Jagiellonia przegrała u siebie z Wisłą Płock 1:2 i niestety była to przegrana zasłużona. Jaga popełniła głupie błędy w defensywie bezlitośnie wykorzystane przez Nafciarzy. W II połowie zaś atakowała, ale brakowało jej szczęścia i precyzji. W efekcie zamiast awansu na fotel lidera sama skomplikowała sobie sytuację w tabeli.
Jagiellonia zaczęła ten mecz z animuszem. Ale najpierw Ultra "serdecznie" przywitała sędziego Piotra Lasyka. Arbiter z Bytomia wysłuchał wyzwisk z kilkunastu tysięcy gardeł. A czego one dotyczyły wyjaśniał transparent wywieszony za bramką Jagiellonii: "Lasyk pamiętamy - 26.02.2025. Polscy sędziowie to k..wy sprzedawczykowie."
Trener Adrian Siemieniec nie zamieszał za bardzo składem: tyle, że zamiast Afimico Pululu na boisko wszedł Samed Bazdar. Żółto-czerwoni zaczęli z animuszem: atakowali z zapałem. Pierwsze akcje kończyły się zamieszaniem pod bramką Nafciarzy. Za to goście dwukrotnie kontrowali ale najpierw Andy Pelmard wybił piłkę spod nóg Wiktora Nowaka, a kilka minut później Sławek Abramowicz wyszedł daleko przed bramkę i przed polem karnym ekwilibrystycznie wykopał piłkę wyprzedzając napastnika Wisły.
W 7 minucie skrzydłem szarpnął Bartosz Mazurek. Młody skrzydłowy wygrał walkę ciałem z Dion Gallapenią i graczowi z Płocka zostało tylko go sfaulować. Arbiter sięgnął bez wahania po żółty kartonik i słusznie, bo akcja była przednia. Za to w 11 minucie błąd popełnił Rafał Leszczyński. Golkiper gości odbił przed siebie strzał Wdowika, który strzelał z dystansu. Piłkę na raty na leżąco dobijał Samed Bazdar, który najpierw razem z obrońcą Wisły wspólnymi siłami trafili piłką w słupek. Chwilę później Samed energicznym kopnięciem wpakował ją do bramki! 1:0 dla żółto-czerwonych. Wymarzone otwarcie meczu!
Niestety w 20 minucie było już 1:1. Gola strzelił Deni Jurić po podaniu Diona Gallapeniego, który płasko dograł na przedpole z lewej strony. Taras Romanczuk nie przeciął podania, Bartek Wdowik zostawił bez opieki Jurić. W piątce zagapił się też Abramowicz, który na kolanach bezsilnie patrzył jak z bliska piłka jest pakowana do jego bramki.
Gol dodał pewności ekipie z Płocka, która zaczęła groźniej atakować i po chwili próbowała zdobyć drugiego gola. Jurić zobaczył, że Abramowicz wyszedł na przedpole i próbował loba, ale na szczęście niecelnie.
Białostoczanie dość szybko pozbierali się po stracie gola i po 25 minutach gry znowu docisnęli Nafciarzy. W 28 minucie po rozegraniu przed polem karnym piłkę na nodze miał Norbert Wojtuszek ale posłał piłkę dobry metr nad bramką.
Białostoczanie nie radząc sobie z przedostaniem się przez solidną defensywę płocczan zdecydowali się na strzały z dystansu. Niestety niecelnie.
W 33 minucie niemal bliźniacza sytuacja do tej, w której Jagiellonia straciła gola. W pole karne wpadł Gallapani, którego znowu nikt nie pilnował. Dograł w pole karne do Juricia, a ten ni to strzałem ni to wślizgiem wepchnął ją do bramki obok bezradnego Abramowicza. Tym razem akcji przerwali Bernardo Vital i Andy Pelmard. Defensywa Jagiellonii w tym meczu przypomina szwajcarski ser, którego dziury obnaża Gallapani i Jurić.
W 40 minucie meczu płocki team mógł prowadzić 3:1. Z linii pola karnego strzelał Wiktor Nowak i piłka zatrzymała się na poprzeczce! Tym razem dryblującego Nowaka nie zatrzymał Mazurek.
Chwilę potem z ławki trenerskiej wyleciał trener bramkarzy Jagiellonii Mariusz Bołdyn: Piotr Lasyk podbiegł do strefy technicznej: pokazał mu najpierw żółtą, a potem czerwoną kartkę. Chwilę wcześniej sfaulowany pod własną bramką był golkiper Jagi.
Jaga na przerwę zeszła w kiepskich nastrojach, bo też nie układała się ta pierwsza połowa dla Dumy Podlasia. Żółto-czerwoni po wymarzonym początku meczu dostała dwa ciosy od rywali prezentując w defensywie bardzo słabą formę.
Drugą połowę żółto-czerwoni zaczęli tak jak pierwszą: od szturmu na bramkę Wisły. Sygnał do ataku już w 47 minucie dał Jesus Imaz, który strzelił z linii pola karnego. Sytuacja była świetna: Hiszpan wszedł między dwóch obrońców i miał przed sobą całą bramkę. Strzelił po ziemi prosto w Leszczyńskiego.
W 55 minucie Nahuel Leiva próbując zrywu na bramkę został powstrzymany około 20 metrów przed bramką przez jednego z obrońców z Płocka. Piłkę ustawił sam poszkodowany, ale do wolnego zbierał się też i Wdowik. Ku zaskoczeniu kibiców strzelił jednak Leiva i... minimalnie chybił.
Białostoczanie przez pierwszy kwadrans drugiej połowy w zasadzie bez przerwy gościli na połowie Wisły. Nafciarze jednak bardzo skutecznie bronili dostępu do własnej bramki i pokazali, że nie bez powodu uchodzą za jedną z najbardziej solidnych defensyw w polskiej ekstraklasie. Białostoczanie podawali przed polem karnym ale brakowało precyzyjnego podania w pole karnego. Żółto-czerwoni próbowali też strzałów z dystansu, ale albo było mocno niecelnie albo trafiło w ścianę złożoną z obrońców Wisły.
W 63 minucie w pole karne wpadł Wojtuszek, podał mocno w pole karne, nogę dołożył Mazurek, a potem Bazdar. Piłka odbiła się od słupka i na linii bramkowej zatrzymał ją Leszczyński.
W 67 minucie znowu zagotowało się w polu karnym Wisły. Najpierw ambitnie Dawid Drachal przejął piłkę niemal z linii końcowej. Futbolówka trafiła do Kajetana Szmyta, który próbował strzału. Piłka odbiła się i trafiła do Alexa Pozo. Hiszpan bez namysłu strzelił z około 17 metrów i znowu Leszczyński ratował Wisłę od utraty gola.
W 75 minucie Mazurek wykorzystał zagapienie defensywy Wisły i wpadł ze skrzydła w pole karnego. Podał do Imaza, a Hiszpan z bliska posłał piłkę nad poprzeczką.
W 79 minucie znowu zagotowało się pod bramką Wisły: w polu karnym dryblingiem popisał się wprowadzony na końcówkę Zachary Zalewski i podał przed bramkę. Niestety Pululu nieczysto trafił w piłkę.
Już w doliczonym czasie gry strzelał Zachary Zalewski ale golkiper złapał piłkę. Nieszablonowe dryblingi Zalewskiego na tyle mocno wystraszyły defensorów Wisły, że zaczęli pilnować młodego Jagiellończyka. Potem z dystansu próbowali jeszcze strzelać Szmyt i Imaz, ale nie miały one szansę zaskoczyć Leszczyńskiego. Nafciarze zagęścili własne pole karne oraz przestrzeń przed nią i to wystarczało.
Mecz zakończył się porażką Jagiellonii. Białostoczanie nie mieli pomysłu jak poradzić sobie z bardzo solidną defensywą gości, którzy przez całą drugą połowę bardzo solidnie pilnowali własnej bramki.
Jagiellonia Białystok - Wisła Płock 1:2 (1:2). Bramki: Samed Bazdar 11 - Dani Jurić 20, 33. Żółte kartki: Dion Gallapeni, Dani Pacheco (Wisła). Sędziował: Piotr Lasyk. Widzów: 15 027.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Bartłomiej Wdowik, Andy Pelmard (46 Guilherme Montoia), Bernardo Vital, Norbert Wojtuszek (65 Kajetan Szmyt) - Alex Pozo (78 Zachary Zalewski), Taras Romanczuk, Bartosz Mazurek, Nahuel Leiva (65 Dawid Drachal) - Jesus Imaz, Samed Bazdar (65 Afimico Pululu).
Wisła: Rafał Leszczyński - Marcus Haglind Sangre, Quentin Lecoeuche, Dominik Kun, Dion Gallapeni (70 Dani Pacheco), Zan Rogelj, Wiktor Nowak, Marcin Kamiński, Said Hamulić (77 Krtystian Pomorski), Kyriakos Savvidis (85 Fabian Hiszpański), Deni Jurić.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze