Reklama

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Gnojowica przed domem ministra Krajewskiego (WIDEO)

Stefan Krajewski, minister rolnictwa i poseł PSL z województwa podlaskiego ma duży talent do dolewania oliwy do ognia. Najpierw dość mętnie tłumaczył dlaczego to PiS jest winny, że po dwóch latach rządów koalicji KO-Trzecia Droga - Nowa Lewica doszło do podpisania umowy z Mercosur, który może dobić polskie (w tym podlaskie) rolnictwo. Kiedy podczas protestu wylano gnojowicę pod jego domem podniósł larum o naruszenie miru domowego ogłaszając się ofiarą hejtu politycznego. Można zgodzić się z nim, że poziom debaty publicznej jest na poziomie gnoju, tyle że... szef jego gabinetu kilka lat temu uczestniczył w podobnym wydarzeniu. Krajewski - wiedząc o tym - uczynił go swoją prawą ręką. Szczyt hipokryzji, demencja czy filozofia Kaliego?

Nocny incydent i surowa reakcja państwa czyli gnój pod domem ministra

Sceny, które rozegrały się przed domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego w gminie Zambrów, wstrząsnęły opinią publiczną, ale też obnażyły głębokie podziały i polityczną walkę na szczytach władzy. Wylanie gnojowicy przed prywatną posesją polityka stało się zarzewiem dyskusji o tym, gdzie kończy się prawo do obywatelskiego nieposłuszeństwa, a zaczyna brutalna represja państwa. W tle pojawiają się zarzuty o rażącą hipokryzję szefa resortu oraz desperacka walka rodziny zatrzymanego mężczyzny o przetrwanie.

Wszystko zaczęło się w piątek, 9 stycznia, po ogólnopolskim proteście rolników w Warszawie. 35-letni Marcin Z., mieszkaniec Lubelszczyzny, podjechał pod dom ministra Krajewskiego i opróżnił zbiornik z nieczystościami przed bramą. Według relacji prokuratury i samego ministra, nie skończyło się na gnojowicy – mężczyzna miał używać pasów i lin do próby uszkodzenia ogrodzenia, wtargnąć na posesję oraz kierować groźby karalne pod adresem polityka i jego rodziny. Padły słowa, które w dzisiejszym klimacie politycznym budzą najgorsze skojarzenia: „będziesz wisiał”.

Reklama

Reakcja organów ścigania była błyskawiczna i wyjątkowo surowa. Sąd, na wniosek prokuratury, zastosował wobec 35-latka tymczasowy areszt. Decyzja ta wzbudziła ogromne kontrowersje wśród organizacji rolniczych. Podkreślają one, że mężczyzna nie ukrywał się, sam dokumentował swoje czyny w mediach społecznościowych, a izolacja jedynego żywiciela rodziny z trójką dzieci jest środkiem rażąco nieproporcjonalnym do czynu, traktowanym przez środowisko jako „polityczna pokazówka”. W mediach społecznościowych ogłoszono zbiórkę na pomoc prawną dla rolnika i wsparcia dla jego rodziny, a w akcję włączyli się m. in. sympatycy Konfederacji, organizacji rolniczych oraz organizatorzy protestów przeciw rządowi, który nie zdołał zatrzymać umowy z Mercosur oraz Unii Europejskiej, która zdecydowała się umowę podpisać. 

Widmo nędzy nad rodziną zatrzymanego

Podczas gdy minister Krajewski mówi o naruszonym mirze domowym i przerażeniu bliskich, po drugiej stronie dramatu stanęła żona zatrzymanego Marcina. Z dnia na dzień została sama z trójką małych dzieci, bez środków do życia. Jej publiczny apel o pomoc nie jest próbą wybielania męża, lecz krzykiem rozpaczy matki walczącej o byt.

Reklama

„Zostałam sama z trójką małych dzieci. Z dnia na dzień stratiliśmy jedynego żywiciela rodziny. Ta zbiórka nie jest oceną czynów ani wyrokiem. To wołanie o pomoc dla niewinnych dzieci” – czytamy w poruszającym oświadczeniu.

Środowiska rolnicze z Oddolnego Protestu Rolników (OOPR) wskazują, że państwo sięgnęło po najcięższe narzędzia represji, stosując areszt tam, gdzie wystarczyłby dozór policji, co w praktyce oznacza skazanie rodziny na niedostatek jeszcze przed zapadnięciem wyroku.

Hipokryzja w świetle jupiterów? Poseł Gwiazdowski przypomina przeszłość

Najsilniejszym argumentem podnoszonym przez krytyków ministra jest jednak zarzut hipokryzji. Inny poseł z województwa podlaskiego Kazimierz Gwiazdowski z Prawa i Sprawiedliwości, sam będący rolnikiem, przypomina wydarzenia z 2020 roku. Wówczas to pod jego domem grupa około 30 osób wysypała obornik i wywieszała transparenty nazywające go „zdrajcą wsi”. Była to reakcja na poparcie przez niego tzw. "Piątki dla zwierząt". Co istotne, w tamtym proteście brał udział Michał Zarzecki – dzisiejszy dyrektor gabinetu politycznego ministra Krajewskiego.

Reklama

– Minister Krajewski zbiera to, co kiedyś sam zasiał. Kiedyś takie akcje przed domami polityków innych partii mu nie przeszkadzały – mówi Gwiazdowski.

Choć dziś resort rolnictwa odcina się od tych porównań, twierdząc, że tym razem doszło do gróźb karalnych, rolnicy pamiętają, że dzisiejsi decydenci budowali swój kapitał polityczny na podobnych, radykalnych formach sprzeciwu. Sam Krajewski relatywizuje zachowanie swojego szefa gabinetu, a jest wielu rolników, którzy pamiętają jak obecny minister wygłaszał słowa aprobaty wobec akcji skierowanej przeciw Gwiazdowskiemu. 

Reklama

Mercosur: Zapalnik rolniczego gniewu

Dlaczego doszło do tak gwałtownego wybuchu złości? Bezpośrednią przyczyną jest zatwierdzenie przez Radę UE umowy handlowej z krajami Mercosur. Dla polskiego rolnictwa to scenariusz katastroficzny – zalanie rynku tanią żywnością z Ameryki Południowej, produkowaną bez restrykcyjnych norm narzuconych Europejczykom.

Minister Krajewski broni się, twierdząc, że rząd złoży skargę do TSUE i obarcza winą za obecny kształt umowy poprzednią ekipę PiS. Rolnicy jednak nie wierzą w zapewnienia. Dla nich wylanie gnojowicy to desperacki akt symboliczny, mający pokazać, że „pogrzeb polskiej wsi” dzieje się na ich oczach, podczas gdy politycy czują się bezpieczni w swoich prywatnych domach.

Reklama

PSL zbiera owoce tych wydarzeń. Poparcie dla tej partii od wielu miesięcy nie przekracza 3 procent, a w województwie podlaskim - gdzie Krajewski szefuje lokalnemu PSL - jest nawet jeszcze niższe. PSL - wraz z PO i dwójką zdrajców z PiS - współrządzi regionem podlaskim od maja 2024 roku. Obecne władze samorządowe województwa nie mają wysokich notowań - gdyby wybory odbyły się w grudniu 2025 roku to obecnie rządzący mieliby ledwie 8 mandatów w 30 osobowym Sejmiku. 

Co dalej? Walka o proporcjonalność

Sprawa Marcina Z. stała się symbolem walki o równość wobec prawa. Organizacje rolnicze zapowiadają wsparcie dla rodziny zatrzymanego i monitorowanie działań prokuratury. Pytanie o zasadę proporcjonalności pozostaje otwarte: czy za incydent przed domem polityka, nawet przy skandalicznych groźbach, należało odizolować ojca trójki dzieci i zniszczyć fundamenty ekonomiczne jego gospodarstwa?

Reklama

Wojna na oświadczenia trwa, ale jedno jest pewne – sprawa ta na długo zatruje relacje między resortem rolnictwa a środowiskami wiejskimi. Jak podsumowuje poseł Gwiazdowski, trudno uwierzyć w moralne oburzenie kogoś, kto sam w przeszłości akceptował podobne standardy walki politycznej. Stefan Krajewski - poza niechlubnym przydomkiem, które nadali mu protestujący rolnicy "Mercosur" - ma też już i drugie - Kali. To nawiązanie do sympatycznego Murzynka z powieści Henryka Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy". Kali wygłosił wówczas ciekawą filozofię ogłaszając, że "kiedy Kali ukraść krowę to bardzo dobrze, ale kiedy ktoś ukradnie krowę dla Kaliego to już bardzo, bardzo źle". 

Sami Państwo sobie odpowiedzcie czy Stefan Krajewski to bardziej Kali czy Mercosur? A może jedno i drugie?

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/01/2026 07:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama