Felietony, Słowo niedzieli czekam żadne wyjaśnienia - zdjęcie, fotografia

Pytało mnie ostatnio kilka osób o to, dlaczego nie piszę na temat najnowszej afery w środowisku edukacji w Białymstoku. Nie pisałam i nie będę pisać, bo w zasadzie nie ma o czym. Afera jest i to od bardzo dawna, z którą tak jak nikt do tej pory niczego nie zrobił, tak i z tą najnowszą – też nikt niczego nie zrobi. Wspomnicie moje słowa, że za chwilę usłyszycie jeden komunikat – wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

O tym, że w białostockiej edukacji dzieje się źle, jest wiadomo od bardzo dawna. I nie to, że od tamtego roku i nie od jeszcze wcześniejszego, ale od bardzo wielu lat. Najgorzej jednak zaczęło się dziać odkąd na stanowisko dyrektora departamentu trafiła obecna szefowa. Dość wspomnieć, że w ciągu tylko dwóch lat z miejsca pracy odeszło około 10 doświadczonych urzędników. Ktoś może powiedzieć, że to banalna sprawa. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że praca w urzędzie jest stosunkowo spokojna, wygodna i płatna na tyle, aby dało się przeżyć do pierwszego, to odejście aż 10 doświadczonych osób świadczy o tym, że jednak nie dzieje się tam najlepiej. Bardzo rzadko się zdarza, żeby urzędnicy odchodzili od tak sobie, bo przeważnie zostają na posadzie urzędniczej aż do emerytury.

Tym, którzy nie wiedzą o co chodzi, wyjaśniam po krótce. Sprawa dotyczy doniesień Kuriera Porannego z ubiegłego tygodnia. Okazało się, że miał się pojawić jeszcze jeden wicedyrektor, na dodatek przyniesiony w teczce, w jednej z białostockich szkół. Pani, która miała trafić na stanowisko wicedyrektora, po prostu zadzwoniła do dyrektorki szkoły i oświadczyła, że to ona od lutego będzie wiceszefowała podległej jej placówce. Mało tego, pani dyrektor przekazała jeszcze, że o zatrudnienie dodatkowego wicedyrektora – choć nie padło tutaj nazwisko tej konkretnej pani, która sama zgłosiła się na to stanowisko jeszcze przed lutym – prosił ją osobiście zastępca prezydenta Rafał Rudnicki, który jest odpowiedzialny za białostocką oświatę.

Zupełnym przypadkiem pani, która miała zostać trzecim wicedyrektorem szkoły, jest związana z Koalicją Obywatelską, z której list startowała bezskutecznie do sejmiku województwa podlaskiego. I zupełnym przypadkiem akurat pan Rafał Rudnicki nie przypomina sobie rozmowy z dyrektorką szkoły, do której miała trafić wicedyrektorka. Być może nawet jest zdziwiony pismem rady pedagogicznej i rady rodziców, które to ciała nie zgadzają się na takie załatwianie spraw w ich szkole. I jak zwykle, jak tylko pojawia się jakiś smrodek wokół osoby pana Rudnickiego, on sam wszystkiemu zaprzecza, nagle jest niewinny, bo pewnie wszystko to co już ujrzało światło dzienne, to pomówienia i mowa nienawiści.

To nie pierwszy przypadek, kiedy pojawiają się wątpliwości co do bezstronności pracy w urzędzie pana Rudnickiego i załatwiania niekoniecznie jak należy, różnych spraw w obszarach, które mu podlegają. Dość wspomnieć przypadek sprzed kilku lat – zwolnionego z pracy urzędnika – Sebastiana Wichra, który jak tylko zauważył, że być może są jakiejś nieprawidłowości i poinformował o tym uprawnionych do kontroli radnych Rady Miasta, wyleciał z pracy z dużym hukiem. Dopiero Sąd Pracy musiał przywrócić go do pracy w urzędzie, choć został odesłany na zupełnie inny odcinek niż zajmował się przed zwolnieniem.

Też wcale nie tak dawno, był i taki przypadek, że zastępcę prezydenta Rafała Rudnickiego widziano w Kielcach, na meczu. Ale jego samego gdyby ktoś zobaczył, to przecież nic takiego, grała wtedy Jagiellonia. Tyle, że widziany był jeszcze samochód służbowy, który dziwnym trafem pojawił się w okolicach stadionu Korony Kielce. Cały Białystok wówczas po tym fakcie usłyszał, że akurat w tym samym czasie pan Rafał Rudnicki załatwiał koncert dla Białegostoku, który miał przyjechać do nas z Kielc i na dodatek jeszcze wystawa. I co? A to, że do dziś Białystok, ani koncertu, ani tej wystawy, niestety nie zobaczył.

Wracając zaś do wątków edukacji w Białymstoku warto też przypomnieć konkursy na dyrektorów placówek oświatowych sprzed nieco ponad roku. Było bardzo wiele wątpliwości związanych z prawidłowością przeprowadzenia procedur. Protestowało część związków zawodowych, protestowali przede wszystkim rodzice, ale Rafał Rudnicki pozostał niewzruszony. Identycznie zresztą jak jego przełożony. I nieustannie było powtarzane, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Chodź za tę zgodność z prawem z Federacji Związków Zawodowych wyleciał jeden ze związków zawodowych, który obsadzał komisje konkursowe, a którym kieruje były radny Platformy Obywatelskiej, i co do którego działalności – zarówno związkowej jak i oświatowej – opinii zasięgało Kuratorium Oświaty oraz prokuratura.

W związku z ostatnim przypadkiem, czyli tego o ewentualnym pojawieniu się trzeciego wicedyrektora jednej z białostockich szkół, przełożony Rafała Rudnickiego – Tadeusz Truskolaski – przekazał dziennikarzom, że będzie od niego żądał wyjaśnień na piśmie. Rozumiecie? Na piśmie! A ja na to już teraz, z dużą dozą prawdopodobieństwa, mogę ustalić finał tej sprawy, który będzie w mojej ocenie wyglądał następująco:

Doszło do niefortunnego nieporozumienia, które wynikało z natłoku obowiązków. Nieporozumienie zostało już wyjaśnione. Mam pełne zaufanie do swojego zastępcy, bo wszystko odbyło się zgodnie z prawem”.

Tak to widzę. Bo tak do tej pory, właśnie coś na wzór i podobieństwo tego co napisałam powyżej, kończyły się wszystkie przypadki, tak zwane „dziwne”, z udziałem zresztą nie tylko Rafała Rudnickiego, ale wszystkich urzędników, wokół których zaczynał się robić nieprzyjemny smrodek. Chyba, że urzędnik informował o nieprawidłowościach swoich przełożonych, to wówczas ten urzędnik żegnał się z zatrudnieniem – na wzór i podobieństwo Sebastiana Wichra. Bo przecież wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Dlatego nie opisywałam tej sprawy i dlatego nie czekam na jej wyjaśnienie, bo wyjaśnienie już znam. Nic się nie stało. Wszystko jest w porządku. Urząd pracuje dalej, a pani dyrektor, która niefortunnie wysprzęgliła się z informacji na temat trzeciego swojego zastępcy, odejdzie spokojnie na emeryturę wraz z nowym rokiem szkolnym. I wszystko będzie po staremu. Ot i cała sprawa. Jeśli stanie się inaczej, będzie to dla mnie prawdziwy szok.

Kiedyś już to pisałam, ale wydaje mi się, że warto jeszcze raz powtórzyć. Bo moim zdaniem zasadnym byłoby, aby na nagrobkach białostockich wysokich funkcjonariuszy z magistratu, na każdym z nich, znajdował się jeszcze jeden napis, oprócz tego, co się pisze na każdym nagrobku: ”Wszystko odbyło się zgodnie z prawem”.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Nie czekam na żadne wyjaśnienia komentarze opinie

  • gość 2019-02-05 20:41:14

    rządzi układ i patologia a napływowi głosują na nich i nic ich to nie obchodzi

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"