Proces już ruszył, ale został wyłączony z jawności. Sąd zdecydował, że dla dobra rodziny oskarżonej, a także z uwagi na to, że będą w sprawie przesłuchiwane osoby nieletnie, rozprawa pozostanie wyłączona z jawności. Oskarżoną o zabójstwo noworodka jest tu bowiem matka dziecka.
Sprawa swój początek miała w lipcu 2019 roku. Wówczas doszło do zabójstwa noworodka, zaraz po narodzinach. Oskarżona miała uderzyć dziecko w potylicę, następnie ukryć je i porzucić bez opieki. Krótko potem dziecko zmarło. Miało to miejsce w gminie Zbójna i zbrodnia wstrząsnęła lokalną społecznością. Bardzo szybko, szczególnie w mediach społecznościowych, doszło niemal do linczu na matce dziecka – co teraz jest jednym z powodów, dla których zarówno prokurator, jak i sąd, zgodzili się, że najlepszym rozwiązaniem będzie wyłączenie procesu sądowego z jawności.
Oskarżona jest matką innych dzieci, które również będą zeznawać w tym procesie. Są to osoby nieletnie, poniżej 15 roku życia. I to był kolejny powód, dla którego cała sprawa będzie odbywać się za zamkniętymi drzwiami. Sąd będzie musiał wysłuchać zeznań oskarżonej i świadków, a później podjąć decyzję o wymierzeniu kary za zabójstwo. Kobiecie grozi nawet dożywotnie pozbawienie wolności. Z tym, że to sąd rozstrzygnie o tym, czy nie będzie w tej sprawie powodów, dla których wymiar kary będzie mógł zostać zmniejszony.
Cała ta sprawa ujrzała światło dzienne, gdy oskarżona, zaledwie kilka dni po porodzie, trafiła do szpitala w ciężkim stanie. Tam już było wiadomo, że urodziła dziecko, którego nie ma, tam również usłyszała zarzuty, a kiedy jej stan zdrowia poprawił się, trafiła do aresztu. Jak ustalono w śledztwie, rodzina kobiety miała nie wiedzieć o jej ciąży. Unikała ona kontaktu z bliskimi najczęściej tłumacząc się złym stanem zdrowia i różnymi dolegliwościami. Dlatego, że unikała na wszelkie sposoby kontaktu osobistego z bliskimi, jej ciąża pozostawała tematem nieznanym.
W akcie oskarżenia prokuratura zarzuca oskarżonej, że działała z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia nowo narodzonego dziecka i w konsekwencji zabiła je. Jak pisaliśmy powyżej, miało dojść do urazu potylicy, a następnie ukrycia dziecka bez udzielenia mu pomocy. Biegli psychiatrzy, którzy badali oskarżoną, wykluczyli jej niepoczytalność. Wykluczyli także i to, iż działała pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego porodem. Stwierdzili, że miała ograniczoną zdolność rozumienia rzeczywistości, ale nie aż na tyle, aby nie była w stanie zdawać sobie sprawy ze swojego postępowania.
Na razie odbyła się pierwsza rozprawa przed Sądem Okręgowym w Łomży, podczas której sąd właśnie wyłączył jawność. Kolejne przesłuchania w tej sprawie będą już zatem toczone za zamkniętymi drzwiami.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Flickr.com/ RaeAllen)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze