Podlaskie struktury Koalicji Obywatelskiej są już po wewnętrznych rozstrzygnięciach wyborczych. Wybory nowych władz regionalnych w naszym regionie była tylko formalnością, chociaż w kraju były regiony, gdzie dochodziło do potężnych awantur i zapowiedziami sądowych procesów. W podlaskim był tylko jeden kandydat, co było regułą niemal w każdej powiatowej strukturze KO. W kuluarach mówiło się o potrzebie konsolidacji, by skutecznie powalczyć o wpływy w sejmiku i największych miastach regionu.
Stary przewodniczący, poseł Krzysztof Truskolaski był jedynym kandydatem w wyborach na szefa wojewódzkich struktur i - cóż za zaskoczenie - wybory te wygrał. Wprawdzie jeszcze kilka miesięcy temu krążyły pogłoski, że struktury krajowe były mocno niezadowolone z wyników wyborczych osiąganych przez KO w województwie podlaskim i w związku z tym czas na nowe otwarcie i wprowadzenie działaczy ze struktur powiatowych do władz partii, ale kontrkandydata nie było.
- Nie było odważnych, bo pójście na wojnę z familią Truskolaskich, którzy obsadzili całe województwo swoimi ludźmi byłoby samobójstwem. Nie tylko oznaczałoby to zamknięcie wszystkich urzędów w regionie zależnych od marszałka i wojewody, ale także wycięcie z list wyborczych w wyborach parlamentarnych i samorządowych w 2027 i 2029. Centrala miała własne kłopoty w innych regionach więc odpuściła temat Truskolaskiego, choć nieoficjalnie wiemy, że będzie się przyglądała wynikom kolejnych wyborów. Jeżeli Koalicja dalej będzie dołowała w kolejnych wyborach to zmiana szefa ma nastąpić przed końcem czteroletniej kadencji. To, że notowania Truskolaskiego młodszego w kraju są niskie jest jasne. W końcu nie bez powodu nie dostał żadnej funkcji w rządzie ani żadnej ważnej komisji w Sejmie do kierowania. A wszyscy wiedzą, że bardzo o to zabiegał - mówił anonimowo jeden z prominentnych działaczy podlaskiej Koalicji Obywatelskiej.
Truskolaski wygrał wyścig, w którym był jedynym kandydatem, ale nie jest wykluczone, że będzie musiał liczyć się bardziej z przedstawicielami terenu. Nie jest tajemnicą, że struktury w Łomży i Suwałkach są mocno podzielone, a niektóre koła powiatowe mają fatalne zdanie o stylu zarządzania wojewódzkimi strukturami partii i wcale tego nie kryją.
W tych wyborach wyjątkowo głośno wybrzmiewa głos ośrodków spoza Białegostoku. Działacze z Suwałk i Łomży i okolic tych miast oczekują większej reprezentacji w ścisłym kierownictwie partii oraz wpływu na skład list wyborczych. Argumentują, że bez silnych liderów lokalnych trudno będzie przełamać dominację konkurencji w mniejszych gminach. Balans między stolicą województwa a resztą regionu będzie kluczowy dla zachowania jedności. Wyłonienie regionalnych liderów będzie jednak trudne: w Łomży w niedużej organizacji miejskiej są trzy zawzięcie zwalczające się frakcje: wiceprezydenta Piotra Serdyńskiego, Jacka Piorunka (członka zarządu województwa) oraz posłanki Alicji Łepkowskiej-Gołaś. W Suwałkach również jest rywalizacja o czym mówił w ubiegłym roku były członek partii Michał Kowalewski TUTAJ. Inne powiatowe struktury - w porównaniu do wymienionych) są niezbyt liczne (poza powiatem białostockim ziemskim) i mają - jak to złośliwie określili białostoccy działacze KO - charakter kanapowo-towarzyski.
Nic dziwnego, że w większości powiatów kandydatami byli aktualnie rządzący strukturami partyjnymi. Tylko w kilku miejscach do rywalizacji zgłosiło się więcej niż jeden kandydat. W Białymstoku jedynym kandydatem byl Łukasz Prokorym - marszałek województwa podlaskiego, w powiecie białostockim Robert Wardziński - burmistrz Choroszczy, w powiecie suwalskim poseł Jacek Niedźwiedzki, a w łomżyńskim - wspominany już Piorunek. W Kolnie rządzi Marek Samul, w Zambrowie Tomasz Bończyk, w Siemiatyczach Mariusz Pyzowski, w Wysokim Mazowieckim Grzegorz Drobek, w powiecie sokólskim Cezary Wiśniewski, w powiecie monieckim Arkadiusz Studniarek (wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy). W powiecie augustowskim szefem został były burmistrz tego miasta Leszek Cieślik, a w Suwałkach (mieście) wiceprzewodnicząca Sejmiku Anna Naszkiewicz . W Grajewie szefem struktur jest Stanisław Adam Doliwa, a w Sejnach była posłanka Bożena Kamińska.
W dwóch powiatach rywalizowało dwóch kandydatów: w Łomży Marek Szymkiewicz pokonał Wiesława Malinowskiego, a w Hajnówce Walentyna Tyszko-Dubow wygrała z Heleną Kuklik.
Nowo wybrane władze nie będą miały czasu na świętowanie. Głównym zadaniem będzie przygotowanie struktur do kolejnych bitew o samorząd. Strategia zakłada odmłodzenie kadr i przyciągnięcie społeczników, którzy dotąd stali z boku polityki. Wybory to efekt połączenia Platformy Obywatelskiej z Nowoczesną i Inicjatywą Polską.
W województwie podlaskim KO (wcześniej PO) według sondażu OGB z lutego 2026 przegrałaby wybory do parlamentu z PiS. Koalicja dowodzona przez Truskolaskiego uzyskałaby 25,96 %, PiS miałby 32,09 %, Konfederacja 17,76 %, a Konfederacja Korony Polskiej 11,83 %. Reszta partii ma śladowe poparcie: Polska 2050 3,59, Nowa Lewica 3,65, Partia Razem 2,88, PSL 2,03. Obecnie w okręgu 24 (województwo podlaskie) PiS ma 7 posłów, Koalicja Obywatelska 3, Trzecia Droga (Polska 2050, PSL) - 3 i Konfederacja - 1.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze