Brak mediów na granicy polsko – białoruskiej nie usprawiedliwia w żaden sposób tego, że w przestrzeni publicznej pojawiają się fałszywe informacje. Niektóre z nich są kompletnie irracjonalne, albo całkowicie zmyślone i nie poparte żadnym ustaleniem nigdzie. Bywa jednak, że do przestrzeni publicznej trafiają informacje z powodu braku precyzji w ich podawaniu.
Przekonał się o tym jeden z użytkowników Twittera. Mężczyzna o pseudonimie Exen, który mieszka w jednej z miejscowości objętych stanem wyjątkowym w województwie podlaskim, od początku kryzysu migracyjnego podawał informacje na swoim profilu – z tego co się miało dziać w tej strefie. Z nich korzystały media, głównie sprzyjające opozycji. Ale nawet mimo informacji prosto ze strefy stanu wyjątkowego w sieci było wiele manipulacji, historii z gatunku – opowieści z mchu i paproci, albo tak zwanych fake newsów, których nikt nie potwierdzał, bo i nikt o nic nie pytał instytucji czy służb do tego uprawnionych.
W środę rano, 24 listopada, użytkownik Exen ponownie zamieścił na swoim profilu filmik. Było na nim widać migrantów koczujących w lesie, na śniegu. Z tym, że nie było żadnej informacji o tym, że migranci znajdowali się na terytorium Białorusi, a nie w Polsce. Kolejny raz, tym razem korespondent niemieckich mediów, nie zapytał o nic, ale po prostu przekazał to nagranie dalej z informacją o tym, że dzieje się to w Polsce. Na co zwrócił uwagę najpierw rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, a następnie wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.
„Te zdjęcia nie pochodzą z Polski. To są zdjęcia robione na Białorusi” – poinformował odnośnie nagrania na swoim profilu na Twitterze Stanisław Żaryn.
„a ktoś twierdzi że są z Polski??” – bronił się Exen.
„niemiecki korespondent, który skorzystał z Pana filmu i uznał, że skoro Pan go publikuje, to jest nakręcony w Polsce. Piękna robota. Wszyscy kryci” – skwitował Maciej Wąsik, wiceszef MSWiA.
niemiecki korespondent, który skorzystał z Pana filmu i uznał, że skoro Pan go publikuje, to jest nakręcony w Polsce. Piękna robota. Wszyscy kryci.
Reklama— Maciej Wąsik ???????? (@WasikMaciej) November 24, 2021
Wpis Exena razem z filmikiem zniknął po jakimś czasie, ale został wrzucony ponownie. Tym razem z wyraźną informacją w języku angielskim, że nagranie zostało wykonane na terytorium Białorusi. Mężczyzna, z tego co można przeczytać na jego profilu na Twitterze, nie widzi nic złego w tym, że wcześniej nie podał takiej informacji. Być może jego zdaniem wszyscy powinni byli się domyślić, że nagranie zostało wykonane w lasach na Białorusi, a nie w Polsce? Albo jest jeszcze szansa, że liczył on na to, że ktoś, zanim poda informację dalej, zapyta go o miejsce nagrania?
Skoro nawet polskie media nie pytają o takie rzeczy, nie weryfikują w żaden sposób informacji, ponieważ polegają wyłącznie na przekazach mieszkańców, nawet jeśli mówią kompletne bzdury, albo w stu procentach podają przekaz służb białoruskich i nie pytają w tym samym czasie o nic polskich służb, może trudno się dziwić, że tego rodzaju dezinformacja leci w świat.
I tu pojawia się ważne pytanie – czego z takich relacji z granicy polsko – białoruskiej dowiedzą się ludzie, którzy nie mają dostępu do nikogo na miejscu, aby zweryfikować podawane informacje? Jaki jest pożytek z obecności mediów i czego jeszcze dowiemy się, kiedy pod samą granicę będą mogli wjechać dziennikarze i fotoreporterzy? Wydaje się w tej sytuacji, że czeka nas kompletny chaos informacyjny. Tylko, że na tym chaosie najbardziej dziś zależy jednemu podmiotowi – putinowskiej Rosji.
(Cezarion/ Foto: zrzut ekranu z Twitter.com/ Exen)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze