Kibice bielskiego Tura w ostatnich tygodniach nie mieli łatwego życia. Po bolesnej porażce z liderem z Legionowa oraz – co było sporym zaskoczeniem – przegranej z Lublinianką Lublin, w szeregi sympatyków wkradł się niepokój. Bielszczanie złapali zadyszkę ale we wtorkowy wieczór okazało się, że mają to już za sobą. Podopieczni Rafała Króla w wielkim stylu odprawili rezerwy warszawskiej Legii, wygrywając 98:79 i udowadniając, że kryzys jest już tylko wspomnieniem.
Jeśli ktoś zastanawiał się, czy zimowe wzmocnienie Tura w osobie Bartosza Wróbla było dobrym ruchem to po tym meczu nie powinien mieć już żadnych wątpliwości. Zawodnik ten urządził sobie w pierwszej połowie prawdziwy festiwal strzelecki. Już w pierwszej kwarcie czterokrotnie trafił z dystansu, a do przerwy miał na swoim koncie aż 20 punktów!
Wróbel trafiał niemal z każdej pozycji – zza łuku, z półdystansu i spod samego kosza. W pierwszej kwarcie to właśnie jego punktu zapewniły komfortową przewagę dla bielszczan. Momentami wydawało się, że Bartosz gra sam przeciwko wszystkim. Kiedy zaczął odczuwać skutki intensywnej gry wsparcie kolegów przyszło w odpowiednim momencie. Ważne punkty dorzucili Piotr Bobka i Patryk Milewski, dzięki czemu pierwsza odsłona zakończyła się bezpiecznym prowadzeniem 29:14. W drugiej kwarcie przewaga urosła do 20 „oczek”, a tablica wyników przed przerwą wskazywała 50:30 dla Tura.
Trzecia kwarta mogła zwiastować prawdziwą demolkę. Bielszczanie rozpoczęli ją od potężnego uderzenia – serii 11 punktów bez żadnej straty. Po akcjach 2+1 Szymona Gralewskiego i Huberta Miłaka Tur prowadził już 61:30. Przy 31 punktach różnicy trener Rafał Król uznał, że to czas, by dać szansę zawodnikom rezerwowym i sprawdzić różne warianty taktyczne.
Ambitna młodzież z Warszawy wykorzystała moment rozluźnienia i odpowiedziała serią 10:0, zmniejszając dystans do 20 punktów. Mimo to, zwycięstwo bielszczan ani przez chwilę nie było zagrożone. Ostatnia część meczu była wyrównaną walką, w której Tur spokojnie kontrolował wydarzenia na parkiecie. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 98:79. Obok Wróbla (27 pkt), świetnie zagrał także Patryk Milewski (16 punktów).
Wtorkowa wygrana dała bielszczanom czas na oddech. Co równie ważne: ŁKS wrócił na drugie miejsce w tabeli II ligi w grupie B i jest już tuż za plecami liderującego Legionu Legionowo. Trener Rafał Król po meczu derbowym z Młodymi Żubrami zapowiadał, że nie interesuje się na kogo trafia w play-off i chce, aby zespół grał bez kalkulacji.
Czasu na świętowanie Tur ma niewiele, bo już w najbliższą niedzielę (8 lutego) koszykarze z Bielska Podlaskiego udadzą się w podróż do Łodzi. Tam zagrają z rezerwami ŁKS-u Politechniki Łódzkiej. Biorąc pod uwagę formę, jaką zaprezentowali we wtorek, możemy z optymizmem liczyć na kolejne punkty i umocnienie się w czubie tabeli.


PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze