Oskarżony o liczne oszustwa założyciel Teatru TrzyRzecze nie stawił się w miniony piątek na rozprawie odwoławczej. Ale nie tylko on nie usłyszał wyroku, ponieważ ten wyrok ma być ogłoszony dopiero po nowym roku, 4 stycznia 2019 r. Sąd Apelacyjny wysłuchał wczoraj jedynie mów końcowych.
W lipcu 2016 roku sąd pierwszej instancji skazał założyciela Teatru TrzyRzecze na 4 lata bezwzględnego pozbawienia wolności oraz na dziesięcioletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, a także orzekł 5-letni zakaz pełnienia funkcji w stowarzyszeniach korzystających z publicznych dotacji. Wyrok ten do chwili obecnej nie jest prawomocny, bo praktycznie od momentu jego ogłoszenia trwała bardzo długa przerwa. W międzyczasie wpływały kolejne wnioski, przeprowadzone też były badania przez biegłych. To wszystko trwało aż do 21 grudnia 2018 roku, kiedy rozpoznana została apelacja. Powodem były złożone odwołania – zarówno prokuratora, który domagał się surowszej kary, jak też i oskarżonego, który nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów i wnosił o uniewinnienie.
Tu jednak należy się kilka słów dodatkowego wyjaśnienia, ponieważ, jako że przerwa trwała blisko półtora roku, to formalnie od wczoraj, to jest od piątku 21 grudnia, postępowanie odwoławcze toczyło się od początku. Sąd poinformował na wczorajszym posiedzeniu, że w czasie tej przerwy do akt sprawy wpłynęło dodatkowo pięć tomów materiałów. To głównie nowe wnioski dowodowe, których było aż kilkadziesiąt. Wśród nich pojawił się również wniosek o ponowne przesłuchanie świadków oraz uzupełnienie opinii biegłych. Te wnioski sąd oddalił, ale przed końcowymi wystąpieniami stron sąd je rozpoznał, częściowo za zamkniętymi drzwiami, bo chodziło o dane objęte tajemnicą lekarską.
Oskarżony to Rafał Gaweł, założyciel Teatru TrzyRzecze, obecnie jest fundatorem Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który zgodził się, aby podawać jego imię i nazwisko. Od początku procesu nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów i utrzymywał, że akt oskarżenia, jak i sam proces to zemsta prokuratury za nagłośnienie jednej ze spraw. Chodziło o to, że Rafał Gaweł upublicznił i nagłośnił postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie namalowanej swastyki, którą śledczy określił jako azjatycki symbol szczęścia. Sprawa ta była szeroko komentowana w mediach i doprowadziła do zmian kadrowych w białostockiej prokuraturze.
Prokurator, który postawił zarzuty założycielowi Teatru TrzyRzecze nie zgadza się z taką retoryką i wskazuje na liczne oszustwa, których miał dopuścić się Gaweł. Zliczył je i wszystkiego wyszło ponad 780 tys. zł. To między innymi kredyty, pożyczki oraz dotacje, jak ta na kwotę 100 tys. złotych od Fundacji Batorego. Została wydana niezgodnie z przeznaczeniem, ale Teatr TrzyRzecze, kierowany przez oskarżonego mimo, że był obowiązany do zwrotu, nie zwrócił pieniędzy do dnia postawienia zarzutów. Z tych i innych zarzutów oszustwa na kwotę ponad 300 tys. zł. potwierdził sąd pierwszej instancji.
W tej sprawie Rafał Gaweł nie jest jedynym oskarżonym. Wyrok usłyszała jego żona, a także inna kobieta, która z nimi współpracowała. Sąd w nieprawomocnym wyroku w pierwszej instancji dla dwóch kobiet był bardziej wyrozumiały. Żona została uznana winną i skazana na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, i 6 tys. zł grzywny, zaś wspólna znajoma – 1 rok i 2 miesiące więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz 2 tys. zł grzywny i kilkuletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Obie dostały też dozór kuratora.
Po tym wyroku, jak wspomnieliśmy, główny oskarżony złożył odwołanie. Podkreślał, że jest niewinny. Prokurator także nie był usatysfakcjonowany wymierzoną karą, domagał się większej. Wkrótce zresztą zostało wszczęte przeciwko Gawłowi jeszcze jedno śledztwo. Tym razem chodziło o podrobienie weksla, usiłowanie wyłudzenia i wyłudzenia dotacji, ale także ukrywanie majątku przed wierzycielami. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet do 25 lat więzienia.
Oskarżony tłumaczył przed sądem, że długi powstały na skutek błędnych decyzji, że nie miał zamiaru oszukiwać nikogo, a już na pewno nie z premedytacją. Jeszcze w trakcie procesu, przed ogłoszeniem wyroku sądu pierwszej instancji podkreślał, że spłaci swoich wierzycieli. Jednak w praktyce ta spłata nie szła zgodnie z zapewnieniami oskarżonego. Co również zauważył sędzia orzekając, a następnie uzasadniając wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności na 4 lata.
Obecnie białostoccy śledczy z Prokuratury Okręgowej prowadzą jeszcze jedno śledztwo. W tej sprawie postawiono zarzuty Rafałowi Gawłowi oraz dwóm innym osobom. Chodzi o kolejne oszustwa, bo mowa jest o podrabianiu dokumentów lub poświadczenia w nich nieprawdy. Część z tych zarzutów prokuratorskich ma związek z działalnością stowarzyszenia, które prowadziło Teatr TrzyRzecze.
Sąd Apelacyjny na piątkowym posiedzeniu wysłuchał mów końcowych. Prokurator podkreślał, że w akcie oskarżenia jest wiele zarzutów, które odnoszą się do wieloletniej działalności przestępczej. W tym – jak wskazał – w ostatnim okresie prowadzonej pod szyldem działalności społecznej. Odnośnie wszystkich zarzutów sąd wypowie się zaraz po nowym roku. Publikacja wyroku ma bowiem nastąpić 4 stycznia 2019 roku.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten oszust i naciagacz powinien byc juz od dawna za kratami. Miejmy nadzieje, ze na 4 latach bezwzglednego wiezienia sie nie skonczy.
Mam nadzieję, że pójdzie wreszcie siedzieć!
Ten oszust i naciagacz powinien byc juz od dawna za kratami. Miejmy nadzieje, ze na 4 latach bezwzglednego wiezienia sie nie skonczy.
Mam nadzieję, że pójdzie wreszcie siedzieć!