Reklama

Od września koniec smartfonów w szkołach

To już oficjalne – era nieograniczonego „scrollowania” na szkolnych korytarzach dobiega końca. Minister Edukacji Barbara Nowacka skierowała właśnie do 30-dniowych konsultacji publicznych projekt ustawy, który ma raz na zawsze usunąć telefony komórkowe z zasięgu rąk uczniów podstawówek. Jeśli przepisy przejdą przez legislacyjne sito, od 1 września 2026 roku polska szkoła zmieni się nie do poznania. Decyzja o przyspieszeniu prac, jak przyznaje sama minister, zapadła po kluczowej rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem.

Rewolucja w szkole: Koniec z telefonem na przerwie

Projektowana zmiana to nie tylko kosmetyka, ale systemowe uderzenie w cyfrowe uzależnienia dzieci i młodzieży. Do tej pory kwestia telefonów w szkołach była „szarą strefą” – każda placówka radziła sobie na własną rękę, wpisując zakazy do statutów, co często kończyło się konfliktami na linii szkoła-rodzic. Nowa ustawa ma dać dyrektorom jasne i twarde oparcie w prawie. Zakaz ma być totalny: telefony i inne urządzenia rejestrujące obraz czy dźwięk mają zniknąć nie tylko z lekcji, ale także – co budzi największe emocje – z przerw. Resort edukacji powołuje się na alarmujące badania naukowe. Wynika z nich jednoznacznie, że odcięcie uczniów od ekranów błyskawicznie poprawia ich zdrowie psychiczne, odbudowuje zniszczone relacje społeczne i pozwala skupić się na tym, co w szkole najważniejsze: nauce i bezpośrednim kontakcie z rówieśnikami.

KONIEC ZE SMARTFONAMI W SZKOŁACH! REWOLUCJA MEN WYWOŁUJE BURZĘ: RODZICE SĄ „ZA”, DZIECI MÓWIĄ „NIE”

Reklama

To już oficjalne – era nieograniczonego „scrollowania” na szkolnych korytarzach dobiega końca. Minister Edukacji Barbara Nowacka skierowała właśnie do 30-dniowych konsultacji publicznych projekt ustawy, który ma raz na zawsze usunąć telefony komórkowe z zasięgu rąk uczniów podstawówek. Jeśli przepisy przejdą przez legislacyjne sito, od 1 września 2026 roku polska szkoła zmieni się nie do poznania. Decyzja o przyspieszeniu prac, jak przyznaje sama minister, zapadła po kluczowej rozmowie z premierem Donaldem Tuskiem.

Rewolucja w szkolnych murach: Koniec z telefonem na przerwie

Projektowana zmiana to nie tylko kosmetyka, ale systemowe uderzenie w cyfrowe uzależnienia. Do tej pory kwestia telefonów w szkołach była „szarą strefą” – każda placówka radziła sobie na własną rękę, wpisując zakazy do statutów, co często kończyło się konfliktami na linii szkoła-rodzic. Nowa ustawa ma dać dyrektorom jasne i twarde oparcie w prawie. Zakaz ma być totalny: telefony i inne urządzenia rejestrujące obraz czy dźwięk mają zniknąć nie tylko z lekcji, ale także – co budzi największe emocje – z przerw. Resort edukacji powołuje się na alarmujące badania naukowe. Wynika z nich jednoznacznie, że odcięcie uczniów od ekranów błyskawicznie poprawia ich zdrowie psychiczne, odbudowuje zniszczone relacje społeczne i pozwala skupić się na tym, co w szkole najważniejsze: nauce i bezpośrednim kontakcie z rówieśnikami.

Reklama

Podlaskie przeciera szlaki: są szkoły bez smartfonów

Warto zaznaczyć, że region podlaski nie czekał z założonymi rękami na decyzje z Warszawy. Wiele szkół w naszym województwie – od Białegostoku, przez Łomżę, aż po mniejsze miejscowości – już dawno wypowiedziało wojnę nadużywaniu elektroniki. Dyrektorzy placówek, widząc narastający problem braku koncentracji, wprowadzili autonomiczne zapisy do statutów, tworząc tzw. „strefy wolne od telefonów”. W niektórych podlaskich podstawówkach od lat funkcjonują specjalne „hotele dla komórek” lub depozyty, do których urządzenia trafiają przed pierwszą lekcją. Pedagodzy z naszego regionu, którzy zdecydowali się na ten krok, zauważają, że na korytarzach zrobiło się głośniej, bo dzieci... po prostu zaczęły ze sobą rozmawiać. Lokalne doświadczenia pokazują, że choć początki bywają trudne, to zmiana nawyków jest możliwa i przynosi wymierne korzyści społeczne.

Wyjątki od reguły – kiedy smartfon zostanie w kieszeni?

Czy polska szkoła wróci do epoki kamienia łupanego? Ministerstwo zapewnia, że nie. Projekt przewiduje logiczne furtki. Telefon będzie mógł pojawić się na ławce, jeśli nauczyciel uzna, że jest on niezbędny do celów dydaktycznych – na przykład przy przeprowadzaniu interaktywnego quizu czy nauce bezpiecznego poruszania się po sieci. Drugim, kluczowym wyjątkiem są względy zdrowotne. Uczniowie z chorobami przewlekłymi (np. cukrzycą, wymagającą monitorowania glikemii przez aplikację) otrzymają pisemną zgodę dyrektora na korzystanie z urządzenia. Telefon będzie można wyciągnąć także w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. W każdym innym przypadku urządzenie ma pozostać wyłączone i schowane.

Reklama

Kary i szafki, czyli szkoła po nowemu

Ministerstwo nie narzuca odgórnie, jak technicznie ma wyglądać egzekwowanie zakazu. Szkoły dostaną wolną rękę – mogą to być specjalne szafki, magnetyczne kieszonki czy półki w klasach. Jasne są natomiast konsekwencje dla „niepokornych”. Za złamanie zakazu uczeń może spodziewać się działań wychowawczych, kar przewidzianych w statucie, a w ostateczności – obniżenia oceny z zachowania. To sygnał, że resort traktuje sprawę priorytetowo: przestrzeganie szkolnego regulaminu ma być tak samo ważne jak wyniki z matematyki czy polskiego.

Wielki podział: Rodzice klaszczą, dzieci protestują

Projekt ustawy wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi w opiniach Polaków. Na forach internetowych i w mediach społecznościowych zawrzało. Nauczyciele i rodzice w przeważającej większości biją brawo.

Reklama

– Wreszcie dzieci zaczną ze sobą rozmawiać, a nie siedzieć obok siebie z nosami w ekranach – komentuje jedna z matek.

Pedagodzy dodają, że smartfony na przerwach to główne źródło cyberprzemocy i nagrywania ośmieszających filmików. Zupełnie inne nastroje panują wśród samych zainteresowanych. Uczniowie czują się ukarani i ograniczeni.

– To nasza własność. Co jeśli będę musiał pilnie zadzwonić do mamy? – pytają dzieciaki. Rodzice i nauczyciele odpowiadają: telefon jest cyfrową „smyczą” imitującą poczucie bezpieczeństwa, a w szkole dziecko nic nie grozi. 

Reklama

Sprzeciw młodych jest głośny, ale minister Nowacka pozostaje nieugięta, twierdząc, że szkoła musi być przestrzenią wolną od presji internetu.

Higiena cyfrowa zamiast „scrollowania” na przerwie

Nowe przepisy to tylko wierzchołek góry lodowej. MEN planuje, by zakaz szedł w parze z nową podstawą programową, w której znajdzie się znacznie więcej miejsca na edukację medialną i naukę higieny cyfrowej. Cel jest ambitny: wychować pokolenie, które potrafi korzystać z technologii świadomie, a nie odruchowo.

Czy Polacy poprą ten projekt? Jego pełna treść jest dostępna TUTAJ Czasu na wyrażenie opinii jest niewiele. Konsultacje trwają do 23 kwietnia 2026 roku. Każdy, kto chce dorzucić swoje „trzy grosze” do tej edukacyjnej rewolucji, może wysłać maila na adres: [email protected]. Jedno jest pewne – po 1 września 2026 roku dzwonek na przerwę w polskich szkołach będzie brzmiał zupełnie inaczej. Bez dźwięków powiadomień z TikToka w tle.

Reklama

AR

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/04/2026 18:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama