To był prawdziwy popis i wieczór pełen pucharowych emocji przy ul. Słonecznej! Jagiellonia Białystok w pierwszym meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy rozbiła mistrza Gruzji, Iberię 1999 Tbilisi, aż 4:0. Mimo niezwykle efektownego zwycięstwa i wypracowania ogromnej zaliczki przed wyjazdem na Kaukaz, opiekun żółto-czerwonych Adrian Siemieniec na pomeczowej konferencji prasowej twardo stąpał po ziemi. Szkoleniowiec podziękował kibicom za kapitalną frekwencję, pogratulował drużynie, ale jednocześnie przestrzegał przed zbyt wczesnym dopisywaniem sobie awansu.
Choć ostateczny wynik sugeruje absolutną dominację białostoczan, początek starcia nie należał do najłatwiejszych. Przyjezdni z Gruzji weszli w mecz bez kompleksów, narzucając własne tempo i kilkukrotnie stwarzając zagrożenie pod bramką Jagiellonii. Gospodarze zdołali jednak przetrwać trudniejszy moment, po czym przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie.
„Początek był nie najlepszy, a może po prostu bardzo dobry w wykonaniu gości, co lepiej brzmi. Przez 15-20 minut mieliśmy problem ze złapaniem rytmu, przejęciem piłki, przeciwnik mijał nasz pressing i zbliżał się do pola karnego, stwarzając sytuację. Najważniejsze, że nie straciliśmy wtedy bramki, bo potem zaczęliśmy przejmować kontrolę. Do rzutu karnego mieliśmy 2-3 dogodne sytuacje, gdy zabrakło tylko bramki. Potem mamy rzut karny, który otwiera spotkanie, i do końca pierwszej połowy był z naszej strony duży nacisk, kontrola i intensywność.”
Druga część pojedynku przebiegała według podobnego schematu. Iberia próbowała zaskoczyć białostoczan – strzeliła nawet bramkę, która nie została uznana z powodu faulu na Kajetanie Szmycie. Z biegiem czasu Jagiellonia po raz kolejny wykazała się jednak ogromną dojrzałością i zabójczą skutecznością, pieczętując wygraną pięknymi trafieniami, w tym kapitalnym uderzeniem Sergio Lozano.
„Druga połowa to podobny scenariusz. Początek pod dyktando przeciwnika. Chcieliśmy wyjść z nastawieniem strzelenia kolejnych bramek i zdobycia jak największej zaliczki, ale przeciwnik bardzo mądrze przejął kontrolę i miał inicjatywę. Później to my zaczęliśmy mieć więcej z gry, doprowadzać do sytuacji i strzeliliśmy dwie piękne bramki. Kapitalna bramka Lozy na 4:0, trzeba przyznać, że on ma ten element na powtarzalnym poziomie. Wykreowaliśmy sporo sytuacji, ale rywal też był groźny z przodu.”
Mimo czterobramkowego prowadzenia Adrian Siemieniec zaznacza, że mistrz Gruzji to zmotywowana ekipa, która u siebie zagra bez jakiejkolwiek presji. Jagiellonia nie zamierza jedynie bronić zaliczki w rewanżu, lecz chce pojechać do Tbilisi z zamiarem wygrania drugiego meczu i przypieczętowania historycznego sukcesu.
„To faza playoff Ligi Europy, gramy z mistrzem Gruzji, mistrzem kraju, który też swoje wygrywa. To dobrze nastawiona i zmotywowana drużyna. Żebyśmy nie dawali zwariować, że przeciwnik w takich meczach nie stworzy żadnego zagrożenia. Dzisiaj wygrywamy 4:0 w playoffach Ligi Europy, trzeba się z tego cieszyć i bardzo szanować wynik, ale zespół rywala pokazał, że potrafi być groźny. Teraz się zregenerujemy, chwilę odpoczniemy i ruszamy w daleką podróż, by jak najlepiej przygotować się do rewanżu i zrobić coś historycznego dla tego klubu.”
Mimo że kibice na Podlasiu powoli świętują historyczny awans do fazy ligowej Ligi Europy, trener Dumy Podlasia aptekarsko dawkuje entuzjazm. Pytany o perspektywę gry w tych rozgrywkach oraz doceniając wygraną Lecha Poznań w równoległym meczu, Siemieniec zaapelował o pełne skupienie i pokorę do samego końca rywalizacji.
„Na pytanie o Ligę Europy wolałbym odpowiadać po drugim meczu, bo tak po prostu trzeba. Piłka nie lubi przechwałek, wieszania sobie medali, gdy sprawa nie jest rozstrzygnięta. Mam nadzieję, że udowodnimy to, że jesteśmy lepszą drużyną również w drugim meczu i dokończymy robotę. Na razie ręce na kołderkę i trzeba się skupić na tym spotkaniu.”
Jak oceniacie pucharowy popis żółto-czerwonych na Chorten Arenie? Czy przy czterobramkowej zaliczce rewanż w Gruzji to już tylko formalność? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach!
Adam Remik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze