W całej tej sprawie uderza jednak coś zupełnie innego, co obnaża powierzchowność działań radnego KO. Jarosław Grodzki skupia się wyłącznie na szkołach podstawowych, kompletnie ignorując sytuację w placówkach ponadpodstawowych. Zdumienie jest tym większe, że autor interpelacji na co dzień jest przecież nauczycielem w szkole średniej. Doskonale powinien zatem wiedzieć, że starsza młodzież zmaga się z takimi samymi obciążeniami. Wykluczenie licealistów i uczniów techników pokazuje, że mamy do czynienia jedynie z powierzchownym działaniem pod publikę.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/09/2026 17:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości