Mimo, że miniona sobota, była dużo chłodniejszym dniem od dni ją poprzedzających, część osób postanowiła spędzić czas nad wodą. W województwie podlaskim dwie z nich już niestety nie wróciły znad wody. Policjanci apelują o ostrożność i rozwagę za każdym razem, kiedy wchodzi się do wody.
Podlascy policjanci i tutejsze służby ratownicze już od początku miesiąca apelują o ostrożność nad wodą. Podobne apele wydawane są w zasadzie w całej Polsce. Bo zwłaszcza, kiedy upał nam doskwiera, to przebywanie nad wodą jest przyjemne, ale zawsze musi uruchamiać trzeźwe myślenie. Wiele osób lekceważy takie wydawane apele i ostrzeżenia, albo przecenia własne możliwości. A kiedy tak się dzieje, o tragedię jest bardzo łatwo.
Dwie tragedie rozegrały się w dwa weekendowe dni, pierwsza w miniony piątek, a druga w minioną sobotę. Bo choć w sobotę było nieco chłodniej niż w poprzednich dniach, amatorów pływania nie brakowało. Niestety, nie wrócili oni do swoich domów, a ich wizyta nad wodą była ostatnią, w jakiej uczestniczyli. Pierwsza ofiara to mężczyzna, który poszedł popływać w rzece Narew w miniony piątek po południu.
- Hajnowski dyżurny otrzymał zgłoszenie, że w miejscowości Narew do rzeki wszedł mężczyzna i po chwili zaczął się topić. Został wyciągnięty na brzeg przez świadków i reanimowany. Niestety, życia 56-latka nie udało się uratować. Woda nie wybacza pomyłek. Dlatego nie lekceważmy jej i nie przeceniajmy swoich umiejętności – poinformowała w sobotę rano Elżbieta Zaborowska z biura prasowego podlaskiej Policji.
Piątek był bardzo upalnym dniem, a ochłodzenie przyniosła dopiero wieczorna burza. Kolejny dzień był już więc zdecydowanie chłodniejszy, ale cały czas z temperaturą, przy której można było wejść do wody. Z takiej okazji postanowił skorzystać inny mężczyzna, ale i dla niego ta wizyta nad wodą była tą ostatnią. Tym razem to suwalskie jezioro Szelment okazało się być śmiertelnie niebezpieczne.
- Około godz. 16.00 suwalski dyżurny otrzymał zgłoszenie, że na plaży w miejscowości Bacejły mężczyzna wszedł do jeziora Szelment i nie wypłynął. Niestety życia 34-latka nie udało się uratować. Na miejscu policjanci wyjaśniają szczegółowe okoliczności tego zdarzenia pod nadzorem prokuratora – to był już kolejny tragiczny komunikat, który musiała podać policjantka Elżbieta Zaborowska.
Policjanci przypominają, że przyczyn większości wypadków nad wodą należy upatrywać przede wszystkim w nadmiernej brawurze osób zażywających kąpieli, często połączonej z alkoholem, słabym rozeznaniu zbiornika, braku umiejętności i nieodpowiednim przygotowaniu się do pływania, niestosowaniu indywidualnych środków ochrony, ale również w braku odpowiedniego nadzoru osób dorosłych nad nieletnimi. Choć zdarzają się zasłabnięcia i nagły spadek kondycji spowodowany różnymi schorzeniami, których możemy nawet nie być świadomi.
Niezależnie od tego, wypoczywając nad wodą, lepiej znać numery alarmowe do służb ratowniczych. Przypominamy zatem o numerach telefonów nad wodą:
112 – OGÓLNY NUMER RATUNKOWY
601 100 100 – WOPR
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: podlaska.policja.gov.pl)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze