Reklama

Jagiellonia zamroziła miliony z Widzewa. Siemieniec pyta o sens grania w mrozie, Mazurek się cieszy

To miało być wielkie święto Widzewa w Łodzi. Miało być nowe otwarcie przebogatego Widzewa, który zimą wydał na transfery rekordowe sumy. W arktycznych warunkach i na zmrożonym boisku, przy temperaturze odczuwalnej sięgającej -15 stopni Celsjusza, Jagiellonia Białystok pokazała, że zgranie, dojrzałość i zespół znaczą w futbolu więcej niż indywidualności za miliony. Żółto-czerwoni wygrali 3:1, udowadniając, że drużynowe doświadczenie z pucharów znaczy więcej niż miliony euro.

Mroźny test charakteru

Sobotni wieczór na stadionie Widzewa był testem charakteru dla każdego, kto pojawił się na trybunach i murawie. Zmarznięta płyta boiska i ekstremalny mróz sprawiły, że mecz przypominał momentami walkę o przetrwanie, w której podopieczni Adriana Siemieńca odnaleźli się wręcz koncertowo.

Trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec, zaczął konferencję od gratulacji dla swojej drużyny, ale szybko przeszedł do analizy warunków, które jego zdaniem były bliskie granicy bezpieczeństwa. Białostoczanie potrafili jednak zachować zimną krew tam, gdzie Widzew spalał się w emocjach.

Reklama

Adrian Siemieniec o ekstremalnych warunkach i dojrzałości

Nie ukrywam, że dzisiaj w tych warunkach, w których był rozgrywany mecz, to naprawdę wysoki poziom poświęcenia dla każdego, kto był na stadionie. Trzeba się zastanowić, czy są to warunki do grania w piłkę, bo pogoda, jeśli chodzi o temperaturę odczuwalną, jest ekstremalna. Trudno jest funkcjonować, a co dopiero grać w piłkę. Płyta boiska z minuty na minutę stawała się coraz bardziej zmarznięta i przy każdym starciu czy pojedynku człowiek tylko oczy przymykał, czy wszyscy wyjdą z tego cało – przyznał otwarcie Adrian Siemieniec.

Mimo trudności, Jagiellonia kontrolowała przebieg spotkania. Sztab szkoleniowy doskonale przewidział, że Widzew, niesiony dopingiem i presją oczekiwań, rzuci się do gardła od pierwszej minuty.

Reklama

Z wyjątkiem samej końcówki czułem naszą dużą dojrzałość i spokój na boisku, z czego się bardzo cieszę, bo wiedzieliśmy, że emocji, szczególnie ze strony gospodarzy, może być dużo, a potrafiliśmy nad tym zapanować i wieloma fragmentami przejąć kontrolę. Bardzo doceniamy to zwycięstwo i idziemy dalej – dodał szkoleniowiec Jagiellonii.

Igor Jovicević: Kara zbyt wysoka

Dla trenera Widzewa, Igora Jovicevicia, debiut w rundzie wiosennej był bolesną lekcją pragmatyzmu. Choć łodzianie dłużej utrzymywali się przy piłce i oddali więcej strzałów (15 przy 5 Jagiellonii), to goście byli zabójczo skuteczni. Chorwacki szkoleniowiec starał się jednak szukać pozytywów w grze swojej nowej drużyny.

Reklama

Mieliśmy 15 strzałów, rywale tylko 5, nie mieli ani jednego rzutu rożnego. To mistrzowski zespół sprzed dwóch lat, już trzeci sezon jest z tym trenerem. Pokazaliśmy jednak, że mamy przyszłość i będziemy dobrzy. Po prostu musimy znaleźć sposób na to, by zacząć wygrywać. Chcieliśmy zacząć dobrze, dać kibicom radość, zrobiliśmy wiele rzeczy dobrze, ale oddaliśmy zbyt łatwe bramki, co sprawia, że jesteśmy niezadowoleni – oceniał Igor Jovicević.

Trener gospodarzy przyznał, że Jagiellonia, znana z gry kombinacyjnej, musiała dzisiaj zmienić swój styl ze względu na pressing Widzewa i stan boiska.

Reklama

Futbol staje się bardziej pragmatyczny, nawet dziś rywale przy naszym pressingu mieli problem, by grać kombinacyjnie. A przecież mówimy o Jagiellonii, która jest z tego znana – krótkich podań, znajdowania wolnego zawodnika, ale dzisiaj nie potrafiła tego zrobić przeciwko nam. Byliśmy bardzo dobrze zorganizowani i agresywni w pierwszej połowie, ale wywalczyli gola, po którym prowadzili, co było dla nich pozytywnym momentem – analizował trener Widzewa.

Odrodzenie Pululu i rywalizacja w ataku

Sporo uwagi poświęcono Afimico Pululu. Jeszcze niedawno dyrektor Masłowski sugerował, że napastnik nie jest w pełni skoncentrowany na Jadze. Sobotni występ pokazał jednak inne oblicze „Bestii”. Siemieniec zdradził, co zmieniło się w postawie piłkarza i jak na jego formę wpłynął transfer Sameda Bazdara.

Reklama

Takiego Afiego jak dzisiaj i jak przez cały tydzień, jeśli chodzi o poziom zaangażowania i pracowitości, życzyłbym sobie zawsze. Obecność Sameda Bazdara, który moim zdaniem dał bardzo fajną, intensywną, energiczną zmianę, powoduje, że ta rywalizacja w ataku nabiera rumieńców. Wywiera presję na zawodnika, który broni miejsca w składzie, ale też zdrową presję na zawodnika, który to miejsce w składzie chce wywalczyć. Jeszcze nikt nie wymyślił lepszego narzędzia do uzyskania postępu niż rywalizacja – wyjaśnił trener Siemieniec.

Bartek Mazurek superstar czyli nowy wonderkid?

Jednym z bohaterów wieczoru był młody Bartosz Mazurek, który swój debiut w wyjściowym składzie uświetnił bramką. Choć media już teraz okrzyknęły go nowym odkryciem ligi, trener Siemieniec tonuje nastroje, wskazując na konieczność zachowania powtarzalności. Sam zawodnik do swojego sukcesu podchodzi z dużą pokorą i świadomością siły zespołu.

Reklama

Przed meczem rozmawialiśmy, że jako kompakt jesteśmy lepsi. Dłużej ze sobą gramy, dłużej ze sobą funkcjonujemy, a Widzew to nowa drużyna. Trener ostrzegał nas, że Widzew ma indywidualności i dlatego próbowaliśmy je wyłączyć i w niskiej obronie pokazaliśmy, że drużyna wygrywa mecz, a nie indywidualności. Widzew może miał więcej piłki, ale my dobrze pracowaliśmy w niskim bloku – skomentował swój występ Bartosz Mazurek.

Również Norbert Wojtuszek, strzelec kolejnego gola, podkreślał, że to właśnie kolektyw był górą nad głośnymi nazwiskami z Łodzi. Mimo sprokurowania rzutu karnego, zawodnik cieszył się z udanego wejścia w rundę.

Reklama

Przed sezonem, kiedy przegraliśmy z Widzewem 1:7 (w sparingu – przyp. red.), były różne myśli, ale pokonaliśmy nasze przeciwności i słabości, staliśmy się drużyną i dzięki temu wygrywamy teraz mecze. Dajmy Widzewowi trochę czasu, żeby się rozkręcili po tych transferach, a nie po pierwszym meczu niektórzy ich skreślili – zaznaczył Norbert Wojtuszek.

Mentalny krok w stronę sukcesu

Zwycięstwo w Łodzi ma dla Jagiellonii ogromne znaczenie psychologiczne. Kamil Jóźwiak, który zanotował solidny występ, nie ukrywał satysfakcji z tego, że Jaga potrafiła wytrzymać presję i zepsuć „święto” rywalom.

Reklama

Wokół Widzewa przecież było ogromne napięcie po tych transferach: wielkie nazwiska, wielkie pieniądze. My pokazaliśmy, że mamy dobry zespół, jakościowy i dzisiaj lepszy zespół wygrał. Próbowaliśmy trochę od tyłu rozgrywać, ale nie ukrywam, że przy takiej temperaturze i na takim boisku to trudne zadanie. Bardzo podobało mi się, jak graliśmy jako zespół – podsumował Kamil Jóźwiak.

Jagiellonia wraca do Białegostoku z trzema punktami i poczuciem dobrze wykonanego zadania. Podczas gdy Widzew musi szukać zgrania i punktów w starciu z GKS-em Katowice, Duma Podlasia chce budować pewność siebie przed środowym meczem na własnym stadionie. Jeśli Jaga utrzyma taką dojrzałość, fani na Podlasiu mogą spodziewać się wyjątkowo gorącej wiosny, bez względu na mróz za oknem.

Reklama

Przemysław Sarosiek, Kuba Seweryn

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/02/2026 10:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama