Reklama

Afera w podlaskiej policji? Nie bardzo. Wiele przykładów nigdy nie miało miejsca – cz. I

Media ogólnopolskie prześcigają się w podawaniu różnego rodzaju przykładów patologii w Policji, szczególnie na Podlasiu. Formacja nie nadąża już z oświadczeniami i wydawaniem kolejnych sprostowań, bo ilość tak zwanych fake newsów jest porażająca. Ciężko się przed wszystkimi, a nawet częścią z nich bronić. To w zasadzie niewykonalne.

Od dłuższego czasu do mediów przedostają się informacje odnośnie działań policji. Szczególnym zainteresowaniem tych mediów cieszą się przede wszystkim doniesienia z Podlasia. I trudno się temu dziwić, ponieważ to w naszym regionie zanotowano kilka wpadek – ale tych prawdziwych. Między innymi jak to, kiedy z nieba sypało się słynne konfetti wycinane przez funkcjonariuszy. Nie miało znaczenia, że zajmowali się tym wycinaniem mundurowi, którym w pierwszych dniach pracy nie można było zlecić patroli na ulicach czy też przesłuchiwania świadków lub podejrzanych. Informacja poszła w Polskę i do formacji przylgnęła łatka, że zajmuje się uświetnianiem imprez z udziałem swojego przełożonego, a nie tym co trzeba. Ale to nie do końca uczciwie podejście.

Bo z tym konfetti tak faktycznie było i nikt temu nie zaprzecza, ale Policja stawała i nadal staje na wysokości zadania. Mimo wpadek, jakie serwował głównie wiceszef resortu nadzorujący Policję, sama formacja wywiązywała się ze swoich zadań bardzo dobrze. Dość wspomnieć zabezpieczenia Dni Młodzieży, szczytów klimatycznych, szczytu NATO, ale także licznych protestów i demonstracji, które odbywały się co kilka dni w różnych częściach kraju, a niektóre trwały w sposób ciągły przez wiele dni. Nie było incydentów, nie było przede wszystkim prowokacji ze strony Policji. Postawa, jak i działanie raczej świadczyło o pełnym profesjonalizmie kadry dowódczej oraz podległych jej funkcjonariuszy.

Reklama

Ostatnio o Policji znów donoszą media, głównie ogólnopolskie, za sprawą – z jednej strony nagany nałożonej na Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku, a z drugiej strony za sprawą kolejnych doniesień posłanki Bożeny Kamińskiej z Suwałk, która dzieli się z mediami wszystkim, co do niej dociera. Nie ma przy tym znaczenia, czy to informacje potwierdzone, czy niepotwierdzone, lecą w świat i chętnie podawane są przez media przede wszystkim nieprzychylne polskiemu rządowi.

Politycy PO, którzy uczestniczyli we wtorkowym, zamkniętym spotkaniu z chcącymi zachować anonimowość funkcjonariuszami, mówią o nowych informacjach dotyczących ich pracy. Bożena Kamińska: – Zadawaliśmy im pytania nie pod kątem zgłoszeń, które docierają do nas od policjantów od dwóch lat tak naprawdę, chcieliśmy dowiedzieć się nowych rzeczy. Okazuje się, że ci funkcjonariusze brali lub biorą nadal udział chociażby w akcji "Błysk" na potrzeby przyjazdów na różne wydarzenia i uroczystości z udziałem ministra Zielińskiego. Akcje były organizowane tylko dla niego i rodziły ogromne koszty. Garnizon podlaski jest na to wściekły” – można przeczytać na łamach Wirtualnej Polski w artykule, który ukazał się w minioną środę.

Reklama

- Opisywana akcja „Błysk” odbywa się od kilku lat na terenie całego województwa podlaskiego. Ma ona na celu poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym i to jedyny jej cel – przekazał naszej redakcji nadkom. Tomasz Krupa z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

I to jest prawda, bo tylko w Białymstoku akcja „Błysk” widoczna była zanim jeszcze do resortu MSWiA trafił Jarosław Zieliński oraz jego dwaj przełożeni. Policjanci od około już ośmiu lat stoją z włączonymi światłami między innymi przy rondzie Lussy, przy skrzyżowaniu Wierzbowej z Jana Pawła i Zwycięstwa, ale też i wielu innych miejscach, gdzie w godzinach szczytu jest tłoczno lub niebezpiecznie.

Reklama

I tylko choćby w cytowanym wyżej artykule Wirtualnej Polski, jest też mowa o tym, że policjanci pilnują biur, albo i miejsca zamieszkania wiceministra Zielińskiego. Ale już słabiej przebija się do mediów mainstreemowych tłumaczenie mundurowych, że takie sytuacje nie mają miejsca. Ważniejsze okazuje się przekazanie czegoś kontrowersyjnego, niż sprawdzonej informacji. W tym przypadku to jest możliwe, ale już nawet nie tylko z oficjalnych oświadczeń Policji, bo można te wszystkie rewelacje sprawdzić zupełnie inaczej.

- Przytoczone przykłady, których autor artykułu na portalu Wirtualna Polska nie próbował potwierdzić naruszają dobre imię policjantów garnizonu podlaskiego. Ostatnie wydarzenia, jak to z porwaniem dziecka w Białymstoku, pokazały jak profesjonalnie działają policjanci. Policjanci nie pilnują też biur. Tutaj najprościej byłoby potwierdzić, gdyby autor się chciał pokusić o sprawdzenie tej informacji, poprzez wgląd w zapisy monitoringu miejskiego – przekazał naszej redakcji nadkom. Tomasz Krupa.

Reklama

Kamery dziś są wszechobecne, podobnie jak i to, że większość z nas porusza się ze smartfonami w ręku, wielu kierowców ma kamery zamontowane w samochodach. Ktoś musiałby w końcu nagrać jak patrol policji pilnuje biura albo domu. Tymczasem takich nagrań ani nawet zdjęć zwyczajnie nie ma. Jednak informacja o patrolach pod biurem czy domem wiceministra jest nośna i biegnie dalej, mimo że może być kompletnie nieprawdziwa. To niczemu nie służy, a już na pewno nie policjantom, których praca jest przez media niweczona, ale przede wszystkim deprecjonowana.

- Wciąż słyszymy o nowych historiach – mówi Wirtualnej Polsce posłanka Platformy Obywatelskiej Bożena Kamińska. – Na przykład tego, że kiedy pan minister przyjeżdża pociągiem do swojego regionu, to peron i dworzec patrolują nie tylko SOK-iści, ludzie z SOP, ale właśnie policjanci, a nawet... stewardessy w mundurach. Obłęd. Doszło nawet do tego, że funkcjonariusze są śledzeni, sprawdzani, że są im robione zdjęcia, a same patrole... też są kontrolowane – przekazała portalowi.

Reklama

I tu znów można zastanawiać się nad prawdziwością takich słów. Po pierwsze dlatego, że pociąg to nie prywatne auto z przyciemnionymi szybami, w którym nie wiadomo kto jedzie. Zaś dworzec kolejowy to nie zamknięta piwnica schowana w domu głęboko w lesie, ale miejsce publiczne, w którym można zauważyć i dodatkowe patrole i stewardesy przebrane w mundury. Dziwnym trafem nikt tego nie jest w stanie potwierdzić, choć komentarze przedostają się dalej.

To tylko część rewelacji, jaka pojawia się w mediach i jest podawana dalej. Później na antenie lub łamach innych mediów odnoszą się do tych informacji kolejni politycy, specjaliści, byli specjaliści, dziennikarze. Kiedy tak naprawdę wystarczyłoby sprawdzić, czy choć część z tych doniesień ma w ogóle podstawy, by ujrzało światło dzienne. Trzeba mieć przede wszystkim na względzie zasadniczą sprawę – mianowicie, że nadzór nad policją sprawują politycy. Ale służbę pełnią profesjonalnie do tego przygotowani funkcjonariusze. O ile ci pierwsi mogą się obrzucać błotem i insynuacjami, bo to w dużej mierze ich zadanie, o tyle w drugim przypadku dla tysięcy mundurowych nieprawdziwe informacje są zwyczajnie przykre. Jutro na naszych łamach ukaże się część druga rozpoczętego artykułu.

Reklama

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-03-15 07:49:05

    agnieszka w służbie propagandy pis. Gratuluje. bardzo dobry wybor

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-03-15 11:06:29

    Niestety, moim zdaniem artykuł fałszywy - dlaczego niby mieliby się uwziąć na podlasie, skoro większość Polaków nawet nie wie gdzie leży Białystok? Sprawa jest prosta, nieprawidłowości jest tyle że trudno jest je przeoczyć i każdy to wie. Tylko DDB24 uważa, że wszystko w Policji jest w porządku. Czekam na drugą część, ale warto podać faktyczne dowody, że tak nie jest. Bo zapewnienia komendanta że wszystko jest w porządku to jest za mało.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-03-15 17:36:30

    Obrońca z urzędu pani mecenas maciorowska.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama