Reklama

Święto Ultry i święto na boisku. Jagiellonia rozgromiła Motor

Obie ekipy zaczęły z wielkim animuszem. Sypiący śnieg, zimno i atmosfera święta nadawały temu spotkaniu niezapomnianej atmosfery. I nawet coraz bardziej dający się we znaki siedzącym kibicom chłód nie przeszkadzał w organizacji Święta Ultry. Był hymn Jagiellonii, sztandar i legendarna flaga Ultry, która towarzyszyła Dumie Podlasie od dziesięcioleci. Odegrano "Ciszę" i uczczono minutą ciszy kibiców, graczy i działaczy Jagi, którzy już odeszli z tego świata. A potem zaczął się mecz. A zawodnicy uczcili go efektownym 4:1

Początek dla Jagi

Już w 1 minucie świetną okazję mieli białostoczanie: Afimico Pululu dostał podanie ze środka boiska. Zagłówkował od razu do Jesusa Imaza, ale chytry strzał tego zawodnika został zablokowany przez Bartosa. W rewanżu dobre podanie otrzymał w środku boiska Fabio Ronaldo, wystawił dla Rodrigueza. Gracz Motoru strzelił bez namysłu, ale piłka odbiła się rykoszetem obrońców Jagi. Poprawka Ronaldo trafiła w słupek.

W 6 minucie kolejny błąd w środku pola żółto-czerwonych: piłkę przejął Luberecki i popędził na bramkę. Strzał jednak ugrzązł w nogach rywali. Już w 7 minucie Samper zagrał na prawe skrzydło do Ndiaye, który obsłużył Rodriguesa. Ten strzelił, ale Abramowicz obronił. 

Reklama

W 9 minucie świetną okazję miał Jesus Imaz. Po podaniu Tarasa Romanczuk Hiszpan otrzymał piłkę pod nogizagrywa po ziemi w pole karne do Imaza. Hiszpan minął Matthysa i Bartosa, próbując strzału, ale piłka wyszła na rzut rożny.

W 11 minucie najpierw doskonałą okazję mieli gracze Motoru, ale Wolski po rożnym był bardzo nieprecyzyjny. Kontra Jagi zakończyła się sytuacją sam na sam Afimico Pululu z Ivanem Brkićem. Białostocki napastnik zakałapućkał się w tym rajdzie i dał się wypchnąć Samperowi na bok pola karnego. 

Reklama

Trzynasta minuta okazała się pechowa dla gości: z rzutu wolnego bitego przez Wdowika piłka trafiła do Imaza. Ten strzelił głową, a Brkić próbował łapać piłkę. Nie zdołał tego zrobić, przejął ją Romanczuk, który oddał do Pululu a ten 6 metrów od bramki w gąszczu ciał i nóg strzelił do bramki gości i było 1:0. 

Odpowiedź Motoru

Białostoczanie próbowali iść za ciosem: akcje jedna były jednak mało precyzyjne. Brakowało dokładności pod polem karnym, choć okazje strzeleckie mieli i Imaz i Pululu. 

W 19 minucie najpierw kibice Jagi opalili race przy historycznej oprawie. Gęsty dym zasnuł boisko, a sędzia przerwał mecz i ze względu na przenikliwie zimno nakazał zawodnikom zejść z boiska. Po około 10 minutach gra została wznowiona. 

Reklama

W 24 minucie świetną okazję miał Imaz, któremu podał ładnie Vital. Jesus złożył się i uderzył z powietrza: piłka szybowała na bramkę Motoru, ale Brkić popisał się paradą odbijając futbolówkę. 

Białostoczanie agresywnie pressowali rywali nie pozwalając im na wiele. Goście próbowali strzałów z dystansu, wrzutek i innych ale efektów do nie przynosiło: dobrze radził sobie Vital i Wojtuszek. W 30 minucie lublinianie wykorzystywali rzut rożny. I stało się nieszczęście: najpierw korner krótko rozegrano i Matthys atakowany przez obrońców Jagi stracił piłkę. Leżąc odegrał ją jeszcze do Rodriguesa, a ten wrzucił głęboko w pole karne. Zagapił się Sławomir Abramowicz i nasi obrońcy i N'Diaye wpakował piłkę do głową do bramki. 

Reklama

Goście w natarciu

Utrata gola trochę podcięła skrzydła graczom Jagi, co próbowali wykorzystać piłkarze z Lublina. Większych efektów to jednak nie dawało. Gracze grali tak jakby zimni przeszkadzało im w precyzyjnych zagraniach. 

W 38 minucie sędzia nie zauważył faulu na Rodriguesie. Jaga zaatakowała groźnie lewym skrzydłem, ale zagranie Wdowika wzdłuż bramki nie znalazło adresata, choć bliski szczęścia był Imaz. 

W 44 minucie ogromne zamieszanie miało miejsce w polu karnym gości. Rodrigues stracił piłę, a Pululu wygrał walkę w polu karnym z Matthysem. Zakończyło się strzałem Wdowika, który odbił Brkić. Do piłki dopadł Pozo, ale fatalnie spudłował, choć sytuacja była wymarzona do strzału. Minutę później między zawodnikami obu ekip znowu zaiskrzyło. Matthys potraktował ostro Mazurka, a potem rzucił coś do leżącego rywala. W obronie młodszego kolegi stanęli koledzy w czerwono-czarnych koszulkach. Zbiegli się w to miejsce niemal wszyscy gracze z obu ekip. Po przerwie na uspokojenie emocji sędzia pokazał żółte kartki Imazowi i Matthysowi. W doliczonym czasie gry okazję miał N'diaye. Senegalczyk podał piłkę do przodu i w ogromnym zamieszaniu Senegalczyk próbował dobitki, ale trafił w Abramowicza. 

Reklama

Goście zaczęli lepiej

Drugą połowę z większym animuszem zaczęli goście, którzy wykonali serię rzutów rożnych. Białostoczanie dość szybko wyszli spod presji i odzyskali inicjatywę. W 51 minucie groźnie główkował N'Diaye, ale posłał piłkę nad poprzeczkę. W 56 minucie znowu groźnie zrobiło się pod bramką Jagi: w polu karnym piłkę dostał Wolski, który groźnie strzelał na bramkę. Bramkę blokowali asekurowali gracze Jagi ale wybronił strzał Abramowicz. 

Po godzinie gry trener Siemieniec dokonał zmian: pojawili się Dawid Drahal oraz Samed Bazdar. I od razu ten pierwszy poprowadził świetną akcję. Dostał podaniem, popędził na bramkę Motoru i odegrał do Mazurka. Ten strzelał, ale został zablokowany. Obaj zachęcili widzów do gorętszego dopingu. I po chwili mogło być 2:1 dla Jagi: po rożnym piłka trafiła do Romanczuka, który przymierzył głową. Brkić odbił piłkę ręką i głową. Do piłki metr od bramki dopadł Imaz, który... posłał ją wysoko nad poprzeczką. 

Reklama

W 65 minucie znowu cud uratował Motor od straty gola: po rożnym Wdowika z piłką minął się Brkić i głową przymierzył Bazdar. Piłka leciała do bramki, ale z linii wybił ją Samper ratując swoją ekipę przed stratą gola. 

Dwa ciosy i kontrola

W 72 minucie jeszcze raz okazało się, że trener Siemieniec ma nosa! Samed Bazdar okazał się superjokerem. Imaz dostał piłkę od Mazurka i w polu karnym i walcząc z obrońcą odegrał piłkę górą wszerz pola karnego. Podbił ją jeszcze Pululu, a Bazdar zamknął akcję pakując z bliska piłkę do bramki. 2:1!!

Reklama

Po chwili powinno było być 3:1. Jaga wyprowadziła piorunującą kontrę trzech na jednego. Pululu, który zaczął tą akcję odgrał piłkę do Mazurka, a ten w sytuacji sam na sam strzelił po ziemi trafił prosto w bramkarza. Gdyby młody pomocnik podciął tą piłkę cieszyłby się niechybnie z gola. 

Co się odwlecze to nie uciecze. W 76 minucie Dawid Drachal odbrał piłkę Matthysowi i precyzyjnie podał do Imaza. Hiszpan w sytuacji sam na sam z Brkićem zrobił co do niego należało i było 3:1. 

w 77 minucie szansę mieli goście: Dadashov podał do Ndiaye, ten strzelił, ale Abramowicz odbił piłkę na rzut rożny.

Reklama

Białostoczanie prowadząc 3:1 kontrolowali już mecz, a gościom po dwóch ciosach ewidentnie odechciało się już grać i atakować z taką determinacją jak na początku drugiej połowy. 

A, że koniec wieńczy dzieło potwierdził Taras Romanczuk. Kapitan Jagi po podaniu Guilherme Montoia głową skierował piłkę do narożnika bramki Motoru. 

Jagiellonia Białystok - Motor Lublin 4:1 (1:1). Bramki: Afimico Pululu 13, Samed Bazdar 71, Jesus Imaz 76, Taras Romanczuk 90+2 - Mbaye N'Diaye 31. Żółte kartki: Bartosz Mazurek, Jesus Imaz (Jagiellonia), Herve Matthys. Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów: 14 176. 
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Bartłomiej Wdowik (82 Guilherme Montoia) Andy Pelmard, Bernardo Vital, Norbert Wojtuszek (82 Apostolos Konstantopoulos)  - Nahuel Leiva (59 Samed Bazdar), Taras Romanczuk, Bartosz Mazurek, Alejandro Pozo (59 Dawid Drahal) - Jesus Imaz (88 Leon Flach), Afimico Pululu. 
Motor: Ivan Brkić - Filip Luberecki, Herve Matthys (78 Bright Ede), Marek Bartos, Paweł Stolarski - Ivo Rodrigues (77 Kacper Karasek), Fabio Ronaldo (67 Michał Król), Sergi Samper (78 Jakub Łabojko), Jacquez Mbaye N'Diaye, Bartosz Wolski - Karol Czubak (67 Renat Dadasov).
 

Reklama

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama