Informacja o podpisaniu umowy UE z Mercosur rozgniewała rolników z województwa podlaskiego. Mieszkańcy regionu, dla których rolnictwo jest fundamentem lokalnej gospodarki uważnie obserwują najnowsze doniesienia z Brukseli i światowych rynków żywności. Ostatnio emocje wzbudziły wieści o oddolnym bojkocie europejskich gigantów handlowych co do mięsa z Mercusur oraz o kryzysie w sektorze mleczarskim. Dla naszego regionu, będącego „mlecznym sercem Polski”, te zmiany mogą okazać się kluczowe dla przetrwania tysięcy gospodarstw
Podczas gdy politycy w Asunción (Paragwaj) podpisywali 17 stycznia 2026 roku porozumienie handlowe, austriackie sieci handlowe zdecydowały się na radykalny krok. Giganci tacy jak Spar, Billa, Hofer, Lidl, Penny oraz Adeg ogłosili publicznie, że nie zamierzają wprowadzać do swojej oferty mięsa z krajów Mercosur (Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju).
W komunikacie sieci Spar czytamy jasno: wołowina, wieprzowina i cielęcina w ich sklepach w 100% będą pochodzić od lokalnych, austriackich dostawców. Decyzja ta podyktowana jest troską o najwyższe standardy jakości, dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo żywności, których – zdaniem detalistów – trudno upatrywać w masowej produkcji za oceanem. To jasny sygnał dla polskiego rynku: konsumenci coraz częściej wybierają „swoje”, co może być szansą dla podlaskich hodowców bydła, o ile polskie sieci pójdą śladem zachodnich sąsiadów.
Oficjalne podpisanie umowy przez Ursulę von der Leyen wywołało falę oburzenia wśród polskich polityków i organizacji rolniczych. Minister rolnictwa Stefan Krajewski z PSL spotyka się z narastającą krytyką rolników i przetwórców żywności oraz polityków opozycji, a notowania jego partii pikują w dół. Pochodzący spod Zambrowa szef resortu jest oskarżany o nieudolność przy blokowaniu podpisania porozumienia z Mercosur. Wypomina się mu nieznajomość umowy (do czego się przyznał) oraz wprowadzanie mechanizmów ochronnych, które w zasadzie nie pomogą polskich producentom żywności.
Krajewski - mimo to - wciąż organizuje spotkania z rolnikami, na których zrzuca odpowiedzialność na PiS, który od dwóch lat jest w opozycji. Minister zapowiada, że „to nie koniec walki”. Głosowanie w Parlamencie Europejskim nad skargą do TSUE zakończyło się minimalną wygraną (różnicą zaledwie 10 głosów) przeciwników umowy, którzy sprawili, że sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE. Okazuje się, że za było 334 europosłów, przeciw 324 a wstrzymało się 11.
Podstawa prawna Umowy o Partnerstwie UE–Mercosur (EMPA) oraz Tymczasowej Umowy Handlowej (iTA) zostanie teraz poddana ocenie Trybunału Sprawiedliwości UE. Dopiero po jej otrzymaniu Parlament będzie mógł wyrazić zgodę na umowę (lub nie). Decyzję ostro skrytykował kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Głos polityka z Niemiec wywołał gniewne komentarze polskich europosłów, którzy niezależnie od barw politycznych poparli wniosek o skierowanie sprawy do TSUE, które chwilowo zawiesza wejście w życie umowy. Tyle, że Komisja Europejska zamierza obejść działania Parlamentu wprowadzając tymczasowe uruchomienie części handlowej już w marcu 2026 roku. Dla rolników z Podlasia to czas na mobilizację i walkę o równe zasady konkurencji – wołowina z Ameryki Południowej, produkowana bez rygorystycznych unijnych norm, jest bowiem znacznie tańsza od polskiej.
Niestety, problemy z mięsem to nie jedyne zmartwienie podlaskich rolników, które stoi mlekiem, a ten rynek przeżywa obecnie potężny wstrząs. Ceny skupu „białego surowca” spadły w ciągu roku o niemal 24%, osiągając w grudniu 2025 r. poziom zaledwie 200 zł za 100 kg. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku masła, którego ceny poszybowały w dół o 45%.
Kryzys jest efektem globalnej nadpodaży i problemów z eksportem, m.in. z powodu wysokich ceł nałożonych przez Chiny. Dla podlaskich producentów, którzy zainwestowali miliony w modernizację obór i nowoczesne technologie, to sytuacja tragiczna. Przy wysokich kosztach energii i pasz, rentowność produkcji mleka drastycznie spadła. Eksperci ostrzegają: bez interwencji Brukseli i podniesienia cen interwencyjnych, mniejsze mleczarnie w naszym regionie mogą nie przetrwać do końca 2026 roku.
Sytuacja jest dynamiczna. Z jednej strony grozi nam zalew tańszej żywności z krajów Mercosur, z drugiej – kryzys nadprodukcji mleka w Europie dusi naszych liderów eksportu.Czy polskie sieci handlowe, wzorem tych austriackich, zadeklarują lojalność wobec lokalnych producentów? Czy rząd zdoła skutecznie zablokować niekorzystne zapisy umowy w Brukseli?
Dla podlaskiego, gdzie każda gmina żyje z rolnictwa, to nie są tylko nagłówki w gazetach. To walka o byt tysięcy rodzin i przyszłość naszych lokalnych mleczarni, które od lat są dumą regionu na całym świecie.
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze