To był wieczór pełen skrajnych emocji, który w pigułce pokazał wszystkie bolączki suwalskiej siatkówki w kończącym się sezonie. W ostatnim meczu przed własną publicznością w sezonie 2025/2026, siatkarze Ślepska Malow Suwałki ulegli Skrze Bełchatów 2:3. Choć biało-niebiescy mieli rywali „na widelcu” i byli o krok od zainkasowania kompletu punktów, ostatecznie musieli zadowolić się zaledwie jednym oczkiem. To spotkanie - zresztą tak jak cały sezon - pozostawiło po sobie ogromny niedosyt. Wśród kibiców to uczucie jest dominujące zwłaszcza w kontekście niespełnionych marzeń o fazie play-off, która kolejny raz pozostało jedynie w sferze planów.
Suwałki Arena, która przez ostatnie miesiące była świadkiem wielu zaciętych bojów, tym razem pożegnała swoich ulubieńców w nastroju melancholii. Prezes Wojciech Winnik w pomeczowym komentarzu nie gryzł się w język, trafnie diagnozując sytuację zespołu:
– Dzisiejsze spotkanie było takie, jak cały sezon. Wielkie nadzieje, dużo walki, dużo emocji, ale zawsze gdzieś na finiszu czegoś nam brakowało.
Te słowa idealnie oddają klimat sobotniego dreszczowca. Ślepsk Malow, mimo ambitnej postawy, po raz kolejny nie potrafił „dobić” przeciwnika w kluczowym momencie. Brak tej mitycznej „kropki nad i” sprawił, że suwalczanie kończą domowe występy z poczuciem niewykorzystanej szansy. Cel, jakim był awans do czołowej ósemki i walka w fazie play-off, wymknął się z rąk, a sobotnia porażka była jedynie smutnym przypieczętowaniem tej ligowej drogi.
Najwięcej emocji dostarczyła czwarta partia, która na długo zapadnie w pamięci suwalskich kibiców. Zespół Dominika Kwapisiewicza prowadził w niej 19:15, a chwilę później 22:19. Wydawało się, że zwycięstwo za trzy punkty jest nieuchronne. Wtedy jednak trener gości, Krzysztof Stelmach, zdecydował się na ruch niemal desperacki, który okazał się genialny. Na pozycji atakującego zameldował się mierzący 217 cm środkowy Bartłomiej Lemański.
Ten „wieżowiec” na skrzydle kompletnie rozbił suwalski blok. Mimo że suwalczanie mieli w górze trzy piłki meczowe przy grze na przewagi, żadnej z nich nie zamienili na punkt. Skra natomiast wykorzystała swoją pierwszą szansę, doprowadzając do tie-breaku. Kapitan Bartosz Filipiak nie krył smutku:
– Mieliśmy wszystko w swoich rękach. Bardzo nam smutno, bo chcieliśmy się pożegnać z kibicami dobrym wynikiem.
Niestety, uciekający czwarty set podciął suwalczanom skrzydła, co bełchatowianie bezlitośnie wykorzystali w piątej odsłonie.
Sobotni mecz był czymś więcej niż tylko walką o ligowe punkty – był oficjalnym pożegnaniem z dużą grupą zawodników, których w przyszłym sezonie nie zobaczymy już w barwach Ślepska Malow. Klub czeka potężna przebudowa, a lista odchodzących jest długa i znacząca. Kibice gromkimi brawami podziękowali Antoniemu Kwasigrochowi, który pożegnał się z klubem w wielkim stylu, będąc jednym z liderów na parkiecie.
Z biało-niebieską koszulką żegnają się również legenda światowej siatkówki David Smith, a także Kamil Droszyński, Joachim Panou, Damian Wierzbicki, Joaquin Gallego, Marcin Grzeszczak oraz Jakub Rząca. W kuluarach mówi się, że to koniec pewnego cyklu w suwalskiej siatkówce. Budowa nowej drużyny na sezon 2026/2027 będzie ogromnym wyzwaniem dla zarządu, który musi wyciągnąć wnioski z tegorocznego rozczarowania brakiem awansu do play-offów.
Początek meczu był wyrównany do stanu 17:17 w pierwszym secie, kiedy to błędy własne suwalczan pozwoliły Skrze uciec na kilka punktów. Druga partia to z kolei absolutna dominacja Ślepska – wynik 25:14 sugerował, że gospodarze złapali właściwy rytm. Trzeci set (25:19) tylko potwierdził tę tezę. Wtedy funkcjonowało wszystko: od kąśliwej zagrywki po skuteczne bloki.
Kryzys przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie. Gdy w czwartym secie zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, suwalska maszyna się zacięła. Lemański i spółka zaczęli punktować na zagrywce, a tie-break (11:15) był już tylko konsekwencją utraconej pewności siebie. Bełchatowianie przy zmianie stron w piątym secie prowadzili 8:5 i konsekwentnie dowieźli przewagę do końca, wywożąc z Suwałk dwa punkty.
Dla siatkarzy Ślepska Malow Suwałki sezon jeszcze się nie kończy, choć jego najważniejsze rozstrzygnięcia już zapadły. Przed zespołem dwa wyjazdowe spotkania: za tydzień w Elblągu z Barkomem Każany Lwów oraz pożegnalne starcie w Rzeszowie z Asseco Resovią. Będą to mecze o prestiż i godne zakończenie trudnego roku, w którym ambicje sięgały znacznie wyżej niż walka o miejsca w dolnej części tabeli.
Kibice w Suwałkach muszą teraz uzbroić się w cierpliwość. Kolejne emocje związane z PlusLigą powrócą do Suwałki Areny dopiero za pół roku. To będzie czas intensywnej pracy transferowej, analiz i nadziei, że nowo zbudowany zespół w sezonie 2026/2027 wreszcie postawi tę brakującą „kropkę nad i” i wprowadzi Suwałki do upragnionej fazy play-off.
Ślepsk Malow Suwałki – PGE GiEK Skra Bełchatów 2:3 (22:25, 25:14, 25:19, 26:28, 11:15)
Sędziowali: Tomasz Flis, Maciej Kolendowski. Widzów: 2100.
Ślepsk: Jan Nowakowski 6, Karol Jankiewicz 1, Bartosz Filipiuak 29, David Smith 7, Antoni Kwasigroch 14, Asparuch Asparuchow 18, Bartosz Mariański (libero), Jakub Kubacki (Libero), Joachin Panou, Kamil Droszyński
Skra: Zouheir El Graoui 14, Alan Souza 2, Bartlomiej Lemański 23, Anthoine Pothron 7, Grzegorz Łomacz 1, Michał Szalacha 10, Maksym Kędzierski (libero) oraz Kamil Szymura (libero), Arkadiusz Żakieta 5, Filip Waszak, Javad Manavinezhad 1, Kamil Szymendera.
Pozostałe wyniki 25.kolejki: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1, Aluron CMC Warta Zawiercie - Cuprum Stilon Gorzów 3:1, Asseco Resovia Rzeszów - Barkom Każany Lwów 3:0, Energa Trefl Gdańsk - JSW Jastrzębski Węgiel 0:3. Mecze PGE Projekt Warszawa - BOGDANKA LUK Lublin1:3, Indykpol AZS Olsztyn - InPost ChKS Chełm 9 marca.

PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze