Pisaliśmy już o tym: Jagiellonia była poszkodowana przez sędziowskie błędy. I nie chodzi tylko o wydarzenia z rundy jesiennej, ale również w 2026 roku błędy arbitrów - mimo wsparcia VAR (albo przy jego udziale) krzywdziły żółto-czerwonych. Marcin Szulc, szef Kolegium Sędziów PZPN przyznał, że Piotr Lassyk nie przyznał karnego dla Jagi. Jednocześnie poinformował, że dał zielone światło dla arbitrów, aby przed kamerami wyjaśniali swoje decyzje i... zabronił im przepraszać za błędy.
Największe kontrowersje wśród fanów żółto-czerwonych wzbudziła sytuacja z Krakowa, gdzie Piotr Lasyk wraz z VAR-em nie podyktowali oczywistego karnego. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Było to jedno z wielu wydarzeń z udziałem Jagiellonii. Wiosnę polscy sędziowie w ekstraklasie zaczęli serią fatalnych błędów i dramatycznych pomyłek i to pomimo kilkunastodniowego zgrupowania w Turcji. Błędy potęgował udział VAR, który jeszcze dodatkowo potęgował pomyłki na boisku. Jednocześnie towarzyszyła temu akcja "Szacunek dla arbitra", ale runda wiosenna 2026 w żaden sposób nie polepszyła ani jakości sędziowania, ani sposobu komunikacji z kibicami, zawodnikami i trenerami. Wprowadziła tylko dodatkowe zamieszanie w kryteria oceny niektórych wydarzeń na boisku i falę podejrzeń o stronniczość.
- Po trzech kolejkach wiosny mogę chyba śmiało powiedzieć, że nie ma już ławki, na której sędziowie na ten szacunek by zasługiwali - powiedział anonimowo trener ekstraklasy dla portalu Interia.
Reklama
Wątpliwości wokół sędziów są na tyle duże, że nawet bardzo stonowany i spokojny zazwyczaj Adrian Siemieniec z Jagiellonii pytany o pauzy za kartki dla swoich graczy przyznał sarkastycznie "że oni sobie sami tych kartek nie pokazują".
Rozgrywki PKO BP Ekstraklasy w 2026 roku wchodzą w swoją decydującą fazę, a temperatura na boiskach rośnie z każdą kolejką. Niestety, coraz częściej zamiast o pięknych bramkach czy paradach bramkarzy, w kuluarach mówi się o decyzjach arbitrów. W tabeli panuje niesamowity ścisk – każdy punkt jest na wagę złota, zarówno w walce o europejskie puchary, jak i o ligowy byt. W tym kontekście błędy sędziowskie bolą podwójnie, o czym boleśnie przekonała się Jagiellonia Białystok w starciu z Cracovią.
Sprawa kontrowersji z 31. minuty meczu w Krakowie doczekała się w końcu oficjalnego komentarza ze strony władz sędziowskich. Przypomnijmy: arbiter Piotr Lasyk uznał wtedy, że nie ma podstaw do podyktowania rzutu karnego dla „Żółto-Czerwonych”. Ta decyzja wywołała furię w białostockim obozie i, jak się okazuje, słusznie.
Marcin Szulc, szef Kolegium Sędziów PZPN, w programie na kanale „Meczyki” rozwiał wszelkie wątpliwości. Przyznał wprost, że Jagiellonii należał się rzut karny. Według jego wykładni, wszystkie przesłanki zostały spełnione: piłka była zagrana z dużej odległości, obrońca widział ją i oczekiwał na nią, a jego ręka była wyraźnie odwiedziona od ciała. Zawodnik miał wystarczająco dużo czasu na reakcję, by uniknąć kontaktu. To błąd, który mógł diametralnie zmienić przebieg spotkania i dopisać ważne punkty do konta „Jagi”.
Występ Marcina Szulca w mediach przyniósł jednak coś więcej niż tylko przyznanie się do błędu. Szef sędziów ogłosił nową, dość kontrowersyjną zasadę, która od tego sezonu obowiązuje polskich arbitrów. Choć kibice i eksperci domagają się większej transparentności i „wychodzenia sędziów do kamer”, Szulc postawił jasną granicę.
– Arbitrzy otrzymali ode mnie jasną informację: mogą stawać przed kamerami i nie ma problemu, by wyjaśniali swoje decyzje. Natomiast zakazałem im przepraszania – stwierdził Szulc.
Reklama
Jego zdaniem przeprosiny są „w niecny sposób wykorzystywane” przez kluby i kibiców w późniejszych dyskusjach. Szulc porównał pracę sędziego do napastnika: skoro snajperzy nie przepraszają za niestrzelone gole, sędziowie nie muszą przepraszać za pomyłki, o ile potrafią je merytorycznie wytłumaczyć. Faktycznie - nie przepraszają publicznie (choć czasem w wywiadach zawodnicy wyrażają skruchę po słabym występie), ale płacą za swoje niepowodzenia: nie dostają premii, tracą miejsce w składzie itp. Poza tym: każdy kto był w szatni wie, że napastnik, który spatałaszył pod bramką jeszcze na boisku - a najpóźniej w szatni - przeprasza kolegów (lub podającego) za pomyłkę.
O konsekwencjach wobec sędziów wiele nie słychać, a wyrażane półgębkiem informacje od władz sędziowskich, że "sędziowie odpowiadają za swoje błędy" są mało konkretne i przyjmowane są przez kibiców jako niewiarygodne. I nie chodzi o to publiczny lincz na sędziach czy konkretne oceny, ale choćby wyjaśnienie jak oceniani są sędziowie i na czym polegają konsekwencje, skoro tydzień po swoich wielbłądach jadą - jak gdyby nigdy nic - na kolejne mecz ligowe w ekstraklasie lub I lidze. W tej
Czy decyzja Szulca uspokoi nastroje w środowisku piłkarskim i zmieni podejście do arbitrów?
Obecny sezon obfituje w kolejki pełne kontrowersji. Rok 2026 stał się dla Kolegium Sędziów prawdziwym wyzwaniem – mimo technologii VAR, liczba błędów w kluczowych momentach meczów nie maleje. Kibice w całej Polsce zadają sobie pytanie: czy to kwestia braku kompetencji, czy może ogromnej presji, jaka towarzyszy tegorocznym rozgrywkom?
Sytuacja z meczu Cracovia – Jagiellonia to tylko wierzchołek góry lodowej. Analizy pomeczowe w programach sportowych coraz częściej przypominają sale sądowe, gdzie klatka po klatce analizuje się ułożenie dłoni czy kontakt korków z murawą. W dobie tak wyrównanej stawki ligowej, brak rzutu karnego w 31. minucie może na koniec sezonu decydować o tym, czy dany klub zagra w pucharach, czy obejdzie się smakiem.
Choć zakaz przepraszania może budzić irytację, sam fakt, że sędziowie zaczynają częściej tłumaczyć swój tok rozumowania, jest krokiem w dobrą stronę. Kibice Jagiellonii po występie Szulca mają przynajmniej satysfakcję moralną, choć punktów w tabeli im to nie przywróci. Teraz oczy wszystkich zwrócone będą na kolejne mecze w polskiej ekstraklasie. Czy po publicznym przyznaniu się do błędu przez szefa sędziów, arbitrzy w kolejnych spotkaniach będą czuli większą presję przy podejmowaniu decyzji? Nadal nie ma zasady automatycznej informacji od władz sędziowskich w sprawach najgłośniejszych kontrowersji: czy będą wyjaśniane czy też tylko przy okazji? Czy kibice dowiedzą się jak oceniani są sędziowie i jak wygląda ich ranking? Na jakich zasadach podlegają awansom (spadkom), wyznaczaniu na mecze? To są postulaty zgłaszane przez internautów i kibiców, którzy zamiast hejtu - stawiają postulaty i wyrażają swoje oczekiwania wobec arbitrów.
Jedno jest pewne – w 2026 roku sędziowie są pod lupą jak nigdy wcześniej.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze