W tym samym miejscu na Białorusi, z którego jeszcze nie tak dawno leciały w polskich mundurowych kamienie, metalowe pręty, drewniane pałki, kostka brukowa i buty, znów zgromadził się tłum migrantów. Tym razem, a przynajmniej na razie, do żadnego ataku nie dochodzi. Tłum wykrzykuje prośby o pomoc. Wcześniej przybyły tam media z kamerami, które już na zajętych pozycjach nagrywają i relacjonują działania tłumu migrantów.
To nic innego jak wykorzystywanie ludzi przez reżim Łukaszenki. Od wielu dni około 2 tys. ludzi jest prowadzana i przeganiana z miejsca na miejsce. Kilkukrotnie tłum był wyposażany w sprzęt do cięcia ogrodzenia, w granaty hukowe, w proce, w gaz łzawiący, w łopaty, siekiery i noże, a następnie prowokowany do ataku na polską granicę oraz polskich żołnierzy i funkcjonariuszy.
W każdym razie o wykorzystywaniu i grze na emocjach mówi także Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. Widać to na zamieszczonym przez niego nagraniu, jak wygląda obecnie tłum „biednych migrantów”, który wczoraj wściekle atakował polskich mundurowych. Do tego stopnia, że 9 mundurowych zostało rannych, z czego dwoje dość poważnie. Na szczęście – jak przekazała dziś rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska – ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
„Dokładnie tam, gdzie atakowano wczoraj polskie bariery graniczne i rzucano kamieniami cudzoziemcy zorganizowali happening, prosząc Polskę o pomoc. Tak wyglada granie na emocjach prowadzone przez stronę białoruską i część cudzoziemców” – napisał na swoim profilu na Twitterze Stanisław Żaryn.
Aktualnie #NaGranicy.
Dokladnie tam, gdzie atakowano wczoraj polskie bariery graniczne i rzucano kamieniami cudzoziemcy zorganizowali happening, prosząc Polskę o pomoc.
Tak wyglada granie na emocjach prowadzone przez stronę białoruską i część cudzoziemców. ???? pic.twitter.com/j867jVXQQGReklama— Stanisław Żaryn (@StZaryn) November 17, 2021
Wcześniej w sieci pojawiły się nagrania z przygotowania tego miejsca. Bo najpierw w nowym obozowisku zjawiły się media i zajęły odpowiednie pozycje do relacjonowania tego, co się będzie działo. A jeszcze wcześniej pojawili się fotoreporterzy, którzy tradycyjnie skupili się na wizerunkach dzieci przy ogrodzeniu po stronie Białorusi. Bo przecież nie na dorosłych, młodych i agresywnych mężczyznach, którzy jeszcze dzień wcześniej wściekle atakowali polskich funkcjonariuszy i żołnierzy.
„Jedna z wielu „sesji fotograficznych” dla potrzeb reżimowych mediów. Osoby z dzieckiem przyprowadzone pod ogrodzenie graniczne, fotoreporter robi zdjęcia z różnych ujęć, po czym osoby z dzieckiem wracają do namiotu. Takich, podobnych sytuacji jest dzisiaj więcej” – zamieszcza na swój profil na Twitterze wpis Polska Policja wraz z nagraniem.
Jedna z wielu „sesji fotograficznych” dla potrzeb reżimowych mediów. Osoby z dzieckiem przyprowadzone pod ogrodzenie graniczne, fotoreporter robi zdjęcia z różnych ujęć, po czym osoby z dzieckiem wracają do namiotu. Takich, podobnych sytuacji jest dzisiaj więcej.#NaGranicy pic.twitter.com/IFiH0vT2tj
— Polska Policja ???????? (@PolskaPolicja) November 17, 2021
Tymczasem dziś od kilku godzin białoruska opinia publiczna jest bombardowana przekazem o tym, że Białoruś wszczęła postępowanie karne przeciwko polskim strażnikom granicznym z artykułu 128 kodeksu karnego, w którym mowa jest o „zbrodniach przeciwko bezpieczeństwu ludzkości”. I jak wyjaśnia białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan, technicznie rzecz ujmując, to na Białorusi grozi im teraz kara śmierci.
Do tego białoruski kanał informacyjny pokazuje wizerunek Barbary Kurdej – Szatan, cytując jej słowa, w których określiła polskich strażników granicznych jako „maszyny bez serca”. W Polsce nieustannie trwa za to akcja #MuremZaPolskimMundurem”
(Bernard Tymiński/ Foto: Twitter.com/ Polska Policja)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze