Trochę boimy się czwartego odcinka naszej Podlaskiej Kroniki Towarzyskiej. Nie chodzi o wjazd policji na chatę w celu obezwładnienia ukrytego w naszej łazience brodatego gościa z pasem szahida, a przy okazji skuciu naszych domowników. Na to jeszcze nie zasłużyliśmy. Dziwne telefony na razie dostają nasi reklamodawcy. Chodzi o to, że coś tam w ubiegłym tygodniu napisaliśmy i narobiliśmy zamieszania… Ale po kolei.
Wiemy, że nas na Słonimskiej czytają, ale nie spodziewaliśmy się, że tak uważnie. Zdarzyło nam się napisać tydzień temu, że brakuje w centrum Białegostoku parkingów, a przy szpitalu DSK rodzice chorych dzieci są zmuszeni płacić za parkowanie dwa razy więcej. I oto sensacja. Władza, ta sama, która nie tylko nie zbudowała żadnego porządnego parkingu przez kilkanaście lat, ale też skutecznie je likwidowała, ogłosiła ustami wiceprezydenta Klima, że planuje budowę sześciu nowych parkingów! W tym przy DSK również! To jednak da się? To jednak można? Przecież chciałaś nam władzo wprowadzić Strefę Czystego Transportu, jak w Krakowie. Już nie chcesz?
No i teraz trochę boimy się startować z kolejnymi pomysłami, bo panujący nam podlascy Burbonowie wezmę je na poważnie i ogłoszą to na swych sztandarach. Przesadzamy? Wcale nie. Oto pisaliśmy o Beton Placu, czyli Rynku Kościuszki, na którym latem (a planeta płonie…) nie uświadczysz skrawka cienia, a tu w tym tygodniu konferencja o zazielenianiu miast! A na niej postulaty o sadzeniu drzew tam, gdzie niedawno lano beton. Co prawda nie idzie to w parze z ideą naszego prezydenta Tadeusza, którego wybetonowany Rynek jest dumą największą, ale czego się nie robi dla utrzymania dynastii. Wszak Paryż wart jest mszy, a Białystok kilku drzewek. Oczami wyobraźni widzimy kandydata na przyszłego prezydenta osobiście sadzącego drzewka przy ratuszu.
Pozostajemy przy temacie przyrodniczym, bo bobry z Ignatek szepczą nam niepokojące wieści z Warszawy. Oto nasz ulubiony komsomolec wiceminister klimatu Dorożała podobno się pakuje. Okazało się, że nienawidzą go nie tylko leśnicy, meblarze, przedsiębiorcy, przyrodnicy, myśliwi, rolnicy, samorządowcy, ale też zieloni chłopcy od Kosiniaka-Kamysza, że o Hołowni nie wspomnę. A to wróźy problemy. Szkoda, bo mamy słabość do trenerów pilatesu, którzy zostali ministrami.
Trwa wojna o drogę, którą budują w Puszczy Białowieskiej między Juszkowym Grodem a Zwodzieckimi. Protestuje Pracownia na rzecz Wszystkich Istot – organizacja potężna, bogata, zasilana państwowymi pieniędzmi nie tylko z Polski, wpływowa i zaprzyjaźniona z uśmiechniętą koalicją, więc skutek ich działań jest łatwy do przewidzenia: drogi nie będzie. Zresztą jako aspirujący do podlaskich elit ekologicznych zadajemy publiczne pytanie: kto wpadł na pomysł budowy drogi przez puszczę? Przecież gdyby natura chciała, sama by tę drogę zbudowała! W redakcji zastanawiamy się już nad akcją wsparcia tejże Pracowni, kilka haseł już mamy: „Żadnych dróg w Podlaskim!” albo „Niech żyje suwaczka włochatka!”. Bo to właśnie o suwaczkę włochatkę idzie bój. Nie wiecie, co to jest? My też.
Zgodnie z obietnicą zaglądamy do Suwałk. Gdy ktoś was zapyta o sytuację w polskiej ochronie zdrowia, to miejscowy szpital wojewódzki jest nią w pigułce. Od elewacji odpadł ogromny kawał tynku, a dyrektor zadłużonego na 60 mln złotych szpitala dostał podwyżkę za dobrą pracę. Teraz będzie zarabiał 12 tys. złotych więcej niż dotychczas. I ludzie się cieszą.
Pisowscy radni Białegostoku uczepili się prezydenta. Że niby wynik przetargu na paliwo do służbowych samochodów jest jakiś dziwny, bo władza wybrała najdroższe paliwo. Pewnie boją się chrzczonego albo ruskiego, to i wybrali takie. Przecież niemożliwe, by naszymi Burbonami kierowały inne motywacje. Przy okazji okazało się, ile służbowych samochodów ma miasto i ile palą. Otóż samochodów jest 28, w tym 14 marki Skoda Superb. Radny Jacek Chańko się dziwi, że cztery najnowsze Superby (2024 i 2025) palą równiutko po 16,8 litra na 100 kilometrów, a według producenta powinny palić w cyklu miejskim do 8,5 litra. My sądzimy, że producent nie przewidział tak zakorkowanego miasta jak Białystok i stąd to kosmiczne spalanie. Poza tym – jak wiadomo – najlepsze samochody to służbowe.
Jak krąży wieść gminna, a nawet wojewódzka, Podlaskie zajęło 16. miejsce w rankingu wydawania unijnych pieniędzy. Zgadza się, to ostatnie miejsce. Długo się nad tym w redakcji zastanawialiśmy, bo my byśmy przyjęli każdą ilość, i ustaliliśmy, że przyczyny mogą być dwie. Przyczyna pierwsza: nasza władza nie potrafi sięgnąć po te pieniądze. Przyczyna druga: nie potrzebujemy tych pieniędzy. Oczywiście wybieramy przyczynę drugą, bo pierwsza nie mieści nam się w głowach. Zresztą ruszył Program SAFE i teraz na Podlasiu będziemy zarabiać na produkcji pocisków, rakiet, dronów, min, czołgów itp.
Na deser trochę kultury. Było głośno i radośnie – odbyły się Juwenalia. Dwa dni koncertów, kilkunastu wykonawców, dwie sceny – normalnie Woodstock. Tym samym Politechnika Białostocka potwierdziła miano najlepszej agencji artystycznej w tej części świata. Nam się kojarzyła bardziej jako wyższa uczelnia, ale czasy się zmieniają… Była też Noc Muzeów. Podpowiadamy: niekoniecznie trzeba stać w kolejkach w jeden w roku majowy wieczór. Muzea są otwarte przez cały rok, naprawdę. I bilety wcale nie są drogie. No chyba że ktoś koniecznie chce zobaczyć prosektorium na własne oczy – jak się zdarzyło w Warszawie. Chcieliśmy też coś mądrego napisać o Eurowizji, ale zabrakło ochotnika do jej oglądania. Zrobiliśmy więc losowanie, które wygrała/przegrała nasza księgowa. Niestety, nie możemy nic powiedzieć o tej Eurowizji, bo pani Krysia znajduje się teraz pod opieką specjalisty.
KAT
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze