Wbrew obawom wielu kierowców i sporej części polityków (zwłaszcza tych z PSL, wobec których środowisko producentów żywności ma najwięcej do zarzucenia) grudniowy protest na drogach nie skończył się paraliżem. Na szczęście dla kierowców, bo 30 grudnia - poza zimowym armageddonem z opadami śniegu i mrozem - dodatkowe utrudnienia na drogach zakończyłyby się katastrofalnym paraliżem. Mimo to atmosfera wielkiego gniewu rolników była odczuwalna. I choć tym razem rolnicy z naszego regionu, choć dołączyli do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej to odstąpili od blokowania dróg to 9 stycznia zapowiadany jest "marsz gwiaździsty" na Warszawę. Tym razem rolnicy ruszą na stolicę.
Na naszym regionie 30 grudnia Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników odstąpił od blokowania kół ciągników. Były za to transparenty i oflagowane maszyny przy drogach krajowych, a protestujący wysłali jasny komunikat: polska wieś nie zgadza się na umowę Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Stefan Krajewski, minister rolnictwa z PSL pochodzący spod Zambrowa ma powody do zmartwienia, bo rolnicy to do niego - przede wszystkim - mają pretensje o to, że Mercosur wchodzi jednak w życie. Gniew rolników na polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego zwiększa się, gdy słuchają jak np. Janusza Piechocińskiego, który przekonuje, że umowa z Mercosur jest nieuchronne i trzeba szukać pozytywów oraz przystosować się do jej skutków. I nie zmieniają tego zapowiedzi ministra Krajewskiego oraz wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, że europosłowie PSL będą starali się zablokować jej podpisanie już 17 stycznia. A to właśnie zapowiedziała szefowa UE Ursula von der Layen.
Główne punkty protestu w naszym regionie znalazły się przy kluczowych trasach. Najwięcej, bo około 60 rolników, zgromadziło się przy DK66 w miejscowości Wdziękoń Drugi (gmina Zambrów). Były transparenty, pojazdy rolnicze stojące na parkingu wzdłuż drogi. Na miejscu pojawili się lokalni włodarze i radni, ale to głos gospodarzy wybrzmiał najmocniej.
- My nie chcemy kolejnych bublowatych ustaw! Nie chcemy implementowania zapisów, które służą tylko zagranicznemu kapitałowi. Każda zmiana powinna być z nami konsultowana. Nic o nas bez nas! Myśleliśmy, że będzie nas więcej, ale nie odpuścimy. Nie możemy milczeć! Planowana umowa handlowa UE–Mercosur to bezpośrednie zagrożenie dla polskiego rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego i przyszłości naszych gospodarstw – mówili rolnicy w Zambrowie i Wdziękoniach podkreślając, że są stawiani przed faktami dokonanymi niezależnie od tego, która partia rządzi krajem.
W samym centrum politycznej burzy znalazł się Stefan Krajewski, wiceminister rolnictwa wywodzący się z województwa podlaskiego. Choć Krajewski zapewnia o „ofensywie dyplomatycznej” i walce o klauzule ochronne, rolnicy coraz głośniej oskarżają go o prowadzenie gry pozorów. Krytyki nie szczędził Sławomir Izdebski, lider OPZZ Rolników, który konferencję ministra z 29 grudnia nazwał skandaliczną. Według strajkujących, rząd próbuje stworzyć wrażenie, że protesty są wsparciem dla działań resortu, podczas gdy w rzeczywistości są wyrazem głębokiego braku zaufania. Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników (OOPR) wprost zarzucił politykom, w tym wiceministrowi Krajewskiemu, mijanie się z prawdą:
– W tej umowie nie ma żadnych gwarancji jakości żywności. Klauzule ochronne, o których mówią, to iluzja, której Bruksela nawet nie będzie w stanie wprowadzić w życie.
Emocje podgrzewa fakt, że już 12 stycznia może dojść do podpisania umowy, która otworzy europejski rynek na mięso faszerowane antybiotykami z Brazylii. Poseł Marek Sawicki z PSL przyznał gorzko, że szanse na zablokowanie dokumentu wynoszą obecnie około 70%, punktując przy tym europosłów Koalicji Obywatelskiej, którzy głosowali przeciwko poprawkom chroniącym rolników.
Rolnicy nie zamierzają jednak składać broni. Zapowiedziano już kolejny etap walki – 9 stycznia odbędzie się „marsz gwiaździsty” na Warszawę. Ma to być ostateczne ostrzeżenie przed planowanym na połowę stycznia podpisaniem dokumentów w Brukseli.
Stawką jest nie tylko Mercosur, ale i kształt Wspólnej Polityki Rolnej po 2027 roku. Jak ostrzegał europoseł Krzysztof Hetman, nadchodzące 9 miesięcy zdecyduje o tym, czy rolnictwo zostanie „połknięte” przez rygorystyczne cele klimatyczne (postulat 43% wydatków na klimat). Jeśli polscy rolnicy i ich przedstawiciele w ministerstwie – z ministrem Krajewskim na czele – nie wywalczą teraz konkretnych zapisów, polska wieś może zniknąć z mapy ekonomicznej Europy.
Przemysław Sarosiek
| O co chodzi w sprawie umowy UE z Mercosur? Jej podpisanie w praktyce otworzy rynek Unii na żywność z Ameryki Południowej, której produkcja nie jest objęta takimi rygorami dotyczącymi jej bezpiecznego składu i produkcji zgodnej z klimatycznymi rygorami UE jakimi poddani są rolnicy z Europy. Oznacza to, że taka żywność będzie tańsza i - jako taka - może wyprzeć z rynku żywność produkowaną w UE. W zamian za to kraje Mercosur otworzą się na produkcję przemysłową - w tym głównie na przemysł samochodowy, mechaniczny, elektroniczny i chemiczny skupiony w Niemczech i Francji. Zdaniem ekspertów wejście w życie tej umowy dotknie najbardziej producentów wołowiny, drobiu, mleka oraz cukru. |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie