Sytuacja na granicy polsko – białoruskiej tylko pozornie jest spokojniejsza. Nie ma już tak dużych ataków w wykonaniu migrantów jakie widzieliśmy pod przejściem granicznym w Kuźnicy. Każdej doby zdarzają się jednak inne siłowe próby wdarcia się do Polski, ale jeszcze nie wiadomo czy takie sytuacje będą mogły być rejestrowane przez media, kiedy skończy się okres obowiązywania stanu wyjątkowego.
Stan wyjątkowy został wprowadzony 2 września tego roku. I zgodnie z polskim prawem będzie on obowiązywał do 2 grudnia. Co oznacza, że później na obszar, do którego nie można dziś wjeżdżać, będą mogli wjechać dziennikarze, ale także i turyści. Sam sposób relacjonowania zdarzeń oraz obecność mediów musi być uporządkowana, ponieważ – jak powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych – w rejonie działań służb mundurowych bywa bardzo niebezpiecznie.
- W tej chwili przygotowywane są zasady obecności mediów w rejonie przygranicznym na polsko-białoruskiej granicy – powiedział na antenie Polsat News Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Już kilka dni temu rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska mówiła na konferencji prasowej, że zainteresowanych relacjonowaniem zdarzeń z granicy polsko – białoruskiej jest bardzo wiele redakcji z Polski, jak i z zza granicy. Informowała wówczas, że trwają prace nad ustaleniem zasad i systemu rotacyjnego obecności mediów. Bo z pewnością nie będzie można wszystkich naraz wpuścić ani pod samą granicę, ani w rejon działania polskich służb mundurowych.
Sytuacja wymaga przygotowań, ponieważ nic nie wskazuje na to, aby migranci przestali napierać na polską granicę. Każdego dnia i nocy migranci są inspirowani do ataku na polskich żołnierzy i funkcjonariuszy, a często te ataki są wykonywane na polecenie białoruskich służb mundurowych. Dodatkowo sam Aleksandr Łukaszenka swoją aktywnością zachęca migrantów do ataków na polską granicę, żeby w ten sposób próbowali dostać się do zachodnich krajów Unii Europejskiej. Taka sytuacja miała choćby miejsce w miniony piątek. Bo do centrum logistycznego w białoruskich Bruzgach, niedaleko przejścia granicznego w Kuźnicy, przyjechał osobiście Łukaszenka i właśnie stamtąd informował migrantów, że nie będzie prowadził wojny w celu utworzenia korytarza humanitarnego przez Polskę do Niemiec.
- Dyktator zapowiadał i sugerował, że będzie pomagał w atakach na polską linię graniczną – mówił Stanisław Żaryn. – Szacujemy, że do tej pory ewakuowano z Białorusi do Iraku i Syrii w okolicach tysiąca cudzoziemców, którzy trafili na Białoruś w ostatnich miesiącach. My szacujemy jednocześnie, że ponad 10 tysięcy tych cudzoziemców wciąż na Białorusi pozostaje – dodał.
Mając to wszystko na uwadze, polskie służby w tej chwili przygotowują dokładne zasady obecności mediów w terenie przygranicznym, do których trzeba się będzie stosować. I nie tylko dla bezpieczeństwa dla dziennikarzy, operatorów i fotoreporterów, ale tak samo funkcjonariuszy i żołnierzy.
(Kalina/ Foto: Twitter.com/ SG)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze