Reklama

Drogi w regionie pod lupą: Radary, absurdy i drogie mandaty

Najnowszy raport Warsaw Enterprise Institute (WEI) ujawnia niepokojącą praktykę systemową. Zamiast poprawy płynności i bezpieczeństwa, kierowcy zderzają się z gąszczem przepisów, nowymi radarami i rekordowymi karami. A jak to wygląda w naszym regionie?

Radary tam, gdzie jest najbezpieczniej

W 2026 roku aż 41 z 43 nowych odcinkowych pomiarów prędkości zamontowano na autostradach i drogach ekspresowych. To właśnie te trasy należą do najbezpieczniejszych w kraju – odpowiadają za zaledwie 3,5 proc. wszystkich wypadków. Choć liczba zdarzeń drogowych w Polsce spadła od 2018 roku o 35 proc., kontrola skupia się na odcinkach, gdzie najłatwiej wystawić mandat, a nie tam, gdzie rzeczywiście dochodzi do tragedii.

Systemowy chaos i dżungla znaków

Raport WEI wskazuje na ogromne przeładowanie dróg infrastrukturą informacyjną. Przykładowa 20-kilometrowa trasa w Warszawie mieści aż 483 znaki – to o 161 proc. więcej niż na analogicznym odcinku w Nowym Jorku. Przeanalizowanie tylu oznaczeń zajmuje kierowcy nawet jedną piątą czasu przejazdu. Dodatkowo nad ruchem czuwa aż 331 różnych organów, co rodzi ogromny chaos organizacyjny.

Reklama

Kontrola NIK potwierdza nieprawidłowości

Ustalenia Najwyższej Izby Kontroli są zatrważające: na 63 proc. przebadanych tras projekty organizacji ruchu były niezgodne z prawem. Na co piątym odcinku oznakowanie wprowadzało w błąd, a w 31 proc. miejsc widoczność ograniczały reklamy i dzika zielona roślinność. Aż 89 proc. ankietowanych kierowców wprost przyznaje, że znaków przy drogach jest zdecydowanie za dużo.

Mandaty mocno uderzają w portfele

W 2025 roku służby wystawiły ponad 4 mln mandatów na sumę 1 mld zł. Choć stawki nominalne bywają niższe niż na Zachodzie, realna dotkliwość kar w stosunku do zarobków jest w Polsce znacznie wyższa. Przeciętna pensja brutto pozwala u nas na zapłatę 35 mandatów za przekroczenie prędkości o 20 km/h. Dla porównania: w Niemczech jest to 75, a na Litwie aż 162 mandaty.

Reklama

Potrzebne zmiany w organizacji ruchu

Samochód pozostaje głównym środkiem transportu dla 47 proc. Polaków. WEI podkreśla, że mnożenie fotoradarów i zaostrzanie kar nie zastąpią realnych inwestycji w przepustowość i racjonalną organizację ruchu. Państwo powinno najpierw uporządkować własne przepisy i oznakowanie, zanim zacznie po raz kolejny karać obywateli.

A jak Wy oceniacie oznakowanie i liczbę fotoradarów na trasach w naszym regionie? Czy radary naprawdę poprawiają bezpieczeństwo, czy służą jedynie do łatania budżetu? Dajcie znać w komentarzach pod artykułem!

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/09/2026 07:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama