Ostatnie dni przynoszą coraz gorsze wieści dla podlaskich kierowców. Choć analitycy od tygodni ostrzegali przed podwyżkami, to jednak tempo, w jakim ceny paliw na stacjach w całym regionie poszybowały w górę, zaskoczyło nawet największych pesymistów. Na pylonach w regionie, szczególnie przy głównych szlakach komunikacyjnych i autostradach, kierowcy z przerażeniem przecierają oczy – „dziewiątka” z przodu przy cenie oleju napędowego stała się brutalną rzeczywistością. Biorąc pod uwagę, że spora część ceny to podatki, które trafiają do państwowej kasy, kierowcy zadają sobie pytanie czy - i kiedy - rząd zdecyduje się zrobić coś z coraz bardziej uciążliwą drożyzną i ulżyć im choć trochę.
Sytuacja na rynku oleju napędowego jest dramatyczna. W ostatnich dniach marca średnie ceny diesla w Polsce gwałtownie wzrosły, osiągając poziomy nienotowane nigdy wcześniej. Poprzedni rekord z października 2022 roku (8,08 zł/l) odszedł w zapomnienie. Obecnie na podlaskich stacjach za litr ON trzeba zapłacić w przedziale od 8,60 do nawet 9,10 zł.
Najgorzej sytuacja wygląda na stacjach przy trasie S61 (Via Baltica) oraz S8, gdzie ceny tradycyjnie są najwyższe. Tam bariera 9 złotych pękła jako pierwsza. Mimo że Orlen w ostatnich dniach marca odnotował lekkie korekty w cennikach hurtowych, efekt „drogiego paliwa z dostaw” sprawia, że na stacjach detalicznych obniżek nie widać. Właściciele stacji najpierw muszą sprzedać paliwo kupione po rekordowych stawkach, co oznacza, że drożyzna zostanie z nami na dłużej.
Jeden z kierowców na białostockiej stacji tankując na lokalnym Orlenie wskazywał wymownie dla innych kierowców plakietkę, którą przykleił na zderzaku. Głosiła ona "Nie kradnij! Rząd nie lubi konkurencji". Kiedy przy kasie spytałem go o przyczynę tej reakcji odpowiedział:
- Podwyżka cen paliw to wina Trumpa i wojny z Irakiem, ale nasz rząd jest jak paser: kasuje prawie połowę "doli" z tej podwyżki - stwierdził z goryczą.
Faktycznie: podatki i opłaty (VAT, akcyza, opłata paliwowa i emisyjna) stanowią około 40–50% ceny detalicznej paliwa w Polsce. Przy typowej cenie, blisko połowa kwoty na stacji paliw trafia do budżetu państwa. VAT na paliwo to 23 procent ceny, a akcyza jest znacząco wyższa: ponad 45 procent przy benzynie i około 40 przy oleju napędowym. O ile zmiana VAT to proces skomplikowany to obniżenie akcyzy to techniczna decyzja rządu i resortu finansów. Nie da się ukryć, że mój rozmówca ma racje: budżet państwa zyskuje na rosnącej cenie paliw blisko połowę wartości podwyżek. I bez trudu mógłby ulżyć kierowcom.
Choć uwaga wszystkich skupiona jest na dieslu, użytkownicy „benzyniaków” również nie mają powodów do radości. Cena popularnej Pb95 zdecydowanie przekroczyła poziom 7 złotych za litr. Obecnie prognozowany przedział dla naszego regionu to 7,10 – 7,35 zł/l. Dynamika wzrostów jest tu nieco mniejsza niż w przypadku oleju napędowego, ale trend pozostaje wyraźnie wzrostowy.
Również kierowcy korzystający z autogazu odczuwają zawirowania na rynkach surowców. LPG, które przez długi czas było bezpieczną przystanią dla oszczędnych, dziś kosztuje w granicach 3,55 – 3,75 zł/l. Różnice regionalne w przypadku gazu są niewielkie, jednak każda wizyta na stacji przypomina o globalnym kryzysie energetycznym.
Przyczyn tak drastycznych skoków jest kilka i część ma charakter globalny. Po pierwsze, ropa Brent na rynkach światowych przebiła barierę 100-102 dolarów za baryłkę. Sytuację pogorszyła eksplozja w jednej z największych rafinerii w Teksasie oraz niepokojące doniesienia z Bliskiego Wschodu. Można im zapobiec zmniejszając opłaty i podatki wpisane w cenę paliwa i niektóre kraje już wykonały ten ruch. Tak zrobiła Hiszpania, Austria i Łotwa.
To ważny ruch, zwłaszcza, że koncern Shell ostrzegł przed możliwymi niedoborami energii w Europie w nadchodzącym kwartale, co wywołało panikę na giełdach paliwowych. Te czynniki, w połączeniu z wcześniejszymi decyzjami o podwyżkach cen hurtowych przez krajowych potentatów, stworzyły „mieszankę wybuchową”, która uderzyła prosto w nasze portfele.
Dopiero, gdy cena diesla przekroczyła psychologiczną granicę 9 zł, a ceny benzyny zbliżają się do 7,50 zł głos zabrali przedstawiciele rządu. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział w Sejmie, że sytuacja jest monitorowana na bieżąco. Jeśli ceny na rynkach światowych nie zaczną spadać, rząd rozważy nadzwyczajne działania podatkowe.
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest obniżenie stawki VAT na paliwa. Takie działanie mogłoby przynieść odczuwalną ulgę na pylonach w kwietniu, jednak na razie konkretnych dat brak. Ministerstwo Finansów unika jasnych deklaracji „na już”, obiecując interwencję dopiero w momencie, gdy trend wzrostowy okaże się trwały i niemożliwy do zatrzymania przez mechanizmy rynkowe.
- Nie wiem na co czekają. Firmy przewozowe są w dramatycznej sytuacji i muszą podnosić ceny. Jesteśmy na przednówku i niemal cały towar jest dowożony z daleka. To już ma wpływ na ceny w sklepach, a za chwilę będzie jeszcze drożej - mówił lokalny przedsiębiorca z Giełdy Rolno-Towarowej na ulicy Andersa.
Mapa cenowa regionu jest zróżnicowana. Choć statystycznie najtaniej w Polsce jest obecnie na Śląsku i w Łódzkiem, w województwie podlaskim najniższych cen warto szukać na stacjach przymarketowych oraz w mniejszych miejscowościach oddalonych od głównych arterii.
Kierowcy z Białegostoku czy Łomży muszą liczyć się z wyższymi stawkami niż mieszkańcy zachodniej części kraju. Dane e-petrol.pl wskazują, że Podlasie znajduje się w górnej połowie zestawienia najdroższych województw, co w połączeniu z koniecznością pokonywania dużych odległości w naszym regionie, staje się ogromnym obciążeniem dla domowych budżetów. Eksperci radzą: jeśli widzisz paliwo poniżej 8,70 zł za diesla – tankuj do pełna. Taniej w najbliższych dniach raczej nie będzie.
W dobie diesla za 9 zł, każda różnica rzędu 10–15 groszy na litrze przy pełnym baku daje realne oszczędności.
| Rodzaj stacji | Lokalizacja / Przykłady | Dlaczego warto? |
| Stacje przymarketowe | ul. Miłosza (Atrium Biała), ul. Narodowych Sił Zbrojnych (Auchan) | Tradycyjnie najniższe marże w mieście. Często ceny są tu o 15-20 gr niższe niż na stacjach sieciowych przy wylotówkach. |
| Stacje MZK / Komunalne | ul. Składowa | Punkty obsługujące tabor miejski często oferują paliwo w cenach hurtowych z minimalną marżą. Diesel bywa tu tańszy o ok. 10 gr względem średniej miejskiej. |
| Początek ul. Kawaleryjskiej | Rejon giełdy i hurtowni | Duża konkurencja kilku stacji na krótkim odcinku wymusza walkę o klienta ceną, szczególnie w przypadku ON i LPG. |
| Wylotówka na Juchnowiec | ul. Ignatki / skraj Lasu Solnickiego | Stacje położone nieco "na uboczu" głównego tranzytu S8/S61 często utrzymują niższe stawki, by przyciągnąć lokalnych kierowców. |
Unikaj "wylotówek": Stacje przy ul. Tysiąclecia Państwa Polskiego czy Jana Pawła II (kierunek Warszawa/Augustów) mają obecnie najwyższe ceny w regionie – tam "dziewiątka" na dieslu jest niemal pewna.
Tankuj wieczorem lub w weekend: Analizy wskazują, że korekty cen hurtowych od Orlenu najszybciej wchodzą na pylony późnym wieczorem. Weekendy bywają o kilka groszy tańsze ze względu na mniejszy ruch flotowy.
Aplikacje lojalnościowe: W obecnej sytuacji rabaty rzędu 30-40 gr/l z aplikacji są jedynym sposobem, by realnie zbliżyć cenę diesla do poziomu 8,30-8,40 zł
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze