Kierowcy nie przebierają w słowach, kiedy ma coś do kogoś dotrzeć. O okropnym bałaganie, który trwa już od wielu tygodni w Wasilkowie, tuż przed Świętą Wodą, piszą do naszej redakcji w niewybrednych słowach. Proszą także, aby burmistrz zajął się tematem zanim ktoś tam nie zginie.
Kiedy jeszcze około dwóch tygodni temu jechaliśmy tą trasą, było wąsko i dało się zauważyć nieporządek. Szczególnie po deszczu było groźnie, bo mokry piasek z wodą wpływał na ulicę, przez co robiła się śliska. Ale to nie wszystko, bo na ulicę przesunęły się barierki biało-czerwone, które niekiedy trzeba było omijać slalomem. W dzień, kiedy jest widno, można manewrować. Jednak w nocy, widoczność jest mocno ograniczona. Wpaść na taką barierkę to chwila moment.
- Proszę zainteresować się remontem drogi przed Świętą Wodą. Tam co chwila teraz są stłuczki, a niedawno był groźny wypadek. Samochód dachował. Nie wiem czy widzieliście jak wygląda plac budowy, bo to jakaś porażka. Proszę pojechać na miejsce i sprawdzić zanim ktoś zginie. Szosa nie jest zamknięta, jeżdżą tamtędy ludzie, sporo ich jeździ, ale trzeba jechać bardzo wolno i momentami trzeba zjeżdżać na przeciwny pas ruchu, bo nie ma jak wyminąć pozostawionych elementów tej budowy – napisał do naszej redakcji Tomasz.
Byliśmy na miejscu i faktycznie, wyglądało to nieciekawie. W kierunku Świętej Wody na poboczu piach na jezdni. Miejscami dziury, w które łatwo wpaść. Jest wąsko. W przeciwnym kierunku, ktoś w ogóle na jezdni zostawił elementy krawężników. Jadąc w nocy, kierowca nie ma szans ich zobaczyć. My zatrzymaliśmy się na chwilę i kupkę tych betonowych elementów odsunęliśmy dalej na pobocze. Żeby było jeszcze ciekawiej, jechaliśmy dosłownie 20 km/h i tylko dzięki temu udało się nam zobaczyć w ciemnościach, że na jezdni leżą ciemne elementy czegoś. Dopiero z bliska było widać, że to fragmenty krawężnika, który będzie układany.
- Już ja bym powiedział dobitniej, ale powiem tylko tyle – panie burmistrzu, sprzątnij pan ten burdel. Masz urzędników, niech przyjadą i nakażą jakimś pismem urzędowym zrobienie tu porządku – skomentował jeden z kierowców, który zatrzymał się obok naszego pojazdu i skomentował w tych słowach sytuację drogową.
Zresztą ten kierowca zatrzymał się, bo mieliśmy włączone światła awaryjne i myślał, że nasz samochód w coś uderzył. Na szczęście to był fałszywy alarm, bo jedynie przesuwaliśmy na bok krawężniki, żeby ktoś inny nie wjechał w nie z większą prędkością. Gdyby wjechał, auto miałby uszkodzone dość poważnie, a nie wiadomo, czy nie wylądowałby w rowie.
Na dodatek wczoraj pojechaliśmy tam ponownie. Sytuacja nie uległa poprawie. Krawężniki są już co prawda ułożone, ale na bokach jezdni są dość duże dziury, które widać w zasadzie wyłącznie przy świetle dziennym. Trzeba jechać bardzo ostrożnie i podczas mijania się z pojazdem jadącym z przeciwnego kierunku, zwolnić jeszcze bardziej lub nawet się zatrzymać, bo minąć się miejscami nie ma jak.
Zresztą na naszych oczach doszło tam wczoraj do kolizji, na szczęście niegroźnej. Samochód jadący przed nami gwałtownie zahamował przed przeszkodą, a drugi tuż za nim nie zdążył wyhamować i wjechał mu delikatnie w tył. Nikomu nic się nie stało, ale obydwa pojazdy trzeba będzie naprawić blacharsko u mechanika.
Dlatego też, z tego miejsca, apelujemy do burmistrza Wasilkowa, żeby zajął się tematem i wpłynął na wykonawcę prac drogowych, aby ten zadbał o porządek na placu budowy. Naprawdę, to miejsce można zorganizować lepiej i bezpieczniej. Tym bardziej, że często na tej trasie na jezdnię wychodzą jeszcze zwierzęta – nie tylko psy czy koty, ale także dzikie zwierzęta z lasu. Sami widzieliśmy już wiele razy małe i większe sarny, które nie zwracają uwagi na jadące pojazdy i nie znają się na przepisach drogowych, ani nie noszą odblasków.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze