Reklama

Żubry po Tychach: wkurzony trener i tajemnice szatni!

To był kolejny mecz w wykonaniu Żubrów, w którym pokazali, że już teraz w I lidze są gotowi do rywalizacji z każdą ekipą. Losy zwycięstwa w meczu z GKS Tychy ważyły się do ostatnich sekund, a hala pełna widzów często trzęsła się od głośnego dopingu. Mimo to Żubry Abakus Okna Białystok, po niezwykle zaciętej walce, uległy faworyzowanemu GKS-owi Tychy.

Zabrakło „zamknięcia” meczu

Choć końcowy wynik nie sprzyjał gospodarzom to mecz pokazał, że w zespole z Podlasia drzemie ogromny potencjał, a Żubry pod wodzą trenera Kamila Piechuckiego to zespół, który w drugiej rundzie może sporo namieszać w tabeli I ligi.

Szkoleniowiec nie krył rozczarowania wynikiem, ale jednocześnie docenił postęp, jaki wykonała jego drużyna. Kluczowym momentem spotkania był stan remisowy po 70, gdy do końca pozostawały zaledwie dwie minuty.

Nie zamknęliśmy tego meczu w ostatnich 2-3 minutach. Podobnie jak w Starogardzie Gdańskim. To nie jest przyjemne przegrywanie, ale mieliśmy realną szansę, by wygrać z zespołem, który od lat bije się o czołówkę tabeli — oceniał szkoleniowiec. — Przy stanie po 70 sprawa jest prosta: trzeba trafić ważny rzut i obronić jedną z łatwych akcji przeciwnika. Nam się to dzisiaj nie udało.

Reklama

Piechucki podkreślił, że fizyczność rywala i doświadczenie na poziomie I ligi odegrały kluczową rolę w końcówce. Zauważył jednak, że mimo braków w budowie fizycznej, jego zespół nadrabia ambicją i zrozumieniem taktycznym.

Myles liderem, ale siła tkwi w zespole

Widzowie z uznaniem śledzili popisy nowego nabytku Żubrów – Mylesa Douglasa, który zdobył 27 punktów. Trener Piechucki studził jednak nastroje, skupiając się na kolektywie.

Dzięki niemu jesteśmy w grze z tak dobrymi przeciwnikami, daje nam dużo jakości. Jednak w końcówce on również mógł dwie akcje inaczej rozegrać. Skupiam się na tym, jak gra cały zespół, bo 27 punktów to wciąż nie jest całe 70 zespołu — tłumaczył trener.

Reklama

W podobnym tonie wypowiadał się koszykarz Żubrów, Krystian Tyszka, który dziękował kibicom za gorący doping.

Stworzyliśmy fajne widowisko, szkoda tylko, że punkty znów wywozi drużyna przeciwna. W ostatnich minutach daliśmy Bożence zbyt łatwo wjechać pod kosz, co skończyło się punktami lub faulami — przyznał zawodnik, obiecując walkę o zwycięstwo w przyszłym tygodniu.

Trener miał pretensje do postawy części zawodników. Nie chciał też wyjaśnić co powiedział w szatni przed 3 kwartą, kiedy ekipa białostocka odzyskała wigor i wiarę w siebie i narzuciła tyszanom swój styl gry. 

Reklama

- Nie mam zwyczaju opowiadać na konferencjach to o czym rozmawiam z zawodnikami - lapidarnie stwierdził trener, kiedy po konferencji dziennikarze pytali go także o szczegółową ocenę graczy.

Co dalej z Żubrami?

Żubry zakończyły pierwszą rundę: w 16 meczach zaliczyli zaledwie jedną wygraną i są zdecydowanie czerwoną latarnią w pierwszoligowej tabeli. Przed białostoczanami jeszcze 16 spotkań drugiej rundy, które zadecydują o ich losie w rozgrywkach. Trener Piechucki zapowiada ciężką pracę od samego początku tygodnia.

Nie szukamy dziesiątego meczu, szukamy meczu numer jeden w drugiej rundzie. Chcemy na to postawić wszystkie siły. Ten zespół ma potencjał, widać to po atmosferze i kibicach. Potrzebujemy tylko tej jednej „iskry wiary”, którą może dać zwycięstwo — podsumował szkoleniowiec.

Reklama

Okazja do przełamania już za siedem dni – do Białegostoku przyjedzie silny zespół z Łańcuta. W inauguracyjnym meczu Żubry przegrały nieznacznie na parkiecie rywali, który od lat zalicza się do solidnych średniaków I ligi. Obecnie ekipa z Podkarpacia zajmuje dobre 7. miejsce, ale trudno nie zauważyć, że zespół ten znacznie lepiej punktuje u siebie. Na wyjazdach ostatni raz wygrał w listopadzie (we Wrocławiu), a wcześniej zrobił to w Katowicach. Z kolei Żubry grają coraz lepiej i jeśli utrzymają formę z niedzielnego starcia, kibice mogą spodziewać się pierwszych punktów w nowym roku.

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/01/2026 11:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama