Słowa uznania i podziękowania od niedzielnego wieczoru płyną do organizatorów Marszu Niepodległości w Warszawie. Zarząd Stowarzyszenia podjął bowiem decyzję o zupełnie innej formule tego corocznego Marszu. Z uwagi na liczne prośby internautów, w tym także premiera i stałych uczestników, w tym roku Marsz odbędzie się wyłącznie jako zmotoryzowany.
Na marsz nie chciał przede wszystkim zgodzić się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który wydał zakaz dla tego zgromadzenia. Jest to czysta hipokryzja akurat w jego przypadku, ponieważ sam był nie raz na protestach aborcjonistek i feministek, które najwyraźniej w jego pojęciu nie stanowiły zagrożenia epidemiologicznego, ale Marsz Niepodległości już tak. Zresztą tę hipokryzję Rafałowi Trzaskowskiemu wytykają z każdej strony tysiące ludzi.
Kilka dni temu do władz Stowarzyszenia Marsz Niepodległości zaapelował jeszcze premier Mateusz Morawiecki, w zgoła innym tonie. Prosił, aby w tym roku, z uwagi na szalejącą epidemię, organizatorzy zrezygnowali z wydarzenia. Obiecał, że w przyszłym roku pójdzie razem z nimi, ale w tym roku apelował o powstrzymanie się i nie dopuszczanie do gromadzenia kolejnych tłumów ludzi.
- Nasze zalecenia jest jednakowe dla wszystkich – przepisy obowiązują wszystkich i dlatego bardzo proszę i apeluję o powstrzymanie się od tych marszów w tym roku. W przyszłym mam nadzieję koronawirusa już nie będzie i bardzo chętnie wtedy razem pójdę z innymi w Marszu Niepodległości, jak zrobiłem to w roku 2018 – powiedział premier Morawiecki.
Władze Stowarzyszenia nie miały łatwych decyzji do podjęcia. I nie chodziło tu nawet o słowa ani premiera, ani zakaz wydany przez władze Warszawy lub sąd. W grę wchodziło bezpieczeństwo tysięcy ludzi biorących zazwyczaj udział w tym zgromadzeniu. Na dodatek, w internecie powstała akcja o internetowym Marszu Niepodległości. Całe rzesze patriotów i stałych uczestników Marszu Niepodległości zaczęły zachęcać do internetowego świętowania odzyskania przez Polskę Niepodległości. Apelowano także do władz Stowarzyszenia, aby to zachowało się bardziej odpowiedzialnie niż aborcjonistki i feministki, które w dalszym ciągu w dobie epidemii gromadzą się, choć coraz mniej wiadomo o co im w ogóle chodzi.
Ostatecznie, w niedzielę późnym wieczorem, pojawiła się informacja o tym, że Marsz Niepodległości się odbędzie, ale będzie miał inną formułę. Władze Stowarzyszenia podjęły decyzję o świętowaniu niepodległości na ulicach Warszawy, ale z siedziska własnego auta lub motocykla.
„Oświadczenie Zarządu Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”
11 listopada to symboliczna data odzyskania przez Polskę niepodległości. Jak co roku zapraszamy wszystkich patriotów do Warszawy, aby wspólnie świętować tę wyjątkową rocznicę w Marszu Niepodległości. W tym roku, mając na uwadze bezpieczeństwo naszych uczestników, a przede wszystkim weteranów, którzy co roku nam towarzyszyli, zdecydowaliśmy się zmienić formułę naszego wydarzenia. 11 listopada zapraszamy wszystkich Polaków do tego, aby przyjechać do Warszawy na rondo Romana Dmowskiego samochodami i motocyklami. Widzimy się jak co roku o godz. 14:00. Zachęcamy do oflagowania i przyozdobienia pojazdów barwami narodowymi.
Pomimo krytycznej oceny podejmowanych działań w zakresie zwalczania COVID-19 i wynikających z tego negatywnych reperkusji dla wszystkich Polaków naszym zdaniem patriotyzm to w dużej mierze odpowiedzialność za drugiego człowieka i własną wspólnotę. Odcinamy się od próby destabilizacji i anarchizacji życia politycznego i społecznego państwa, które w ostatnich tygodniach były podejmowane przez środowiska lewicowe i liberalne” – czytamy w oświadczeniu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
Choć z każdej strony płyną podziękowania i gratulacje za odpowiedzialną decyzję władz Stowarzyszenia, nie brakuje głosów krytycznych. Przewija się tu przede wszystkim wątek ugięcia się lub dogadania z rządem, co ma świadczyć o braku odwagi organizatorów Marszu. Niektórzy wręcz twierdzą, że aborcjonistki i feministki okazały się być silniejsze, skoro paradują po ulicach. Część internautów zapowiedziała, że niezależnie od wszystkiego zjawi się w Warszawie pieszo i przemaszeruje tak jak było to w latach poprzednich. Większość jednak chwali decyzję władz Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i dziękuje za odpowiedzialną postawę w czasie epidemii, zwłaszcza w nienarażaniu na utratę zdrowia i życia weteranów, którzy w Marszu uczestniczyli co roku.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: MN.)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze