Reklama

Wielki test Jagiellonii na greckiej ziemi. Grecki goliat czy kolos w kryzysie?

Przed Jagiellonią Białystok zupełnie nowy, historyczny rozdział w europejskich pucharach. Zespół Adriana Siemieńca debiutuje w fazie ligowej Ligi Europy, a na dzień dobry czeka go wyjazdowe starcie z prawdziwym gigantem – najbardziej utytułowanym klubem w historii greckiej piłki, Olympiakosem Pireus. Na gorącym terenie w Grecji żółto-czerwonych czeka trudne wyzwanie, ale i gospodarze mają swoje problemy i kadrowe zawirowania. Czy Duma Podlasia może sprawić przykrego psikusa rywalom?

Europejska przygoda wkracza na wyższy poziom

Białostoczanie na swoje miejsce w fazie ligowej Ligi Europy ciężko zapracowali podczas udanych eliminacji. Podopieczni Adriana Siemieńca najpierw odprawili z kwitem utytułowany szkocki Rangers FC (2:1 u siebie i 1:1 na wyjeździe), a w decydującej rundzie nie dali żadnych szans gruzińskiej Iberii 1999 Tbilisi, wygrywając 4:0 przed własną publicznością oraz 2:1 w rewanżu.

Po dwóch udanych sezonach spędzonych w fazie ligowej Ligi Konferencji, Jagiellonia wkracza na wyższy szczebel rywalizacji. Choć Duma Podlasia nie jest wymieniana wśród grona potentatów Ligi Europy to statystyki dają powody do optymizmu. Od początku ubiegłego sezonu żółto-czerwoni pozostają niepokonani w wyjazdowych starciach na europejskiej arenie (4 zwycięstwa, 5 remisów).

Reklama

Trudny moment Jagi: alarm po porażce w Krakowie

Jagiellonia nie przystąpi jednak do środowego spotkania w idealnych nastrojach. Przed wylotem do Grecji białostoczanie ponieśli bolesną porażkę w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy, ulegając na wyjeździe Wisłoków Kraków 0:2. Niepokój kibiców budzi przede wszystkim styl, w jakim zaprezentowali się gracze Jagi – drużyna była przy Reymonta tło dla rywali, a gospodarze mogli nawet wygrać zdecydowanie wyżej.

Adrian Siemieniec wie, że grając podobnie w Pireusie dla jego drużyny skończy się katastrofą. Jeśli Jagiellonia myśli o wywiezieniu zdobyczy punktowej z tak trudnego terenu, musi zagrać bezbłędnie w defensywie i wyeliminować proste błędy indywidualne, które przytrafiły się w Krakowie. No i zacząć poczynać sobie tak kreatywnie jak podczas swoich najlepszych występów. Żółto-czerwonych na to stać co udowodnili już w tym sezonie.   

Reklama

W Jagiellonii wiele zależy od formy wracającego do pełnej dyspozycji Jesusa Imaza oraz kapitana Tarasa Romanczuka. Przed Krakowem formą imponowali Nik Prelec i Anders Klynge. Czy błysną także w Grecji?  

Zamieszanie u gospodarzy i zmiana na ławce

Na szczęście dla Jagiellonii, grecki potentat również zmaga się z własnymi, ogromnymi problemami. Poczatek sezonu przyniósł w Pireusie prawdziwe trzęsienie ziemi. Po odpadnięciu z kwalifikacji Ligi Mistrzów z holenderskim Nijmegen oraz po sensacyjnej, domowej porażce w lidze z OFI Kreta (0:1), z klubem rozstał się dotychczasowy trener Jose Luis Mendilibar.

Reklama

Nowym szkoleniowcem Olympiakosu został były twórca sukcesów Realu Sociedad, Imanol Alguacil. Hiszpan dopiero poznaje swój zespół i poszukuje optymalnego ustawienia. Grecy walczą z własną słabością: nie wygrali dwóch ostatnich meczów ligowych, a w ostatnich sześciu domowych spotkaniach w Europie odnotowali zaledwie jedno zwycięstwo. Mecz z Jagiellonią będzie więc dla nowego trenera poligonem doświadczalnym w trudnym okresie transformacji.

Gwiazdy warte miliony i osłabienia w składzie Pireusu

Przepaść finansowa dzieląca oba kluby jest olbrzymia. Kadra Olympiakosu wyceniana jest przez portal Transfermarkt na 183,25 mln euro, podczas gdy wartość Jagiellonii to 32,55 mln euro. W składzie gospodarzy roi się od uznanych nazwisk. W bramce stoi utytułowany Stefan Ortega, defensywą kieruje kapitan Panagiotis Retsos oraz sprowadzony za 5 mln euro Nair Tiknizyan. W pomocy straszą Kolumbijczyk Gustavo Puerta (sprowadzony za 16 mln euro), doskonale znany z reprezentacji Szwajcarii Remo Freuler oraz wypożyczony z Nottingham Forest Gustavo Sá (warty 25 mln euro). W ataku szaleć ma meksykański talent Armando González.

Reklama

Gospodarze mają jednak swoje absencje. Z powodu poważnej kontuzji nie zagra kluczowy napastnik Ayoub El Kaabi, za kartki pauzuje ikona klubu Kostas Fortounis, a Roman Yaremchuk nie został zgłoszony do rozgrywek.

Historia i sędzia środowego pojedynku

Środowe starcie na charakterystycznym, niezwykle gorącym obiekcie im. Jeorjosa Karaiskakisa będzie pierwszym bezpośrednim pojedynkiem w historii obu klubów. Olympiakos po raz ostatni rywalizował z polskim zespołem w sezonie 1987/88, odpadając wówczas z Górnikiem Zabrze. Jagiellonia ma natomiast za sobą potyczki z Arisem Saloniki z sezonu 2010/11, w których nie zdołała odnieść wygranej.

Reklama

Głównym arbitrem środowego spotkania w Pireusie będzie doświadczony niemiecki sędzia Harm Osmers. Oprócz prestiżu, w tle toczy się walka o wielkie pieniądze. Za każde zwycięstwo w fazie ligowej Ligi Europy UEFA płaci 450 tys. euro, a za remis 150 tys. euro.

Gdzie oglądać mecz Olympiakos – Jagiellonia?

Pojedynek w Pireusie zaplanowano na środę, 16 września. Pierwszy gwizdek arbitra usłyszymy o godzinie 21:00 (transmisja rusza od 20:50). Kibice z Białegostoku i całej Polski będą mogli śledzić to spotkanie na żywo na kilku kanałach. Transmisję telewizyjną przeprowadzą stacje Polsat Sport 1, Polsat Sport Premium 1 oraz Super Polsat. Mecz będzie również dostępny online w aplikacji oraz serwisie Polsat Box Go. Zapraszamy również do słuchania relacji z meczu na kanale YouTube Dzień Dobry Podlaskie, gdzie będzie relacjonować wydarzenia na greckim boisku.   

Reklama

Jak obstawiacie wynik pierwszego meczu Jagiellonii w fazie ligowej Ligi Europy? Czy Żółto-Czerwonym uda się wykorzystać zamieszanie w szeregach Olympiakosu i wywieźć cenne punkty z Pireusu? Czekamy na Wasze typy w komentarzach!

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama