Reklama

1 liga koszykówki: Niemoc Żubrów nadal trwa. Decka była do pokonania

To był mecz, w którym ambicja i wola walki zderzyły się z brutalną statystyką. Mimo że koszykarze Żubrów Abakus Okna Białystok robili wszystko, by odwrócić losy spotkania, ostatecznie to Decka Pelplin wyjechała ze stolicy Podlasia z kompletem punktów. Goście - choć mieli spore problemy z formą i kontuzjami - w Białymstoku wzięli co ich: wygrali. A białostoczanie? Walczyli, ale przy takiej ilości strat trudno myśleć o sukcesach.

 

Dobry początek Żubrów

Białostoczanie mieli w tym meczu kilka szans na odwrócenie losów spotkania. Zaczęło się pięknie: od trójki Karola Kutty. Przyjezdni - mimo niecelnych rzutów w początkowej fazie gry - w 6 minucie wyszli na prowadzenie. I nie oddali go aż do samego końca meczu. Dwie trójki Gurtatowskiego sprawiły, że Decka odskoczyło na 7 punktów (14:7). W końcówce niecelne błędy Mylesa Douglasa (kolejny rozczarowujący występ tego zawodnika) i pudła Benjamina Didier-Urbaniaka przy skuteczności Durskiego, Coke-Domingue i Gurtatowskiego sprawiły, że przewaga wzrosła do 14 oczek (10:24). Kwarta skończyła się 12:24 i niewiele wskazywało, że białostoczanie jednak nawiążą walkę. 

Reklama

W drugiej kwarcie na chwilę obudził się Douglas, trafiał Samajae Haynes-Jones i powoli białostoczanie zaczęli nawiązywać walkę. Trójki Samajae i Kutty sprawiły, że z kilkunastu punktów dystans stopniał do 7 (31:38) i z taką stratą Żubry zeszły na przerwę (38:45). 

Nieudana pogoń białostoczan

Druga połowa zaczęła się świetnia dla gospodarzy: trójka i osobiste Douglasa oraz Kutty sprawiły, że przewaga stopniała do 1 punktu (46:47). Żubry nie dały jednak rady wyprzedzić rywala, a Decka odskoczyć. Walka punkt za punkt trwała przez kilka minut. W 5 minucie drugiej połowy goście znowu odskoczyli (57:48): znowu zaczęły się proste błędy Douglasa, piłkę gubił Samaje, pudłował Kowalenko i Itrich. Ostatnie sekundy czwartej kwarty to lepsza gra Żubrów (m. in. trójka Urbaniaka) i przed ostatnią częścią zawodów strata białostoczan stopniała do 56 oczek (59:65). 

Reklama

Początek czwartej kwarty należał do Żubrów które zmniejszyły dystans (63:66, 65:68, 67:70). Wydawało się, że białostoczanie jeszcze wrócą do tego meczu i dościgną gości, którzy też zaczęli gubić rytm, pudłować, tracić piłkę. Żubry kilkakrotnie miały szansę na odrobienie straty, ale białostoczanie również przegrywali z nerwami. Niestety od wyniku 76:79 białostoczanie znowu przestali trafiać: pudłował nawet niezawodny zazwyczaj Samajae Haynes-Jones. Gościom udało się zanotować kilka trafień i na dwie i pół minuty przed końcem przewaga wzrosła (82:76). Przyjezdni kontrolowali jednak końcówkę i mimo nerwowości dowieźli bezpieczną przewagę do końca wygrywając 91:84. 

A Żubry? Ich szanse na utrzymanie w I lidze w sportowej rywalizacji są już tylko teoretyczne. Białostoczanie zapowiadają jednak ambitną walkę do samego końca. Końcówka sezonu może być też przymiarką do odpowiedzi na pytanie jak ten zespół będzie wyglądał w przyszłym sezonie. 

Reklama

Kamil Piechucki: 23 straty to zbyt dużo

Po meczu na konferencji prasowej emocje wciąż buzowały – od gorzkiej analizy błędów po sentymentalne wspomnienia.

Trener białostoczan, Kamil Piechucki, nie owijał w bawełnę. Choć docenił charakter swojej drużyny, która nie poddała się mimo niekorzystnego wyniku, wskazał na jeden kluczowy element, który przesądził o porażce. Były to niewymuszone błędy i straty, które rywal bezlitośnie zamieniał na punkty.

– Dzisiaj popełniliśmy 23 straty. Na własnej hali to jest zbyt dużo i tutaj naprawdę jest 26 punktów z szybkiego ataku, my mieliśmy tylko 13, to już wiemy, gdzie to się skończyło. Zresztą było też widać gołym okiem, że za dużo tych punktów po stratach i to jest jedyna rzecz, którą dzisiaj powinniśmy mieć w lepszym stylu, żeby ten mecz wygrać. (...) Dzisiaj możemy sobie pogdybać, gdybyśmy stracili piłkę 13 razy, a nie 23. To są dodatkowe szanse na rzuty, a tym samym mniej szans na otwarte punkty dla gości. Typowo taktycznie wszystko było wiadome, natomiast trzeba mieć piłkę.

Reklama

Szkoleniowiec Żubrów podkreślił, że mimo „pogoni” w drugiej połowie, doświadczenie i fizyczność gości z Pelplina pozwoliły im utrzymać prowadzenie w decydujących momentach.

Rafał Knap: Sentymentalny powrót i serce do koszykówki

Dla trenera gości, Rafała Knapa, wizyta w Białymstoku miała wymiar osobisty. Szkoleniowiec Decki Pelplin przypomniał swoje związki z miastem, jednocześnie komplementując rozwój lokalnej koszykówki.

– Dla mnie to był powrót sentymentalny do Białegostoku. W 1997 roku za czasów panowania trenera Jacka Gembala miałem przyjemność wygrać w Dojlidach Białystok w Ekstraklasie. Tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki i de facto ostatnie. Niesamowicie się rozwinęło miasto. Są nowi ludzie, którzy odpowiadają za koszykówkę, dlatego powiem szczerze, że ubolewam trochę, że w przyszłym roku może zabraknąć Żubrów w pierwszej lidze, ponieważ jest to bardzo fajne miejsce, bardzo dobre miejsce do koszykówki. Widać, że te osoby, które się tutaj zajmują, tę koszykówkę oddają i wkładają całe serce, dlatego na pewno Żubry zasługują na to, żeby zostać w tej lidze.

Reklama

Trener Knap przyznał, że mecz był dla jego zespołu „spotkaniem za cztery punkty” w kontekście walki o play-offy, a kluczem do sukcesu była wygrana dwunastoma punktami pierwsza kwarta.

Głosy z parkietu: Kibice i walka do końca

W podobnym tonie wypowiadali się zawodnicy. Jayden Coke-Domingue z Pelplina dziękował kibicom, którzy pokonali kilkaset kilometrów, by wspierać zespół. Zaznaczył, że Żubry, mimo ostatniego miejsca w tabeli, są niezwykle groźne, zwłaszcza w swojej hali, grając „bez presji faworyta”.

Z kolei Myles Douglas z Żubrów krótko podsumował starcie jako niezwykle zacięty bój, w którym o wyniku zdecydowały detale i kilka błędów, których białostoczanom nie udało się uniknąć. Przed Żubrami teraz kluczowa faza sezonu – walka o uniknięcie ostatniego miejsca, która, jak pokazał mecz z Decką, będzie wymagała maksymalnej koncentracji do ostatniej sekundy.

Reklama

Żubry Abakus Białystok - Decka Pelplin 84:91 (12:24, 26:21, 21:20, 25:26)
Sędziowali:
Grzegorz Czajka, Damian Kuziora, Błażej Rymarczyk. Widzów: ok. 220.
Żubry: Samajae Haynes-Jones 29, Karol Kutta 16, Myles Douglas 20, Krystian Tyszka 6, Witalij Kowalenko 2, Cezary Karpik 1, Benjamin Didier-Urbaniak 7, Łukasz Klawa 1, Mateusz Itrich 0, Bartosz Proczek 2. 
Decka: Miłosz Toczek 6, Filip Gurtatowski 11, Maciej Nagel 9, Jayden Coke-Domingue 25, Przemysław Kuźkow 10, Damian Durski 8, Mikołaj Ratajczak 0, Mariusz Konopatzki 7, Olivier Szczepański 8, Filip Siewruk 7.

Reklama

Przemysław Sarosiek
 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/03/2026 17:24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości