Reklama

 Miasto wyprzedaje mieszkania zamiast pomagać białostoczanom

Polityka mieszkaniowa białostockiego magistratu budzi narastający sprzeciw mieszkańców oraz radnych Prawa i Sprawiedliwości, którzy alarmują o ciągłym wyprzedawaniu wolnych lokali komunalnych na rynku komercyjnym w czasie, gdy ponad sto osiemdziesiąt rodzin z list Zarządu Mienia Komunalnego niecierpliwie czeka na wsparcie. Radny Henryk Dębowski wraz z radnym Jackiem Krzysztofem Chańko złożyli w tej sprawie oficjalną interpelację do prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, domagając się natychmiastowego wstrzymania sprzedaży nieobsadzonych mieszkań i przeznaczenia ich na zaspokojenie pilnych potrzeb lokalnej społeczności. Wyobraźmy sobie codzienne dramaty rodzin, które co tydzień sprawdzają kolejki ZMK z nadzieją na własny dach nad głową, podczas gdy należące do miasta nieruchomości trafiają pod młotek, a urzędnicy przedkładają jednorazowy zastrzyk gotówki do budżetu nad realną pomoc socjalną.

Długa kolejka potrzebujących i miejskie lokale pod młotek

Liczby mówią same za siebie i nie pozostawiają żadnych złudzeń co do skali problemu. Na opublikowanych listach na dwa tysiące dwudziesty szósty rok figuruje aż sto sześćdziesiąt trzy osoby ubiegające się o najem socjalny oraz dziewiętnastu chętnych na najem na czas nieoznaczony. Dane z początku października pokazują niepokojący obraz, ponieważ przy przytłaczającej większości pozycji z tych list wciąż brak oznaczenia o zawarciu umowy – sto pięćdziesiąt wniosków z listy socjalnej oraz dwanaście z listy najmu ciągle czeka na realizację.

Co robi w tej sytuacji magistrat? Zamiast przekierować wolne mieszkania do osób z kolejki, woli spieniężać majątek miasta. Radny Henryk Dębowski trafnie punktuje to podejście, podkreślając brak społecznej wrażliwości. Wpływy ze sprzedaży do miejskiego budżetu w żaden sposób nie uzasadniają rezygnacji z lokalu, który po dającym się uzasadnić remoncie mógłby zapewnić stabilizację i godne warunki życia białostockiej rodzinie. Co istotne, radni Prawa i Sprawiedliwości wyraźnie rozgraniczają dwa odrębne tryby postępowania – wniosek o wstrzymanie sprzedaży dotyczy wyłącznie wolnych lokali zbywanych komercyjnie, a nie mieszkań wykupywanych przez wieloletnich, dotychczasowych najemców. Mieszkanie zajęte i tak nie jest dostępne dla oczekujących, natomiast wolny pustostan to realna szansa dla rodziny z listy ZMK.

Reklama

Bilans zysków i strat polityki mieszkaniowej magistratu

Historyczne zestawienie danych z ostatnich dwudziestu lat rysuje przed skrajnie zatrwożonymi mieszkańcami niepokojący obraz skali wyprzedaży miejskiego majątku. Od dwa tysiące szóstego roku sprzedano łącznie cztery tysiące czterysta siedemdziesiąt sześć mieszkań komunalnych. W tym samym czasie miasto wybudowało zaledwie siedemset siedemdziesiąt siedem lokali, a Komunalne Towarzystwo Budownictwa Społecznego oddało do użytku tysiąc sto trzyodzieści siedem mieszkań. Łatwo policzyć, że z miejskiego zasobu ubyło nieporównywalnie więcej lokali, niż zdołano w ich miejsce odtworzyć.

W związku z tym radni Prawa i Sprawiedliwości domagają się od prezydenta Tadeusza Truskolaskiego szczegółowych odpowiedzi na szereg kluczowych pytań. Pytają wprost, czy prezydent wstrzyma sprzedaż wolnych mieszkań komunalnych na rynku komercyjnym do czasu dokładnego przeanalizowania możliwości przeznaczenia ich dla oczekujących w kolejce ZMK oraz czy miasto wreszcie przyjmie zasadę pierwszeństwa wykorzystania wolnych lokali nadających się do zamieszkania lub racjonalnego remontu dla osób zakwalifikowanych do pomocy mieszkaniowej.

Reklama

W interpelacji padają również twarde żądania przedstawienia wykazów i szczegółowych danych. Radni dążą do ustalenia, ile dokładnie wolnych mieszkań sprzedano komercyjnie w latach dwa tysiące dwadzieścia do dwa tysiące dwadzieścia sześć, domagając się danych o cenach, stanie technicznym i indywidualnych uzasadnieniach. Pytają, dlaczego każdego z tych lokali nie zaoferowano oczekującym oraz czy przed decyzją o sprzedaży w ogóle porównywano koszty remontu z kosztami budowy nowych mieszkań zastępczych. Interpelacja obejmuje też kwestię obecnego stanu zasobu, w tym liczby pustostanów bez przydziału, uzyskiwanych wpływów ze sprzedaży w zestawieniu z wydatkami na remonty oraz przejrzystego harmonogramu udostępniania mieszkań na lata dwa tysiące dwadzieścia sześć do dwa tysiące dwadzieścia osiem.

Czas na zmianę priorytetów i społeczną odpowiedzialność

Postawa radnych Prawa i Sprawiedliwości stanowi jednoznaczny głos w obronie interesów zwykłych mieszkańców Białegostoku, dla których wsparcie ze strony miasta jest często jedyną szansą na zdobycie własnego kąta. Sprawa ta obnaża głęboki problem w zarządzaniu mieniem komunalnym. Czy priorytetem władz miasta powinna być gwałtowna pogoń za szybkimi wpływami ze sprzedaży majątku na wolnym rynku, czy też konsekwentne realizowanie podstawowych zadań własnych w dziedzinie polityki społecznej?

Reklama

Radny Henryk Dębowski wraz z klubem Prawa i Sprawiedliwości nie pozostawiają wątpliwości, że miejski zasób lokali musi służyć przede wszystkim tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Dalsze decyzje prezydenta Tadeusza Truskolaskiego i odpowiedzi na zadane pytania pokażą, czy magistrat zacznie wreszcie słuchać głosu mieszkańców i postawi na odpowiedzialne wsparcie lokalnej społeczności.

A co Ty sądzisz o polityce mieszkaniowej Białegostoku? Czy miasto powinno natychmiast wstrzymać komercyjną wyprzedaż lokali i przekazać je potrzebującym rodzinom? Podziel się swoją opinią w komentarzu poniżej i podaj ten artykuł dalej, aby wspólnie zadbać o sprawy naszego miasta!

Reklama

Krzysztof Pietrzykowski

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/10/2026 12:20
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama