Emocje po wyjazdowym debiucie Jagiellonii Białystok w fazie ligowej Ligi Europy ciągle są duże. Po zaciętym, pełnym zwrotów akcji starciu z Olympiakosem Pireus (1:2), na oficjalnej konferencji prasowej pojawili się szkoleniowcy obu zespołów. Adrian Siemieniec z dumnie podniesioną głową, choć z widocznym niedosytem, podsumował postawę swoich podopiecznych na gorącym, greckim terenie. Z kolei opiekun gospodarzy, Hiszpan Imanol Alguacil, chwalił białostoczan za odważny styl gry, nie kryjąc jednak radości ze zdobycia pierwszych trzech punktów.
Trener gospodarzy, Imanol Alguacil, nie ukrywał satysfakcji ze zwycięstwa odniesionego przed własną publicznością, choć zaznaczył, że jego drużyna dopiero buduje swój docelowy styl pod jego wodzą. Hiszpański szkoleniowiec docenił intensywność i taktyczną odwagę mistrzów Polski, zwracając uwagę, że stworzenie im trudnych warunków wymagało od jego zawodników ogromnego nakładu sił. Zauważył, że białostoczanie doskonale potrafią wciągać rywala na własną połowę i otwierać wolne przestrzenie w głębi boiska.
Jagiellonia to zespół, który bardzo dobrze gra w piłkę, odważnie zaprasza rywali, by otworzyć w ten sposób przestrzenie. Stwarza w ten sposób dużo sytuacji, ale dzisiaj dużo napracowaliśmy, by tak nie było. Już przy pierwszej akcji był strzał w słupek i dobitka, przy drugiej gol, ale później wykonaliśmy dużą robotę, by zatrzymać przeciwnika. To bardziej zasługa Olympiakosu niż problem Jagiellonii – analizował grę żółto-czerwonych opiekun greckiego zespołu, Imanol Alguacil.
Mimo sporej liczby stworzonych sytuacji przez Olympiakos, wynik długo pozostawał nierozstrzygnięty. Alguacil podkreślił jednak, że kluczem do końcowego sukcesu okazała się wyrównana kadra oraz trafione roszczady w drugiej połowie meczu, które przesądziły o wygranej.
Jestem zadowolony, ale mamy duży margines do poprawy. Musimy ciężko pracować, żebyśmy na koniec sezonu wszyscy byli dumni z tego klubu. Prawda jest taka, że dzisiaj postawa była bardzo dobra, straciliśmy gola po ledwie drugiej akcji przeciwnika, ale odwróciliśmy wynik i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo – dodał na konferencji prasowej trener Olympiakosu.
Adrian Siemieniec rozpoczął swoje wystąpienie od podziękowań kierowanych do kibiców, którzy licznie stawili się na obiekcie w Pireusie i przez pełne 90 minut głośno wspierali białostocki zespół. Szkoleniowiec Jagiellonii wyraził duży żal z powodu faktu, że mistrzom Polski nie udało się wywieźć chociażby jednego punktu, bo zespół zaprezentował się z bardzo dobrej strony i potrafił kontrolować boiskowe wydarzenia w pierwszej części starcia.
Uważam, że to nie był nasz zły mecz, ale zawiedliśmy w kluczowych momentach. Od momentu naszej pierwszej okazji naprawdę dobrze graliśmy w piłkę. Mieliśmy dużo kontroli, do której dążymy. Strzeliliśmy bramkę, mogliśmy nawet pokusić się o gola na 2:0 do 43. minuty i wtedy byłoby zdecydowanie łatwiej kontrolować mecz. A tak pierwsza bramka stracona – podarowana bardzo łatwo. Na tym poziomie rywal to wykorzystuje i strzela gola, a to był kluczowy moment meczu, który zmienia wszystko. Szkoda, przy remisie nastroje byłyby dużo lepsze. Witaj, Ligo Europy! – podsumował rozgoryczony trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec.
Siemieniec zwrócił uwagę, że po przerwie to gospodarze przejęli pełną inicjatywę na boisku, zmuszając Żółto-Czerwonych do głębszej defensywy i odbierając im możliwość swobodnego rozegrania piłki w strefie ataku.
Zapytany przez dziennikarzy o bezpośrednie różnice pomiędzy grą w Lidze Konferencji a występami w fazie ligowej Ligi Europy, Adrian Siemieniec jednoznacznie wskazał na bezwzględną intensywność i tempo podejmowania decyzji przez zawodników formatu europejskiego.
Zawsze sprowadza się to do intensywności, ale nie chodzi tylko o to, kto szybciej biega, ale też myśli, podejmuje decyzje. Kluczowe jest też to, że robi to przez 90 minut. Nie chodzi o to, by tylko wejść na wysoki poziom, ale jak długo umiesz go utrzymać i kontynuować. Na poziomie jakości indywidualnej Olympiakosu czuć było, jak szybko podejmują decyzję, reagują, operują piłką czy pressują. Liga Europy ma to do siebie, że będziesz się z tym mierzył w każdym meczu – podkreślał szkoleniowiec białostoczan.
Trener odniósł się również do wymuszonej roszady w przerwie spotkania. Zeszłego z boiska kapitana zespołu, Tarasa Romanczuka, zastąpił Eryk Kozłowski. Siemieniec wyjaśnił, że zmiana wynikała wyłącznie z problemów zdrowotnych pomocnika, który z powodu urazu nie był w stanie kontynuować rywalizacji na tak wysokich obrotach.
Mimo popełnionych błędów przy wybijaniu piłki z własnego pola karnego oraz przy kryciu rywali podczas stałych fragmentów gry, opiekun mistrzów Polski zadeklarował, że Jagiellonia pod żadnym pozorem nie zamierza rezygnować ze swojego odważnego stylu budowania akcji od własnej bramki.
Momentami prowadziło to do strat, ale dzięki tej drodze jesteśmy tutaj. Pewne rzeczy staramy się rozwijać, zabrakło dziś czasem lepszego wykonania, tempa czy decyzji. Ale nie zejdziemy z tej drogi, bo dzięki niej jesteśmy tutaj. Wymaga to konsekwencji i wytrwałości, czasami zdarzy się stracić bramkę, przegrać mecz, ale ta konsekwencja doprowadziła nas do tego miejsca. Tacy po prostu jesteśmy – zadeklarował z pełnym przekonaniem trener Adrian Siemieniec.
Szkoleniowiec zaznaczył również, że niesamowita, gorąca atmosfera na greckim stadionie nie sparaliżowała jego piłkarzy. Białostoczanie potrafili przekuć kibicowski hałas w dodatkową motywację, a kolejna lekcja zebrana na tak trudnym terenie ma zaowocować w nadchodzących meczach pucharowych na własnym stadionie.
Noc w Pireusie przyniosła białostockim kibicom ogrom emocji, od wielkiej dumy po bramce Kajetana Szmyta, po bolesny niedosyt po straconym golu Romana Jaremczuka na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Pierwszy historyczny występ w fazie ligowej Ligi Europy pokazał jednak, że Jagiellonia Białystok nie musi wstydzić się swojej postawy na europejskiej arenie. Choć brakło chłodnej głowy przy zachowaniu zaliczki, postawa podopiecznych Adriana Siemieńca daje ogromne nadzieje przed kolejnymi starciami. Szansa na rehabilitację i pierwsze punkty nadejdzie już 15 października, kiedy do Białegostoku przyjedzie ekipa Ararat-Armenia Erewan.
Jak oceniacie pomeczowe wypowiedzi trenerów? Czy zgadzacie się z Adrianem Siemieńcem, że odważna stylistyka Jagiellonii to jedyna właściwa droga w europejskich pucharach? Zapraszamy do gorącej dyskusji w komentarzach!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze