Reklama

Wspierajmy naszych plantatorów! Kupujmy polskie truskawki, póki jeszcze są

Zapach i smak świeżych, soczystych truskawek to dla większości z nas absolutny symbol polskiego lata i najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Czerwiec bez spróbowania tych owoców kupionych na lokalnym bazarku wydaje się wręcz stracony. Niestety, rzeczywistość polskich plantatorów staje się coraz bardziej dramatyczna. Koszty głupoty klimatycznych ideologów, gigantyczne koszty produkcji oraz zalew taniego importu sprawiają, że tradycyjna uprawa zaczyna przypominać rosyjską ruletkę. Jeśli jako konsumenci nie zaczniemy świadomie wybierać rodzimych owoców od lokalnych dostawców, te wyjątkowe przysmaki mogą bezpowrotnie zniknąć z naszych stołów, ustępując miejsca bezsmakowym produktom z zagranicy. Byłoby szkoda, nieprawdaż?

Ponure statystyki. Plantacje kurczą się w oczach

Jeszcze kilka lat temu truskawka była prawdziwą dumą polskiego rolnictwa, a nasz kraj dyktował warunki na europejskim rynku. Dziś oficjalne dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) brzmią jak alarm ostrzegawczy. W ciągu zaledwie kilku ostatnich lat z polskiego krajobrazu ubyło ponad 10 tysięcy hektarów upraw truskawek! W 2020 roku uprawą tego owocu zajmowało się blisko 43 tysiące gospodarstw na powierzchni 38 tysięcy hektarów. Cztery lata później, w 2024 roku, powierzchnia ta skurczyła się do zaledwie 27 tysięcy hektarów, a z produkcji zrezygnowało aż 12 tysięcy plantatorów. To potężny cios dla lokalnej gospodarki rolniczej.

Pogodowa ruletka niszczy owoce i portfele

Dlaczego rolnicy masowo rezygnują z truskawek? Odpowiedzią jest kapryśny klimat. Tradycyjna uprawa w otwartym gruncie stała się ekstremalnie ryzykowna. Plantatorzy co roku mierzą się z niszczycielskimi suszami, gwałtownym gradem oraz falami wiosennych mrozów. Przykładowo, anomalie pogodowe potrafią pod koniec kwietnia przynieść spadki temperatur nawet do minus 10 stopni Celsjusza, co przy przyspieszonej przez ciepły marzec wegetacji oznacza całkowite zamrożenie i zniszczenie upraw. Ratunkiem jest kosztowne inwestowanie w tunele foliowe, agrowłókniny i systemy nawadniania. To jednak generuje ogromne koszty, na które mniejsze, rodzinne gospodarstwa po prostu nie mogą sobie pozwolić bez systemowego wsparcia.

Reklama

Egipt zalewa nas mrożonkami. Tracimy pozycję lidera

Największe tąpnięcie widać w sektorze przetwórstwa. Przez lata Polska była absolutnym, światowym liderem w produkcji truskawek do mrożenia. Ten model opierał się na masowych dostawach do zakładów przetwórczych. Dzisiaj produkcja mrożonych truskawek w kraju drastycznie spadła – z ponad 100 tysięcy ton w latach ubiegłych do zaledwie około 55 tysięcy ton obecnie. Wolną przestrzeń błyskawicznie wykorzystał import. Głównym konkurentem Polski stał się Egipt. Tylko w 2025 roku nasz kraj sprowadził z Egiptu ponad 62 tysiące ton mrożonych truskawek, co stanowi ponad 70 procent całego importu tego owocu do Polski.

Skróćmy drogę od pola do talerza – wybierajmy mądrze

Problemem jest też nowoczesny rynek, zdominowany przez wielkie sieci handlowe, które wolą stałe, powtarzalne dostawy z importu niż współpracę z lokalnymi, mniejszymi dostawcami. W Polsce zaledwie 3 procent rolników deklaruje sprzedaż w ramach krótkich łańcuchów dostaw, podczas gdy średnia europejska wynosi aż 15 procent.

Reklama

Czas to zmienić! Zamiast kupować plastikowe pojemniki w marketach, wybierzmy się na lokalne targowisko, bazarek czy bezpośrednio do pobliskiego gospodarstwa. Nasze codzienne, konsumenckie decyzje przy rezygnacji z importu na rzecz wsparcia lokalnego rolnika mają dziś kolosalne znaczenie. Kupując polskie, sezonowe truskawki ratujemy nie tylko rodzimy biznes, ale dbamy o zdrowie swoich bliskich i zapewniamy przetrwanie tradycyjnego smaku polskiego czerwca.

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości