Przełamali się, kiedy losy utrzymania zostały już przesądzone - oto wniosek z końcówki sezonu białostockich Żubrów. W środę ekipa trenera Kamila Piechuckiego wygrała trzeci mecz z rzędu. Tym razem - na swoim parkiecie - białostoczanie ograli OPTEAM Polska Energia Resovię Rzeszów wciąż walczącą o miejsce w czołowej ósemce I ligi. Wygrana białostoczan była niekwestionowana i zasłużona, a losy spotkania rozstrzygnęła ostatnia kwarta. Tak, tak - ta sama część meczu, która przez wiele miesięcy była koszmarem białostoczan.
Mecz zaczął się od celnej trójki gości, którzy po trafieniu Jakuba Stupnickiego prowadzili 3:0. Potem jednak do gry do głosu doszli miejscowi, którzy nie pozwolili rywalom już na starcie na uzyskanie przewagi. Gościom nie siedziała trójka (pudła Margicioka i Stupnickiego), a nawet dobitki (niecelne rzuty Vauleta). Za to w zespole białostockim skutecznie radził sobie Samajae Haynes-Jones, który w środę rozegrał świetne spotkanie. Goście za to lepiej radzili sobie pod własnym koszem i ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się remisem 17:17.
Połowa drugiej kwarty to była walka punkt za punkt. Mniej więcej w połowie białostoczanie złapali czteropunktową przewagę po lay-upie Mylesa Douglasa (26:22), która jeszcze wzrosła po trójce Samajae (35:29). Wprawdzie przyjezdni po kilku minutach zmniejszyli dystans do jednego oczka (35:36), ale Żubry były czujne: trafił trójkę Douglas, a potem poprawił Karol Kutta i białostoczanie zeszli na przerwę prowadząc 43:39.
Początek drugiej połowy meczu, którą ostatnio białostoczanie tradycyjnie już przesypiali, należał jednak do Żubrów. Białostoczanie nie pozwolili rywalom na zniwelowanie przewagi wypracowanej w pierwszej połowie i po trafieniach Douglasa i Haynes-Jonesa wygrywali 51:41. Goście zareagowali natychmiast: trafienia Stupnickiego, Margiciaka i Horbneaka sprawiły, że dystans zmniejszył się do 3 punktów (48:51). Do końca kwarty trwała zacięta walka kosz za kosz, w której lepiej radzili sobie białostoczanie. Kiedy okazało się, że to oni lepiej wychodzą z tej z wojny nerwów po lay-upie Mateusza Itricha Żubry znów odzyskały przewagę (61:54) trener rzeszowian wziął czas. Pomogło na tyle, że końcówka kwarty należała do gości, którzy zmniejszyli stratę do 3 punktów przegrywając na koniec trzeciej części meczu 60:63.
Kluczowy okazał się początek ostatniej kwarty: pudłował Zaguła i Hornbaek, a trafiał Itrich i Rafał Szpakowski i Żubry wygrywały 68:60. Białostoczanie skrupulatnie pilnowali tej przewagi nie pozwalając rywalom na powrót do meczowego rytmu. Kiedy 6 i pół minuty przed końcową syreną po osobistych Samajae i dwójce Mylesa Żubry prowadziły już 74:62 było jasne, że gospodarze w tej formie nie pozwolą się już dogonić. Zwłaszcza, że zdenerwowani rzeszowianie dalej nie mogli wstrzelić się do kosza Żubrów. Gdy po trafieniach Tyszki i kolejnej "trójce" Szpakowskiego białostoczanie wygrywali już różnicą 15 punktów było jasne, że jest po meczu. Goście zerwali się jeszcze raz do ataku i po trójce Stupnickiego zmniejszyli dystans do oczek, ale to był koniec ich popisów. Kamil Piechucki wziął czas i zespół uporządkował grę na zimno kontrolując końcówkę.
Żubry Abakus Okna Białystok - OPTEAM Energia Polska Resovia Rzeszów 84:76 (17:17, 26:22, 20:21, 21:16)
Sędziowali: Marek Ostrowski, Cezary Kurowski, Marek Ulewiński.
Żubry: Samajae Haynes-Jones 23, Karol Kutta 8, Myles Douglas 15, Krystian Tyszka 6, Witalij Kowalenko 2, Benjamin Didier-Urbaniak 2, Mateusz Itrich 12, Rafał Szpakowski 16, Bartosz Proczek 0.
Resovia: Jakub Stupnicki 14, Cli'ron Horbnaek 16, Santiago Vaulet 21, Kacper Margiciok 6, Bartosz Ciechociński 5, Dawid Zaguła 5, Wojciech Szpyrka 1, Wojciech Wątroba 4, Kacper Indyk 4.
Pozostałe wyniki: PGE Spójnia Stargard - Novimex Polonia 1912 Leszno 82:75, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - Miners Katowice 93:84, WKK Active Hotel Wrocław - KSK Qemetica Noteć Inowrocław 79:68, Enea Basket Poznań - Decka Pelplin 79:97, Weegree AZS Politechnika Opolska - SKS Fulimpex Starogard Gdański 82:98, Kotwica Port Morski Kołobrzeg - Solvera Sokół Łańcut 104:84, ŁKS Coolpack Łódź - GKS Tychy.

Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze