Reklama

Bezpieczeństwo na sprzedaż? Konfederacja krytykuje Sejmik za wycofanie sie ze sprzeciwu wobec nielegalnej migracji

Przed Urzędem Marszałkowskim przedstawiciele Konfederacji zorganizowali w piątek (24 kwietnia) konferencję prasową, która była bezpośrednią odpowiedzią na wtorkową decyzję sejmiku województwa podlaskiego. Przypomnijmy: 21 kwietnia radni koalicji rządzącej zdecydowali o uchyleniu stanowiska sprzeciwiającego się paktowi migracyjnemu oraz relokacji nielegalnych migrantów. Zdaniem Konfederacji, region został wystawiony na niebezpieczeństwo w zamian za obietnice finansowe z Warszawy.

Pieniądze z Warszawy za zgodę na migrantów?

Powodem nagłej zmiany kursu sejmiku była negatywna ocena wniosku Opery i Filharmonii Podlaskiej o dotację z Ministerstwa Kultury. Resort uznał, że dotychczasowe stanowisko radnych (sprzeciw wobec paktu migracyjnego) narusza Kartę Praw Podstawowych i hołduje dyskryminacji. To wystarczyło, by postawić samorząd pod ścianą.

– Władza centralna postawiła ultimatum: albo pieniądze, albo relokacja migrantów do naszego województwa. Radni zdecydowali się wziąć pieniądze, narażając tym samym bezpieczeństwo obywateli – grzmiał Zbigniew Kasperczuk z Konfederacji.

Reklama

W  jego ocenie mamy do czynienia z sytuacją, w której lokalny interes polityczny i finansowy wziął górę nad spokojem mieszkańców.

Haniebna zdrada za 43 miliony złotych

Podczas konferencji padły ostre sformułowania. Działacze Konfederacji nazwali decyzję sejmiku „haniebną zdradą”. Według nich, bezpieczeństwo Podlasian zostało wycenione na 43 miliony złotych, które mają trafić do podlaskiej opery. Wskazywano na polityczny szantaż ze strony resortu kultury, powiązanego ze środowiskiem Szymona Hołowni.

Przewodniczący sejmiku, Cezary Cieślukowski, tłumaczył w czasie Sejmiku temat inaczej.

Reklama

– To nie jest kwestia jednego projektu, a szeregu potencjalnych inwestycji o łącznej wartości co najmniej kilkuset milionów złotych – argumentował podczas sesji.

Dla Konfederacji to jednak żadne usprawiedliwienie, a jedynie dowód na to, że radni ulegli presji zewnętrznej, zamiast stać murem za granicami i bezpieczeństwem.

Konfederacja ostrzega: groźba przymusowej relokacji

Konfederacja ostrzega, że konsekwencje wtorkowego głosowania odczujemy już wkrótce. Wdrażanie unijnego paktu migracyjnego planowane jest na połowę czerwca 2026 roku. Uchylenie sprzeciwu przez sejmik otwiera drogę do tego, by mechanizmy przymusowej relokacji objęły również nasze województwo, które i tak od lat zmaga się z ogromną presją na granicy z Białorusią.

Reklama

– To otwarcie bram dla unijnych regulacji, które mogą trwale zmienić strukturę i bezpieczeństwo naszego regionu – podkreślali uczestnicy konferencji.

Za uchyleniem stanowiska głosowało 16 radnych z KO, PSL i Polski 2050, natomiast 12 radnych PiS zdecydowało się nie brać udziału w głosowaniu.

Konfederacja zapowiada walkę

Ugrupowanie nie zamierza poprzestać na słowach. Zapowiedziano, że temat będzie wracał na każdą kolejną sesję sejmiku, a działacze zamierzają mobilizować mieszkańców do wyrażenia swojego sprzeciwu. W planach jest organizacja protestów, które mają uświadomić skali problemu i wywrzeć nacisk na radnych.

Reklama

Pod hasłami „Stop nielegalnej imigracji” oraz „Stop paktowi migracyjnemu”, Konfederacja deklaruje, że stoi murem za mieszkańcami.

– Nie pozwolimy, by bezpieczeństwo Podlasia było kartą przetargową w handlu o ministerialne dotacje – stwierdzili przedstawiciele partii pod siedzibą Sejmiku.

Podobna konferencja odbyła się tego samego dnia również w Suwałkach. Także i tam politycy Konfederacji mówili niemal to samo co ich koledzy w stolicy województwa podlaskiego pod siedzibą Urzędu Marszałkowskiego. 

Kultura warta ryzyka?

Spór o dotację dla opery pokazał głęboki podział w podejściu do zarządzania regionem. Z jednej strony mamy pragmatykę finansową i chęć pozyskania środków na rozwój kluczowych instytucji, z drugiej – ideowy opór przed narzucanymi z góry rozwiązaniami migracyjnymi.

Reklama

Czy faktycznie wycofanie sprzeciwu było jedynym sposobem na uratowanie inwestycji w regionie? A może to niebezpieczny precedens, który pokazał, że lokalny samorząd można „złamać” odpowiednim przelewem z budżetu centralnego? Te pytania z pewnością będą towarzyszyć debacie publicznej na Podlasiu przez najbliższe miesiące.

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/04/2026 15:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama