Atak zimy i siarczyste mrozy sprawiły, że ostatnie dni dla podlaskich funkcjonariuszy upłynęły pod znakiem walki o ludzkie życie. Od zasypanych rowów w gminie Turośń Kościelna, przez parkowe ławki w Kolnie, aż po mroźne ulice Szepietowa – mundurowi ruszyli na ratunek tym, dla których niska temperatura mogła okazać się wyrokiem śmierci. W wielu przypadkach o ratunku decydowały minuty i czujność postronnych osób.
Zima na Podlasiu zawsze stawia przed służbami szczególne wyzwania. Tegoroczne spadki temperatur sprawiły, że policyjne patrole ze zdwojoną siłą monitorują miejsca, w których mogą przebywać osoby zagrożone wychłodzeniem. Ostatnie interwencje pokazują, że ofiarą mrozu może stać się każdy – zarówno osoba bezdomna, jak i zmęczony spacerowicz czy nieszczęśliwy pechowiec.
Do jednej z najbardziej dramatycznych akcji doszło w gminie Turośń Kościelna. Dyżurny łapskiego komisariatu otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie leżącym w głębokiej zaspie śnieżnej przy drodze. Sytuacja była patowa – obok wycieńczonego 64-latka czuwały jego psy. Czworonogi, wyczuwając zagrożenie dla swojego pana, stały się agresywne i nie dopuszczały do niego przypadkowego kierowcy, który zatrzymał się, by pomóc.
Przyjechali na miejsce policjanci musieli wykazać się sprytem. Podając psom jedzenie, odwrócili ich uwagę, co pozwoliło na dotarcie do poszkodowanego. Okazało się, że 64-latek wracał ze sklepu, prowadząc rower. W pewnym momencie przewrócił się i z powodu wycieńczenia nie był w stanie wstać. W śniegu spędził ponad godzinę. Mundurowi okryli go kocami termicznymi, podali gorącą herbatę i przekazali załodze karetki pogotowia. Co poruszające, losem wiernych psów przejął się jeden z funkcjonariuszy, który wraz z żoną dogląda ich i dokarmia, podczas gdy właściciel odzyskuje siły w szpitalu.
Kolejna interwencja, która mogła zakończyć się tragicznie, miała miejsce w Kolnie. Podczas nocnego patrolu policjanci wraz ze strażnikiem miejskim zauważyli kobietę siedzącą bez ruchu na ławce w parku. Wokół leżał śnieg, a temperatura spadała drastycznie poniżej zera. Gdy funkcjonariusze podeszli bliżej, okazało się, że 40-latka śpi.
W rozmowie z kobietą od razu wyczuwalna była woń alkoholu, co w połączeniu z mrozem tworzyło mieszankę śmiertelnie niebezpieczną. Kobieta tłumaczyła, że wyszła na spacer, ale poczuła nagłe zmęczenie i postanowiła odpocząć. Nie zdawała sobie sprawy, że „chwila drzemki” w takich warunkach często kończy się tragicznie. Policjanci natychmiast zabrali ją do radiowozu, by mogła się ogrzać, a następnie odwieźli do domu pod opiekę rodziny.
Służba w okresie zimowym to także dbałość o los czworonogów. Dzielnicowi z Szepietowa udowodnili, że dobra znajomość własnego rejonu potrafi zdziałać cuda. Gdy otrzymali zgłoszenie o błąkających się, zmarzniętych psach, błyskawicznie ustalili ich właścicielkę. Zwierzęta, które prawdopodobnie wystraszyły się huku i uciekły z posesji, były już u kresu sił. Dzięki szybkiej reakcji mundurowych bezpiecznie wróciły do ciepłego domu.
Policja przypomina, że mróz prowadzi do nieodwracalnych zmian w organizmie zarówno ludzi, jak i zwierząt. Funkcjonariusze regularnie sprawdzają teraz opuszczone budynki, altany działkowe i piwnice. Odwiedzają też osoby starsze i samotne, sprawdzając, czy mają zapas opału.
Policja apeluje do wszystkich mieszkańców: nie bądźmy obojętni! Jeden telefon pod numer 112, gdy widzimy kogoś leżącego na mrozie lub błąkające się zwierzę, może uratować życie. Każda reakcja ma znaczenie.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze