Gmina Juchnowiec Kościelny znalazła się w niechlubnej Czarnej Księdze wydatków publicznych. Przygotowywana przez Warsaw Enterprise Institute lista największych absurdów w wydawaniu pieniędzy podatników została opublikowana po raz trzeci. Na szczęście to jedyny podlaski kwiatek wśród 49 koszmarków z całej Polski.
W jakim celu Czarna Księga powstaje? Jak piszą jej twórcy z WEI, „W dobie rosnących deficytów budżetowych i presji inflacyjnej, każde marnotrawstwo publicznych środków nie tylko obciąża kieszenie obywateli, ale także podważa zaufanie do instytucji państwa, hamując długoterminowy wzrost gospodarczy.”
Za co została obśmiana gmina Juchnowiec Kościelny? Za „siłownię dla bobrów”, bo tak mieszkańcy nazwali siłownię pod chmurką, zbudowaną na początku 2025 roku, w okolicy boiska w Kleosinie. Sprzęt jest w porządku, kosztował też niemało – 61 500 zł, problem jednak w tym, że… nie można było z niego korzystać. Oddajmy glos WEI: „urządzenia wylądowały w błocie, wśród kałuż i wysokiej trawy, gdzie jedynymi regularnymi użytkownikami mogły być… bobry (autorskie określenie lokalnej społeczności na fanpage’u „Mieszkańcy Kleosina” na Facebooku). Mieszkańcy żartowali w komentarzach i memach: „Ćwicz z bobrami – one pozwolenia na wycinkę nie potrzebują”.
I faktycznie, na zdjęciach umieszczonych na fanpage’u „Mieszkańcy Kleosina” widać urządzenia wśród krzaków i kałuż, zarośnięte trawą, po prostu niedostępne. No chyba że dla bobrów, skąd wzięło się prześmiewcze określenie siłowni.
Gminna afera wybuchła, ale natychmiast została przez wójta gminy Krzysztofa Marcinowicza przykryta. Oto błyskawicznie, „pod osłoną nocy” urządzenia zostały zdemontowane i przeniesione w inne miejsce. Ale na tym kończą się pochwały dla pana wójta, bo ten do dzisiaj nie raczył konkretnie poinformować, ile kosztował demontaż i montaż tychże urządzeń w nowym miejscu. Pytający o koszty mieszkaniec otrzymał odpowiedź następującą: „Środki własne w ramach bieżącego utrzymania terenów zielonych”. Tłumacząc na język polski: „Nie twoja sprawa”.
Warsaw Enterprise Institute podsumowuje to w sposób następujący: „To perfekcyjny przykład absurdu: dobry zamiar (siłownia dla ludzi), fatalny wybór lokalizacji (bagna zamiast suchego gruntu), reakcja po fakcie (przeniesienie po memach i pismach) bez konsultacji z mieszkańcami, którzy byli jak widać i zaangażowani, i zorientowani.”
Na szczęście to jedyny podlaski absurd w tej edycji. Hitem poprzedniej była osławiona miejska toaleta w Białymstoku – droga, brzydka, z katedrą w tle i nieczynna. Tym razem „siłownia dla bobrów” to podlaski rodzynek (w zakalcu), ale nie jedyny nasz akcent w Czarnej Księdze. Trudno bowiem nie dostrzec naszych kwiatków w dotacjach dla podlaskich restauratorów i hotelarzy z Krajowego Planu Odbudowy. Nie ma co prawda wśród nich ani klubu swingersów, ani „rozszerzenia działalności Muzeum Ziemniaka”, ale jachty już są. Ot, chociażby znane małżeństwo białostockich restauratorów kupiło sobie dwa. Oczywiście po to, by dywersyfikować działalność i zabezpieczyć swoje interesy na wypadek kolejnej pandemii, ale problem w tym, że oferty wynajmu tych jachtów nijak nie możemy znaleźć na stronach tejże restauracji… No cóż, stopy wody pod kilem!
Zresztą lektura wszystkich 49 absurdów jest śmieszna i straszna zarazem. Oto kilka przykładów:
- pomnik kciuka w Gliwicach - 300 tys. zł;
- testowanie skróconego czasu pracy – 50 mln zł;
- miejskie dotacje dla prywatnych klubów: Lechii Gdańsk – 20 mln zł i Śląska Wrocław – 30 mln zł;
- rządowy poradnik o bezpieczeństwie – 45 mln zł;
- kranik z wodą w Szczecinie – 160 tys. zł;
- wysłanie samolotu do USA po naszego astronautę i małżonkę (posłankę KO) – 400 tys. zł.
Z pełną listą można zaznajomić się tutaj: https://wei.org.pl/czarna-ksiega-wydatkow-publicznych-edycja-2026/
Można też oddać swój głos na największy absurd. Nasz lokalny patriotyzm nie pozwala nam głosować na nic innego niż „siłownia dla bobrów”!
KAT
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze