Felietony, gmina Barwy kampanii - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 6
  • Fotka nr 1 z 6
  • Fotka nr 2 z 6
  • Fotka nr 3 z 6
  • Fotka nr 4 z 6
  • Fotka nr 5 z 6

Nasza gmina powoli wkracza w okres przedwyborczego cyrku. Wybory samorządowe w Białymstoku odbędą się wprawdzie jesienią 2018, ale przedwyborcze wygibasy wykonują już wszystkie siły polityczne: od prawej ściany po lewą; od poważnych po niepoważne. I wszystkie zarzekają się, że robią to dla dobra obywateli. Akurat!


Sygnał, że kampania wyborcza w Białymstoku wystartowała dał prezydent Tadeusz Truskolaski. Zrobił to znacznie wcześniej niż w dniu kiedy powołał na swojego zastępca działacza PO. Uczynił to w dniu kiedy złożył groteskowy pozew do sądu o unieważnienie obniżki pensji, jakiej dokonła Rada Miasta. W dniu rozprawy potwierdził to ogłaszając swoje polityczne dziewictwo. Na sądowej sali pod przysięgą powiedział, że jest apolitycznym samorządowcem, fachowcem i technokratą, który jest prześladowany przez PiS z powodu swoich poglądów.  Nie będę tu komentował skali tego jak pan prezydent publicznie grzeszy przeciw ósmemu przykazaniu. Powiem tylko, że jego polityczne dziewictwo jest tak samo wiarygodne jak weganizm u kanibala czyli teoretycznie jest możliwy, ale kości ofiar temu przeczą.
Dlaczego uważam, że właśnie wtedy Truskolaski dał sygnał na początek kampanii wyborczej? Bo moim zdaniem ogłosił niepubliczny przetarg na swój fotel dla największych sił politycznych. Pierwsze zareagowało PO. Obu stronom było blisko, bo od dawna w mieście działały w symbiozie. Szybko zatem dogadały się: ceną była głowa wiceprezydenta Roberta Jóźwiaka. Nominalny członek PO a w rzeczywistości doradca Lecha Gryko (byłego kumpla prezydenta) poleciał ze stanowiska. A, że zrobił to dobrowolnie i bez hałasu to zapewne jakaś ciepła posadka w którejś komunalnej spółce się mu trafi (a może już trafiła?). W miejscu Jóźwiaka pojawił się "doświadczony samorządowiec" Zbigniew Nikitorowicz. Historyk z wykształcenia, świetny dziennikarz, cwany i skuteczny polityk oraz sprawdzony kumpel licznych biesiad. Jego samorządowe doświadczenie jest bezcenne: doradzał Jarosławowi Dworzańskiemu w czasach jego najbardziej idiotycznych decyzji, był wicedyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Szkolenia Kierowców i był szefem klubu radnych PO. Szczególnie ten WORD mnie frapuje, bo znam Zbyszka od lat i poza prawem jazdy nie stwierdziłem u niego szczególnych kompetencji w tej materii. Ale jak mawiał świętej pamięci Jacek Grun, "Dziennikarz to cudowny ignorant, który codziennie uczy się czegoś nowego i staje się na tyle ekspertem aby o tym pisać i pouczać". Pasuje jak ulał w przypadku Zbyszka i to zarówno w sprawie WORD-u jak i wiceprezydentury.
Rola Nikitorowicza jest nie do przecenienia: ma wyeliminować z wyborczej rozgrywki jednego sensownego kandydata PO do funkcji prezydenta: Macieja Żywno. Obecny wicemarszałek województwa niedawno zrezygnował z szefowania struktorom miejskim. Jego miejsce zajął właśnie Nikitorowicz. Nasuwa się porównanie losów pana Macieja do jeszcze dawniejszego polityka struktur miejskich: Tadeusza Arłukowicza, który też - jakoś tak przed wyborami - zrezygnował z szefowania struktorom  miejskim. Zaraz potem z PO został zrezygnowany. To znaczy składając rezygnację uprzedził marginalizację. Dlaczego Żywno jest ceną jaką PO ma zapłacić Truskolaskiemu za koalicję? Bo jest znany jest z niezależności intelektualnej wobec posła Robera Tyszkiewicza zwanego głównym kadrowym PO. Istniało zagrożenie, że gdyby Żywno został prezydentem Białegostoku to otoczyłby się swoimi zwolennikami tworząc silną frakcję w PO. I mógłby zagrozić kadrowemu i wyczyścić złogi po Truskolaskim.
Dlatego właśnie za wybory samorządowe odpowiada  wiceprezydent Nikitorowicz, który jest gwarantem, że miejskie konfitury trafią do zasłużonych działaczy o słusznych sympatiach. A Żywno? Przeczuwam, że niebawem zostanie zrezygnowany.
Kończąc ten wątek: Truskolaski starszy zajmie pierwsze miejsce na listach do Europarlamentu, gdzie za bardzo godne pieniądze będzie poddawał się refleksjom a jego apetyt na dobra doczesne zostanie poddany właściwym wyzwaniom. W zamian za to poprze on polityka wskazanego przez PO, który zagwarantuje najwierniejszym stronnikom Truskolaskiego utrzymanie ciepłych posad w mieście. Wesprze to też Nowoczesna, w której Truskolaski młodszy w stosownym czasie przeskoczy na listę wyborczą PO zapewniając sobie dalszy parlamentarny byt. O innych możliwościach Nowoczesnej nie wspominam, bo nie znam całej rodziny Truskolaskich i ich znajomych. W stolicy Podlasia ta partia to głównie krewni i znajomi Truskolaskich. Plus Rafał Rudnicki na dokładkę. W sumie trzy kanapy i kilka foteli.
Kto będzie kandydatem PO na prezydenta? Ktoś wybieralny (w przeciwieństwie do lansowanego do niedawna Jarosława Dworzańskiego). Może Tomasz Cimoszewicz, którego głównym kapitałem jest nazwisko znanego ojca? Może jakiś inny polityk PO... Jedno jest pewne - wśród jego cech charyzma i samodzielność będą gdzieś bardzo daleko.

Przedwyborcze wygibasy zaczął też PiS. Wprawdzie kandydata na prezydenta tam wciąż nie widać, ale aktywność niektórych radnych miejskich, którzy ocknęli się po ponad rocznej drzemce jest dowodem, że wybory za pasem. Konferencje, inicjatywy, propozycje - to wszystko dowód, że PiS zaczął zwierać szeregi i zaczyna wreszcie rozgrywkę z prezydentem. Niekiedy trochę groteskowo, niekiedy skutecznie. Groteską jest choćby uchwała o nazwie placy Uniwersyteckiego. I Truskolaski i radni chcą aby nosił nazwę NZS, ale prezydent robi co może aby to jego uchwała była głosowana (wstrzymując np. opiniowanie propozycji PiS). Radni większościowego klubu dają się włączyć w tą rozgrywkę starannie unikając odpowiedzi, że popierają propozycje prezydenta. Rozumiem ich argumentację: też wiem, że Tadeusz Truskolaski jest małostkowy, arogancki i często miewa zagrywki a'la dziecko z piaskownicy, ale... to nie jest powód, żeby zachowywać się jak on. Kłópotem tej partii jest wyrazisty kandydat na prezydenta, którego wśród obecnych radnych trudno dostrzec. Jest też sprawa druga: przez 2,5 roku nieustannej walki z prezydentem niewiele mają zwycięstw. Poza obniżką pensji i nie uchwalonym absolutorium PiS nie chwali się spektakularnymi sukcesami. Stosując piłkarską terminologię: jest zespołem bez indywidualności, który żeby wygrać musi grać zespołowo. A nie wszyscy wydają się rozumieć taktyczne założenia i posiadać umiejetności do takiej gry. W efekcie od początku kadencji walczy, ma optyczną przewagę i... to wszystko.
W najbliższym czasie PiS czeka kolejny sprawdzian czy wreszcie jest przygotowany do walko o Białystok. Będzie to skuteczność w pokrzyżowaniu zamiarów magistratu w sprawach planów miejscowego zagospodarowania. A tam są przemyślnie poukrywane są zatrute owoce dla wrogów i cenne podarunki dla sojuszników. Dotąd prezydent - mimo oporów rywali - przeprowadzał swoje zamierzenia. Czy tym razem większościowy klub wykaże się wiedzą i zada sobie trud dogłębnej analizy dokumentów i odkryje plany rywala? Pojawi się wysyp pomysłów z poprzedniej kampanii: obniżek opłat i cen biletów, połączenie spółek komunikacyjnych (absurdalnie trójpodzielonych) itp. PiS czekają też wybory miejskich władz i dopiero po nich może się okazać kto tak naprawdę będzie przygotowywał strategię walki o Białystok. I czy pomysły koalicji "Wszyscy przeciw PiS" znajdą rychłą odpowiedź. Choć jak na razie ta koalicja to bardziej pobożne życzenie a jej program to głównie gromkie okrzyki "Teraz k... my" oraz "Zbychu wodzem, Robert prowadź!".
W wyścigu zamierza startować Wojciech Koronkiewicz. Nominalnie radny SLD, ale członkiem partii nie jest. Radny Wojtek to ciekawostka wyborcza: szans w tym wyścigu nie ma żadnych, ale na jego udział w przedwyborczych debatach już się serdecznie cieszę. Może zadać sporo niebanalnych pytań, które wywołają u oczach rywali tęsknotę za rozumem i cierpienia intelektualne na twarzy. Koronkiewicz w kampanii to także brak miejsca na partyjnego kandydata lewicy oraz ekologów i anarchistów, bo tych wszystkich zagospodaruje nieobliczalny Koronkiewicz. Zaprawdę ciekaw jest kto ośmieli się licytować z nim w lewicowej wrażliwości społecznej, ekologicznej czujności i propozycjach umieszczenia ich w miejskim życiu Białegostoku.
Do wyborów szykuje się też Kukiz'15, który w Białymstoku będzie miał twarz radykalnie narodową. Krążą wieści, że poseł Andruszkiewicz werbuje zwolenników jak Piłsudski kandydatów na legionistów w 1914 (wiem, że to niestosowne porównanie dla nowoczesnego endeka, ale nie mogłem się oprzeć). Z całą pewnością wywoła on emocje w "Wyborczej" i jej czytelnikach, którzy ponownie dowiedzią się przy tej okazji, że narodowcy w Białymstoku sieją zamieszanie i generalnie jesteśmy siedzibą ksenofobii, rasizmu i innych fobii. Głupie? Owszem, ale że tak będzie to niemal pewne. Kukizowców to przed wyborami nie powstrzyma i zapewne zbiorą poparcie wśród osób rozczarowanych zbyt małym radykalizmem i patriotyzmem rządzącego krajem PiS-u.

O udziale ludowców w białostockich wyborach nie wspominam. Ich udział w wyborczym torcie miasta jest mniej więcej taki co roślin doniczkowych w areale fauny Podlasia. Mam tylko nadzieję, że wystawią kogoś równie barwnego co Robert Żyliński.

Co czeka Białystok w nadchodzących kilkunastu miesiącach? Dużo konferencji prasowych, masa humorystycznych wypowiedzi, cały ocean obietnic, obniżki tego co tylko radnym się uda obniżyć (w tym głównie opłat i podatków) oraz powtarzana mantra o apolityczności Truskolaskiego, który z tej okazji poprze każdego, kto będzie przeciw PiS. Pod warunkiem, że ten ktoś przyjdzie z PO. Ogólnie powinno być lepiej, dużo śmieszniej i kolorowo. Czego - poza zdrowiem - sobie i Państwu życzę.

(Przemysław Sarosiek/ Foto: ASM/ bialystok.pl)

Reklama

Taka gmina: Barwy kampanii komentarze opinie

  • Wojciech Koronkiewicz 2017-04-24 07:06:48

    Dziękuję za dobre słowo. Dawidowi w walce z Goliatem też nie dawano większych szans.
    Wojciech Koronkiewicz

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"