Tak uważa - w rozmowie z naszym portalem - Marcin Sawicki, były prezes partii KORWiN w regionie podlaskim, będący "jedynką" na liście do Sejmu Skutecznych Piotra Liroya-Marca w wyborach parlamentarnych w 2019 r. Dziś bezpartyjny.
Wygląda na to, że Andrzej Duda przez kolejnych pięć lat będzie rezydentem Pałacu Prezydenckiego, o włos wyprzedzając w drugiej turze wyborów Rafała Trzaskowskiego. Według badania late poll, przeprowadzonego przez Ipsos, wygrał z wynikiem 51 do 49 proc.
Obecne wyniki nie są dla mnie zaskoczeniem, a jedyne co mnie zaskakuje, to frekwencja (według Państwowej Komisji Wyborczej 67,48 proc. z 99,69 proc. obwodów głosowania - red.) i determinacja części wyborców do oddania głosów. Słyszałem, że w Splicie w Chorwacji na oddanie głosów wyborcy będący na wakacjach czekali nawet 6,5 godziny - komentuje Marcin Sawicki. - Taka determinacja jest godna podziwu. Exit poll nie uwzględnia głosów oddawanych w ostatnich 90 minutach (rozmawialiśmy 12 lipca tuż po godz. 21 - red.). Exit poll nie uwzględnia głosów także wspomnianej wcześniej zagranicy, więc naturalnym jest, że przewagę będzie mieć w nich urzędujący prezydent.
Reklama
Zdaniem naszego rozmówcy niewielka przewaga na pewno nie pozwoli spać obu kandydatom.
Już dwa tygodnie temu twierdziłem, że Rafał Trzaskowski ma duże szanse, by wygrać. Jeżeli po przeliczeniu wyników zostanie prezydentem, będę pluł sobie w brodę, że nie postawiłem na jego kandydaturę pieniędzy przy tak korzystnym kursie - dodaje.
Według Sawickiego, jeżeli wygranym będzie prezydent Andrzej Duda, czeka go kilka lat podpisywania często niepopularnych ustaw, bo paraliż gospodarki, który zafundowali rządzący ze względu na zagrożenie koronawirusem oraz recesja na świecie, odbije się czkawką w konfrontacji z bogatymi programami socjalnymi. Może też się okazać, że te niepopularne decyzje sprawią, iż ostatnie dwa lata kadencji prezydent Duda będzie pełnić przy opozycyjnym rządzie - np. składającym się z PO i Ruchu Hołowni, Lewicy lub PSL. Jeżeli zaś wygranym okaże się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, to - jak ocenia Marcin Sawicki - czeka nas po pierwsze totalne przebudowanie TVP, zmieni się retoryka oraz oddziaływanie PiS na swój potencjalny elektorat.
Będzie to czas renesansu PO. Dodatkowo, prezydent zapewne nie omieszka skutecznie przeszkadzać rządowi i wytykać im mniej popularnych decyzji. Będzie to okres gorących trzech lat, po czym wręcz pewne jest, że w układzie koalicyjnym do rządu wróci PO, zapewne wsparte Ruchem Hołowni - uważa Sawicki.
Jak dodaje, kolejne lata 2024 - 2025 mogą być szczęśliwe dla nowych rządzących, bo gospodarka będzie już na etapie wyjścia z recesji.
Bez względu na intencje rządzących, sytuacja na świecie sprawi, że będzie czym się chwalić. Wtedy też naturalnym jest ponowna reelekcja na urząd prezydenta, jakim byłby Rafał Trzaskowski. Oczywiście to wszystko zakładając, że świata nie spotka tragedia w postaci kolejnych pandemii czy wojen handlowych lub zbrojnych między np. Chinami i USA - stwierdza nasz rozmówca.
Reklama
I podkreśla, że jeżeli prezydent Duda przegra obecne wybory, to będzie to zrozumiałe, a głównym winnym jego porażki będzie nieprzewidywalna sytuacja z koronawirusem nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
Jeśli prezydent Trzaskowski przegra, to obecny wynik i tak może poczytywać sobie jako wielki sukces będącej ciągle w odwrocie Platformy Obywatelskiej i bez wątpienia będzie to zwiastun reorganizacji tej partii i przejścia to kontrofensywy pod jego choćby symbolicznym przywództwem - podsumowuje Sawicki.
Reklama
(Piotr Walczak / Foto: facebook.com/andrzejduda)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze