Zalewają nas tysiące porad medycznych, cudownych recept na długowieczność i alarmujących doniesień o przyczynach chorób. Jak się okazuje, mieszkańcy ściany wschodniej mają coraz większy problem z oddzieleniem ziarna od plew. Najnowsze badanie „Nauka kontra emocje 2026”, zrealizowane przez On Board Think Kong i platformę Focus o Zdrowiu pokazuje dramatyczny obraz wiedzy o naszym zdrowiu: co czwarty badany z regionu nie potrafi rzetelnie ocenić informacji zdrowotnych.
Sytuacja w województwach podlaskim, lubelskim i podkarpackim jest specyficzna. Choć 53,4% mieszkańców deklaruje, że potrafi odróżnić wiedzę naukową od zwykłej opinii, to rzeczywistość bywa złudna. Aż 27,7% respondentów otwarcie przyznaje się do trudności w weryfikacji faktów, a kolejne 18,9% w ogóle nie potrafi ocenić swoich umiejętności w tym zakresie.
Problem polega na tym, że poczucie pewności siebie często jest zgubne. Blisko 8,4% osób w naszym regionie przyznało, że w ciągu ostatniego roku uwierzyło w całkowicie nieprawdziwą informację medyczną. Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że ponad połowa (53,5%) uważa, że nigdy nie miała kontaktu z dezinformacją – co według ekspertów sugeruje, że po prostu nie potrafimy jej rozpoznać.
Dezinformacja najskuteczniej uderza w nasze emocje i nadzieje na szybkie rozwiązanie problemów. Z badania wynika, że najłatwiej dajemy się nabrać na:
Diety „cud” – wskazało je aż 62,4% badanych;
Przyczyny powstawania chorób – 33,0%;
Szczepienia i ich rzekome skutki – 18,5%.
Dane te pokazują, że im bardziej skomplikowany temat, tym chętniej szukamy prostych, sensacyjnych odpowiedzi. Fałszywe treści żerują na braku czasu i potrzebie natychmiastowego efektu, co w przypadku zdrowia może mieć tragiczne skutki.
Ciekawym zjawiskiem jest zmiana postrzegania autorytetów medycznych. W województwach podlaskim czy lubelskim tylko 20,9% osób ufa ekspertom, którzy wypowiadają się na tematy spoza swojej specjalizacji. Prawie jedna trzecia (32,3%) podchodzi do takich „wszechwiedzących” lekarzy z dużą rezerwą, a blisko połowa pozostaje neutralna.
To wyraźny sygnał: sam tytuł przed nazwiskiem przestaje być gwarancją nieomylności. Dzisiejszy odbiorca staje się sceptyczny – liczy się kontekst i to, czy dany specjalista faktycznie zajmuje się dziedziną, o której mówi. Tytuł naukowy to dziś za mało, by przekonać pacjenta do kontrowersyjnych tez.
Eksperci z On Board Think Kong podkreślają, że w świecie nadmiaru treści wygrywa przekaz precyzyjny i transparentny. Skuteczna informacja o zdrowiu musi być prosta, ale rzetelna.
– Odpowiedzialność za komunikację zaczyna się już na etapie jej tworzenia – komentuje Norbert Ofmański, jeden z inicjatorów projektu.
Kluczem do poprawy sytuacji na ścianie wschodniej ma być edukacja oraz wskazywanie jasnego kontekstu eksperckiego. W 2026 roku nie chodzi już o to, by mówić więcej, ale by mówić czytelniej, odwołując się do nauki, a nie tylko do chwilowych emocji odbiorców.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze