Słońce świeci i pogoda zachęca do aktywności. Sezon rowerowy w kraju trwa w najlepsze. Białystok od lat rywalizuje w miano rowerowej stolicy kraju. A w tym roku w stolicy województwa zamiast jednośladów na ulicach królują puste stacje i rosnąca frustracja. I przekonanie, że - wbrew żarliwym zapowiedziom magistratu - miasto kompromitująco zawaliło sprawę. Po raz pierwszy w 12-letniej historii Białostockiej Komunikacji Rowerowej (BiKeR) jednoślady nie wyjechały na ulice 1 kwietnia. Możliwe, że już 22 maja nastąpi wreszcie przełom.
- W mieście ktoś nie pomyślał o tym, że przetarg to nie tylko formalność i nie wziął pod uwagę, że może pojawić się konkurent. W efekcie tego gapiostwa przez prawie dwa miesiąca nie mamy rowerów miejskich. Jest cała armia urzędników i nikt kto potrafiłby tego dopilnować - gorzko komentuje Henryk Dębowski, radny PiS i szef największego klubu opozycyjnego w białostockiej Radzie Miasta
Urzędniczo-prawny pat zaczął się jeszcze w marcu i trwa przez wiele tygodni i nie było widać jego końca. Kolejne odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) blokowały podpisanie umowy z operatorem, a rowery zamiast służyć mieszkańcom, stoją w magazynach. Porażka magistratu - tak jak w przypadku Białegostoku dzieje się często - nie ma swojej twarzy. Winne są firmy i przedsiębiorcy odwołujące się od wyników, tajemnicze procedury, prawo przetargowe, ale w ratuszu nikt nie uderza się w piersi. Nieoficjalnie mówi się, że sprawy nie dopilnował wiceprezydent Rafał Rudnicki, który miał odpowiadać za sprawę BiKeRa. Tyle, że żaden z urzędników ani pracowników za skarby świata nie chce tego potwierdzić.
- Wszyscy pamiętają sprawę pana Wichra - mówią anonimowo.
Mowa o urzędniku, który w 2015 wyleciał z pracy w magistracie za skrytykowanie kiepskiej ochrony zabytków przez prezydenta Tadeusza Truskolaskiego. W sprawie BiKeRa mimo oczywistego zawalenia terminów nikt nie wskazuje nikogo palcem.
Dotychczas przetargi na obsługę BiKeR-a były formalnością – od początku systemem zarządzała firma NextBike Polska. W tym roku na białostockim rynku pojawił się jednak poważny konkurent. Do walki o czteroletni kontrakt stanęło konsorcjum firm Orange Polska i Roovee. Rywalizacja szybko przeniosła się z płaszczyzny biznesowej na drogę prawną. Władze miasta jako najkorzystniejszą wybrały ofertę dotychczasowego operatora, czyli NextBike, który wycenił swoje usługi na 11,6 mln zł. Konkurencyjne konsorcjum Orange i Roovee zaproponowało kwotę wyższą – nieco ponad 13,5 mln zł. Przegrana strona natychmiast zaskarżyła decyzję magistratu.
Sprawa trafiła przed oblicze Krajowej Izby Odwoławczej, która stała się główną areną rowerowego klinczu. Pod koniec kwietnia KIO wydała orzeczenie, w którym odrzuciła kluczowy zarzut konsorcjum dotyczący rzekomo rażąco niskiej ceny NextBike. Izba uznała, że cena przedstawiona przez dotychczasowego operatora jest realna, a fakt, że firma znajduje się w procesie restrukturyzacji, nie odbiera jej zdolności finansowej do realizacji zamówienia. Wydawało się, że urzędnicy dostali zielone światło do podpisania umowy i rychłego uruchomienia BiKeR-a. Niestety przed finałem do KIO trafiło kolejne odwołanie i sprawa utknęła na kolejne długie tygodnie. W końcu 20 maja decyzja się uprawomocniła, nikt nie złożył kolejnych apelacji i w piątek miasto będzie mogło podpisać umowę na BiKeR. Tyle, że straconego czasu nikt białostoczanom nie odda.
Przeciągający się czas bez rowerów miejskich wywołał wielkie oburzenie wśród białostoczan oraz lokalnych społeczników. Rower miejski stał się kluczowym elementem infrastruktury transportowej miasta, idealnym uzupełnieniem komunikacji autobusowej. Ubiegłoroczne statystyki (2025) mówią same za siebie: zarejestrowano aż 255 879 wypożyczeń, a użytkownicy pokonali ponad 650 tys. km. Pod koniec sezonu baza cyklistów liczyła ponad 91 tys. osób. Dziś wszyscy oni zostali pozbawieni ekologicznego środka transportu. To tym bardziej ważne, bo miasto ciągle nie rozwiązało problemu parkingów (w Białymstoku jest ich po prostu za mało), a korki w centrum są wyjątkowo uciążliwe każdego ranka i popołudnia.
- Wielu ludzi korzystało z roweru. Nie każdy lubi hulajnogi elektryczne, a w centrum zresztą nie można z nich korzystać. Rower był dobrym rozwiązaniem. Mieszkańcy mają dość kolejnych tłumaczeń dlaczego nic się nie dzieje tylko chcą rowerów dostępnych na ulicach - podsumuje radny Dębowski.
On i radni PiS domagali się zdecydowanych ruchów ze strony magistratu. Wiadomość, że pod koniec tygodnia (będzie to prawdopodobnie 22 lub 25 maja) w końcu sprawa zostanie sfinalizowana przyjmują z zadowoleniem ale i lekkim zniecierpliwieniem.
Sytuacja jest tym bardziej wkurzająca, że nadchodzący sezon miał przynieść technologiczną rewolucję. Miasto ogłaszało z dumą, że w ramach nowego kontraktu na terenie Białegostoku ma powstać 55 nowoczesnych stacji z flotą 500 jednośladów. Obok 200 klasycznych rowerów, do dyspozycji miało trafić 50 sztuk z fotelikami dziecięcymi, 20 rowerów dla najmłodszych oraz 10 tandemów. Prawdziwym hitem miało być jednak wprowadzenie 210 rowerów z napędem elektrycznym – inwestycji wyczekiwanej przez mieszkańców od lat. Niestety, nowoczesna flota zamiast ułatwiać codzienne dojazdy przez ponad miesiąc stała bezużytecznie w zamknięciu.
- Fajnie, że w tym sezonie będzie można już korzystać z rowerów elektrycznych, o których wprowadzenie zabiegałem jako radny od 2016 roku. To rozwiązanie nowoczesne, ekologiczne i potrzebne, zwłaszcza w mieście, które coraz mocniej stawia na transport rowerowy i rozwój infrastruktury dla mieszkańców. Mam tylko nadzieję, że ktoś wyciągnie wnioski z tej żenującej niekompetencji w tym roku i kolejne przetargi dotyczące roweru miejskiego będą przygotowywane z odpowiednim wyprzedzeniem - podsumowuje Dębowski.
Krajowa Izba Odwoławcza oddaliła odwołania wniesione przez Nextbike Polska S.A. oraz konsorcjum Orange Polska S.A. i ROOVEE S.A. Co istotne zarówno w sprawie o sygn. akt KIO 1042/26, jak i KIO 1213/26, do 20 maja 2026 r. nie wpłynęła żadna skarga do sądu. Oznacza to, że nic już nie stoi na przeszkodzie, aby podpisać umowę na obsługę roweru miejskiego w Białymstoku. To bardzo dobra wiadomość dla mieszkańców, którzy od miesięcy czekali na powrót rowerów miejskich. Życzę wszystkim mieszkańcom udanego i bezpiecznego sezonu rowerowego. Korzystajmy z dobrej infrastruktury rowerowej w Białymstoku, wybierajmy aktywny transport i wspólnie budujmy nowoczesne oraz ekologiczne miasto.
Ciekawe kto ogłosi w blaskach fleszy sukces startu BiKeRa i dlaczego nie zająknie się o tym kto po stronie ratusza sprawił, że stało się to tak późno.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze