„Skoro jest zima, musi być ślisko” – ten cytat w Białymstoku nabrał w ostatnich dniach wyjątkowo dosłownego znaczenia. Poniedziałek i wtorek (12-13 stycznia) pokazały nam najsurowsze oblicze stycznia na regionalnych drogach. Duże opady śniegu, sięgające lokalnie ponad 30 centymetrów, w połączeniu z siarczystym mrozem (nawet do -22°C), zamieniły podlaskie trasy w prawdziwy tor przeszkód. Choć pługopiaskarki pracują niemal bez przerwy, bilans ostatnich godzin jest zatrważający: dziesiątki kolizji, zablokowane trasy i groźny wypadek na przejeździe kolejowym.
Najpoważniejsze zdarzenie miało miejsce w poniedziałek po godzinie 11:00 na trasie między miejscowościami Knyszyn-Zamek a Krypno Kościelne. Na niestrzeżonym przejeździe kolejowym kierowca busa nie zdołał wyhamować przed nadjeżdżającym pociągiem Polregio relacji Białystok–Ełk. Skład uderzył w pojazd z taką siłą, że ten przewrócił się na bok.
– „Kierowca tłumaczył policjantom, że z powodu śliskiej nawierzchni po prostu nie zdążył zatrzymać auta” – powiedział Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.
Reklama
Kierowca trafił do szpitala, a 48 pasażerów pociągu musiało czekać na komunikację zastępczą w wiejskiej świetlicy w Zastoczu. Ruch na tej trasie był wstrzymany przez kilka godzin.
Nie był to jedyny incydent w tym rejonie – niemal w tym samym czasie na pobliskiej DK65 doszło do zderzenia dwóch osobówek, co wymusiło ruch wahadłowy. Z kolei na trasie w stronę Łomży inny bus zatarasował jezdnię, leżąc w poprzek drogi. W gminie Choroszcz (miejscowość Dzikie) autobus wiozący dzieci zderzył się z lekkomyślnym kierowcą, który wyjechał "na czołówkę". Policja zakwalifikowała zdarzenie jako kolizję drogową - nikt nie został ranny. Takich wypadków 12 stycznia było ponad 40. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych ani rannych.
Białostocki magistrat zapewnia, że walka ze śniegiem trwa całą dobę. Anna Kowalska z białostockiego biura prasowego poinformowała, że od 8 stycznia trwa nieprzerwanie tzw. akcja czynna. Na białostockie ulice wyjechały 44 pługopiaskarki obsługujące drogi główne oraz 26 pojazdów operujących na osiedlach. Choć główne arterie, jak Trasa Niepodległości czy Generalska, w większości są „czarne”, kierowcy skarżą się na zalegające błoto pośniegowe na lewych pasach.
- Jakość soli musi być za słaba. Pług przejeżdża, odśnieża, ale na powierzchni zostaje warstwa lodu i pośniegowego błota. Jeżdżą też solarki, ale po ich przejeździe lód i błoto pozostaje. Lepiej to wygląda na drogach poza Białymstokiem. Firmy odpowiedzialne za odśnieżanie w Białymstoku chyba oszczędziły i kupiły słaby surowiec - mówił jeden z zawodowych kierowców, którzy rozmawiali z naszą redakcją.
Reklama
Prawdziwy problem mają jednak piesi. Standardem stało się, że pługi odśnieżające jezdnię zostawiają ogromne pryzmy śniegu na przejściach dla pieszych i wjazdach na posesje. O ścieżkach rowerowych czy mniejszych chodnikach, zwłaszcza na trasie wylotowej w stronę Kruszewa, służby zdają się zapominać, co budzi ogromną irytację mieszkańców.
Powiat bierze pieniądze, a na drodze tragedia, zero hamowania – grzmią internauci.
Policja w całym województwie tylko w ciągu jednej doby odnotowała ponad 40 kolizji. Auta w rowach stały się smutnym elementem krajobrazu m.in. w okolicach Krupnik, Choroszczy czy Jąkać Dwornej.
Sytuacja nie poprawi się w najbliższych godzinach. IMGW podtrzymuje ostrzeżenia przed silnym mrozem. Temperatura w nocy z wtorku na środę może spaść nawet do -22°C. Przy takim zimnie sól drogowa przestaje działać skutecznie, co oznacza, że nawierzchnia, która wydaje się tylko wilgotna, w rzeczywistości może być pokryta „czarnym lodem”.
Apelujemy do wszystkich kierowców: zdejmijcie nogę z gazu. W tych warunkach droga hamowania wydłuża się kilkukrotnie, a systemy bezpieczeństwa w autach, przykryte solą i lodem, mogą nas zawieść. Zachowajmy szczególną ostrożność zwłaszcza przy dojazdach do przejazdów kolejowych i skrzyżowań.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze