Czasy, w których kierowca przed wyjściem z domu musiał nerwowo sprawdzać, czy wziął dowód rejestracyjny i „plastikowe” prawo jazdy, bezpowrotnie minęły. Polska stała się jednym z liderów cyfryzacji usług publicznych, dzięki czemu podczas rutynowej kontroli na drogach regionu wystarczy nam… numer PESEL. Warto jednak wiedzieć, że choć fizyczny portfel może zostać w domu, baza danych CEPiK nie wybacza braków w uprawnieniach.
Dzięki Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) policjant w radiowozie widzi niemal pełną historię naszego pojazdu i nas jako kierowców. System pozwala na błyskawiczne sprawdzenie:
aktualności badań technicznych,
ważności polisy OC,
posiadanych kategorii prawa jazdy,
liczby punktów karnych,
statusu pojazdu (czy np. nie jest kradziony).
Zniesienie obowiązku wożenia dokumentów to ogromna wygoda, ale uwaga: dotyczy to tylko sytuacji, gdy posiadamy uprawnienia. Jeśli w ogóle nie mamy prawa jazdy, grozi nam mandat od 1,5 tys. zł wzwyż. Z kolei brak OC przy samochodzie osobowym może uszczuplić portfel o kwotę blisko 10 tys. zł.
Mimo cyfryzacji istnieją sytuacje, w których „papier” lub plastik jest konieczny. Pierwszym przypadkiem jest wyjazd za granicę. Zagraniczne służby nie mają wglądu w polskie bazy danych, a mObywatel nie zawsze jest tam respektowany.
Drugą kluczową sytuacją jest stłuczka. Jeśli chcemy spisać wspólne oświadczenie o zdarzeniu drogowym bez wzywania policji, obie strony muszą podać dane z dokumentów. Jeżeli prowadzimy auto pożyczone od znajomego i nie mamy wglądu w jego cyfrowe dane, spisanie protokołu może być niemożliwe.
Dla tych, którzy boją się zostawiać dokumenty w domu, idealnym rozwiązaniem jest aplikacja mObywatel. Zawarte w niej cyfrowe prawo jazdy i dowód rejestracyjny są w Polsce traktowane na równi z fizycznymi blankietami. To bezpieczny sposób na to, by mieć komplet danych zawsze przy sobie, nie ryzykując zgubienia oryginałów.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze