Marzenia o lotnisku pasażerskim na Krywlanach można sobie odłożyć do dnia Świętego Nigdy. Co oznacza nic innego jak wykluczenie na długie lata z ruchu powietrznego mieszkańców naszego regionu. Choć może nie do końca, bo lotnisko mamy niedaleko, z którego wkrótce prawdopodobnie będzie można latać do stolic europejskich. Problem polega na tym, że to lotnisko znajduje się za granicą. Na Białorusi, w Grodnie.
Do lotniska w Warszawie z Białegostoku jest niecałe 200 kilometrów. Kiedy trasa S-8 zostanie w całości ukończona, możliwe, że da się tam dojechać w około dwie godziny. Choć samo przebicie się przez Warszawę zajmie z pewnością nie mniej niż dodatkowe pół godziny. Pociągiem ma być nieco szybciej, ale pociąg także nie podjeżdża pod lotnisko. Zatem, aby dało się na lotnisko dojechać z dworca, należy koniecznie zabezpieczyć także około 30 dodatkowych minut na dojazd – czy to komunikacją miejską, czy taksówką.
Zważywszy na fakt, że do każdej odprawy pasażerskiej na lotnisku należy stawić się wcześniej, dojazd i cała podróż do lotniska wydłuża się jeszcze bardziej. Stąd warto zwrócić uwagę na lotnisko, które mamy w zasadzie po sąsiedzku. Jest ponad połowę raza bliżej, bo około 80 km od Białegostoku. Wszystko, co trzeba by było w tym przypadku usprawnić – to odprawę graniczną w Kuźnicy. Obecna organizacja przejścia granicznego z dodatkowymi osobami do odprawy celno-paszportowej, mogłaby sparaliżować pracę polskich i białoruskich służb granicznych.
Temat lotniska w Grodnie już był na naszych łamach podnoszony. Teraz znów podnosimy go i nie bez powodu. Powód do rozmów z władzami Białorusi i Grodna jest. Najlepiej by było w zasadzie rozpocząć je już, natychmiast. Bo przedsiębiorstwo Biełaeranawihacyja, do którego należy port lotniczy w Grodnie, właśnie rozpoczął rozmowy z przewoźnikami tanich linii lotniczych. Co istotne, tych europejskich. Chodzi o to, aby udało się przejąć część ruchu pasażerskiego z lotniska z Wilna i uruchomić więcej połączeń w stronę Europy. Ma być również poszerzona oferta lotów do Rosji. Przynajmniej tak wynika z zapowiedzi firmy zarządzającej lotniskiem w Grodnie.
- Za negocjacje odpowiada firma Biełaeranawihacyja, dlatego trudno jest prognozować wyniki tych rozmów i terminy wcielenia w życie treści zawartych porozumień. My, ze swojej strony, jako władze lotnicze, jesteśmy gotowi wydać wszelkie zezwolenia – mówił lokalnym mediom Alaksiej Lachnowicz, wiceminister transportu w rządzie białoruskim.
Gdyby faktycznie lotnisko w Grodnie miało oferować loty tanich linii lotniczych, które zapewniłyby podróżnym możliwości dotarcia do różnych państw europejskich, to podjęcie rozmów z władzami Białorusi i Grodna jest konieczne. I nie chodzi tylko o możliwość zawarcia umów dwustronnych, na podstawie których można by było zorganizować sprawniejsze przeprawy graniczne. Przejście w Kuźnicy z pewnością trzeba by było rozbudować, aby było w stanie obsłużyć zwiększoną liczbę osób przekraczających granicę polsko-białoruską. Przydałyby się również nowe połączenia kolejowe i zdecydowanie lepszy tabor. Wyjdzie to o wiele taniej niż budowanie lotniska tu na miejscu.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: pixabay.com/ saeroflot)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Car Truskolaski postanowił wybudować pseudo lotnisko i nikt , ani nic nie zmieni tego.Profesor ekonomii wie jak wydawać publiczne pieniądze
Tak, lotnisko w Grodnie, i do każdego odlotu/przylotu załatwiać wizę bo to poza strefą Schengen, bardzo dobry pomysł. To już wolę do Modlina czy też zapowiadanego CPL dojechać. Co do przybycia na lotnisko 2h przed odlotem to tak na każdym przecież jest, więc argument bez sensu