Przed Jagiellonią Białystok historyczny moment, w środę o 21.00 zaliczy absolutny debiut w fazie ligowej Ligi Europy. Przed wyjazdowym starciem z greckim potentatem, Olympiakosem Pireus, odbyła się oficjalna konferencja prasowa z udziałem trenera Adriana Siemieńca oraz kapitana zespołu Tarasa Romanczuka. Mimo piątkowej, bolesnej porażki ligowej z Wisłą Kraków, w szeregach mistrzów Polski nie ma mowy o rezygnacji czy strachu. Przedstawiciele Dumy Podlasia zapowiadają odważną postawę i heroiczną walkę na gorącym, greckim terenie.
Podczas przedmeczowego spotkania z mediami nie mogło zabraknąć wątku nieudanego spotkania z Wisłą Kraków. Szkoleniowiec białostoczan przyznał szczerze, że sztab trenerski nie skupiał się na głębokiej analizie drużynowej, aby nie zniszczyć tego, co udało się wypracować na przestrzeni ostatnich miesięcy. Wskazał, że w takich momentach najważniejsze jest zachowanie spokoju i zachowanie fundamentów, które doprowadziły zespół na ten poziom.
Kiedyś był taki dokument „7 dni od mistrzostwa” i tam padło takie stwierdzenie ś.p. Oresta Lenczyka, jak z GKS Bełchatów przegrali mecz na Koronie wysoko i on powiedział do zawodników, że on nie patrzy na ten mecz pod kątem wyciągania wniosków, żeby nie zepsuć tego, co wypracowaliśmy. Można się na to powołać, to będzie najbardziej wartościowy komentarz po tym meczu – skomentował treść podyktowaną wydarzeniami w Krakowie trener Adrian Siemieniec.
Szkoleniowiec mocno podkreślał, że chce odciąć zespół od wszelkich pobocznych dyskusji czy afer medialnych, stawiając wyłącznie na sportowy aspekt nadchodzącego widowiska.
Kwestie personalne przed spotkaniem w Pireusie wywołują sporo emocji. Szkoleniowiec Jagiellonii potwierdził, że w Grecji na pewno nie zobaczyliśmy Yukiego Kobayashiego. Japończyk z powodu problemów zdrowotnych nie znalazł się w kadrze meczowej i czeka go dłuższy rozbrat z piłką. Znacznie lepiej wygląda sytuacja Ousmane Sowa, który poleciał z drużyną do Grecji, jednak decyzje co do jego występów zapadną po oficjalnym treningu.
Jutro Yuki nie wystąpi na pewno, nie ma go z nami. Mówiłem już, że to raczej dłuższy temat. Zobaczymy, co dalej, bo jeszcze przed nami mecz ligowy, czy coś się zmieni. Może się zmieni, ale jutro nie będzie go w kadrze – uciął spekulacje na temat japońskiego obrońcy Adrian Siemieniec.
Trudnym zadaniem dla sztabu ze szkoleniowcem na czele było taktyczne przygotowanie zespołu do starcia z nowym trenerem Olympiakosu, Imanolem Alguacilem. Hiszpan niedawno objął ster nad drużyną, zmieniając jej dotychczasowy styl. Pod jego wodzą Grecy starają się dłużej utrzymywać przy piłce, stosować intensywny pressing oraz szukać bezpośrednich pojedynków na całej długości boiska.
Jak widzimy największą różnicę, to myślę, że bez piłki nastawienie i intensywność pressingu jest utrzymana, ale taktycznie jest bardziej nastawienie na bezpośrednie pojedynki, by zdominować mecz i zabrać nam piłkę. Z piłką najważniejsza obserwacja to zmiana z futbolu bardziej bezpośredniego na dużej intensywności w ataku przestrzeni, graniu bezpośrednim, na bardziej piłkę pośrednią z większym posiadaniem piłki, przeładowaniem środka pola – analizował styl rywala opiekun żółto-czerwonych.
Mimo olbrzymiego budżetu i gigantycznego doświadczenia piłkarzy z Pireusu, Jagiellonia nie zamierza nastawiać się wyłącznie na głęboką defensywę.
Zdajemy sobie sprawę, naprzeciwko kogo staniemy. Jagiellonia zagra po raz pierwszy w Lidze Europy, ten jutrzejszy mecz jest historyczny. W związku z tym jest dużo radości i duma. Nasze doświadczenie pokazało, że niejednokrotnie potrafiliśmy z przeciwnikiem z innej rzeczywistości grać jak równy z równym i osiągać dobre wyniki. Podchodzimy bez kompleksów, z dużym szacunkiem, ale chcemy wygrać spotkanie – podsumował bojowo Adrian Siemieniec.
Obok trenera na pytań dziennikarzy odpowiadał kapitan i lider środka pola, Taras Romanczuk. Doświadczony pomocnik otwarcie przyznał, że po słabszym występ przeciwko Wiśle miał do siebie ogromne pretensje, w pełni biorąc na siebie odpowiedzialność za postawę drużyny na boisku. Zapewnił jednak, że zespół szybko wyciągnął z tego lekcję i udowodni to w starciu na greckim obiekcie.
Byliśmy słabszym zespołem, trzeba to otwarcie powiedzieć. Ja też zawiodłem jako kapitan, nie pociągnąłem tego zespołu do przodu. Miałem ogromne pretensje do siebie, bo jestem jednym z liderów i myślę, że taka odpowiedzialność nie powinna spływać tylko na trenera, tylko przede wszystkim trzeba ją przerzucać na zawodników i naszą postawę. Wierzę, że to ostatni tak słaby mecz w tym sezonie – zadeklarował ze spokojem kapitan Dumy Podlasia.
Dla Romanczuka i wielu zawodników występ w fazie ligowej Ligi Europy to spełnienie marzeń oraz ukoronowanie wieloletniej pracy. Kapitan Jagiellonii podkreśla, że mimo gorącej atmosfery i potęgi przeciwnika, białostoczanie wyjdą na boisko z chłodną głową i zamiarem podjęcia twardej walki fizycznej.
Myślę, że chłodna głowa musi być cały czas. Wiemy, że nie jesteśmy faworytem, ale wyjdziemy 11 na 11 i będziemy walczyć. Wiemy, że przed nami ciężki rywal, ale nie będziemy chłopakami do bicia i postawimy się. Każdy musi wyjść skupiony i zaangażowany o każdą piłkę – zapewnił na koniec Taras Romanczuk.
Jak oceniacie przedmeczowe wypowiedzi trenera i kapitana Jagiellonii? Czy wierzycie, że Żółto-Czerwoni zaskoczą Olympiakos i wywiozą punkty z gorącego Pireusu? Czekamy na Wasze komentarze!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze