Bardzo niedobrze wyglądają ostatnie dane epidemiczne w naszym kraju. Choć, co prawda, przewidywano zwyżkę zakażeń koronawirusem, to jednak jest on bardzo duży w stosunku do dnia wczorajszego, ale też do danych sprzed tygodnia. I niestety, tej zwyżce zakażeń towarzyszy zwyżka przypadków śmiertelnych.
- Dzisiaj będziemy mieli najwyższą liczbę dziennych zakażeń od początku roku, ale nie przekroczymy 18-20 tys. Nie oznacza to jednak, że w następnych dniach takich poziomów nie zobaczymy – poinformował w środę rano rzecznik prasowy ministra zdrowia Wojciech Andrusiewicz. – Dziś odnotujemy na pewno większą, może nie dużo większą, ale większą liczbę zakażeń niż tydzień temu (w ubiegłą środę było to 15 698 – PAP), ale nie są to już takie wzrosty, jakie notowaliśmy przed trzema dniami, kiedy tydzień do tygodnia to było około 33 proc. wzrostu. Teraz zeszliśmy poniżej tego poziomu – wyjaśnił.
Dodał, że w środę osiągniemy pułap, którego nie osiągnęliśmy jeszcze w tym roku. Równocześnie zaznaczył, że w tym tygodniu średnia dobowa zakażeń wyniesie 15-15,5 tys. Z kolei prof. Włodzimierz Gut przyznał, że epidemia się rozwija, a trend jest nadal negatywny.
- Dzięki szczepieniom osób starszych osiągamy jedno – powinno być mniej zgonów. Dzięki szczepieniom medyków będzie miał nas kto leczyć. Jeżeli zakażeń będzie dużo więcej, to zabraknie jednak łóżek i sprzętu do ratowania chorych. Optymistyczne zawsze jest to, że wszystko zależy od nas. 90 procent zakażeń można zniwelować w krótkim czasie. Do tego potrzeba tylko rozsądku – maseczek w zamkniętych przestrzeniach, mycia rąk i odpowiedzialnego podchodzenia do infekcji. Teraz choruje wielu młodych ludzi. Oni mocniej roznoszą epidemię niż starsi. Po pierwsze dlatego, że mają więcej kontaktów. Po drugie, bardzo późno w ogóle reagują na to, że się źle czują. Dłużej więc sieją wirusa – podkreślił ekspert.
Zdaniem prof. Guta, przykład województwa warmińsko-mazurskiego pokazuje, że w pewnym momencie żadne restrykcje nic nie dają. Co nie znaczy, że nie należy podejmować środków ostrożności. Choć z pewnością trudno jest wymyślić coś, co powstrzymałoby choć trochę niewidzialnego przeciwnika. A trzeba wiedzieć, że tylko od wczoraj wykonanych zostało ponad 68,3 tys. testów na obecność wirusa SARS-CoV-2, z czego potwierdzono 17 260 nowych zakażeń. Najwięcej z nich odnotowano na terenie województwa mazowieckiego (2596), śląskiego (2452), małopolskiego (1497), wielkopolskiego (1358), warmińsko-mazurskiego (1272) i pomorskiego (1207). Od wczoraj zmarło także kolejnych 398 pacjentów.
„Z powodu COVID-19 zmarło 89 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 309 osób” – przekazało w komunikacie na swoim profilu na Twitterze Ministerstwo Zdrowia.
W województwie podlaskim od wczoraj mamy 15 ofiar śmiertelnych, z których trzy zmarły z powodu tylko COVID-19, zaś pozostałe 12 miało jeszcze inne choroby współistniejące. Z kolei na 1929 wykonanych testów laboratoryjnych potwierdzono 518 nowych zakażeń. Najwięcej pacjentów odnotowano w Białymstoku (106), w Łomży (74), w powiecie białostockim (50), w powiecie łomżyńskim (49), w powiecie kolneńskim (37), w powiecie zambrowskim (36), w powiecie grajewskim (31) oraz w powiecie sokólskim i hajnowskim (po 26 przypadków).
W związku z takim stanem rzeczy, w całej Polsce w najbliższych dniach będzie ok 1,5 tys. dodatkowych miejsc dedykowanych dla pacjentów chorych na COVID-19. Takie informacje przekazał w środę, 10 marca, rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.
(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: wrotapodlasia.pl)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze