Reklama

Tura katastrofa w Lublinie. Bielszczanie znowu odpuszczają grę o awans?

Gorzej chyba nie mogli zacząć koszykarze Tura fazy play-off. Środowy wieczór w Lublinie miał być dla kibiców Tura Basket Bielsk Podlaski momentem nadziei na przełamanie wieloletniej klątwy, a stał się ponurym widowiskiem, w którym podopieczni trenera Rafała Króla zostali dosłownie zmieceni z parkietu przez ekipę KUL Basketball Lublinianka Lublin. Wynik 53:83 mówi sam za siebie. Naprawdę jednak martwi styl, w jakim Tur uległ rywalom. Na boisku momentami brakowało nie tylko celnych rzutów, ale przede wszystkim determinacji, która powinna cechować zespół walczący o zaplecze ekstraklasy.

Deja vu czy klątwa? Lublinianka znów katem Tura

To, co wydarzyło się w środę, to niestety smutna kontynuacja pewnego trendu. To już trzeci sezon z rzędu, gdy w pierwszej rundzie play-off los krzyżuje drogi Tura Basket i Lublinianki. I po raz trzeci – patrząc na wynik pierwszego starcia – zanosi się na bolesne pożegnanie z marzeniami o 1 lidze już na starcie rywalizacji. W sezonie 2023/2024 Tur przegrał minimalnie, rok później dystans był już wyraźniejszy. Obecne 30 punktów różnicy to już prawdziwa przepaść i to niestety jest wykładnia kierunku w jakim zmierza bielski basket albo świadczy o tempie w jakim rozwijają się rywale. Niezależnie od tego, która z tych wersji jest prawdziwa to bardzo zła wiadomość dla klubu z Bielska Podlaskiego. 

Bez wątpienia blamaż w Lublinie (bo porażka różnicą 30 punktów to niestety kompromitacja) to pokłosie słabszej postawy bielskiego zespołu w rundzie wiosennej. Seria trzech porażek z rzędu na koniec sezonu zasadniczego (m.in. ze Zniczem Pruszków czy Trójką Żyrardów) spowodowała utratę drugiej lokaty w tabeli. Efekt? W play-off bielszczanie trafiają na szóstą Lubliniankę, która po raz kolejny udowodniła, że ma na Tura sprawdzony patent.

Reklama

Fatalny początek i pozorowanie na parkiecie

Mecz w Lublinie ułożył się fatalnie od pierwszych sekund. Gospodarze, niesieni dopingiem własnej publiczności, ruszyli na bielszczan z ogromnym impetem. Po trafieniach Nikodema Bilińskiego i Adama Myśliwca Lublinianka „odjechała” na 16 punktów, zanim Tur w ogóle zorientował się, że mecz się zaczął. Pierwsze trafienie dla naszej ekipy zaliczył Piotr Bobka, ale był to jedynie odosobniony incydent w morzu błędów.

Kibice obserwujący to spotkanie mogli odnieść wrażenie, że zawodnicy z Bielska Podlaskiego jedynie pozorują walkę o awans. Brak agresji w obronie, przegrane walki o niczyje piłki i apatia w ataku sprawiły, że pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 22:8. Wyglądało to tak, jakby play-offy były dla zawodników przykrym obowiązkiem, a nie najważniejszym momentem sezonu, na który pracuje się cały rok.

Reklama

Próby zrywu stłamszone w zarodku

Na początku drugiej kwarty w serca nielicznych optymistów wlała się nadzieja, gdy zza łuku trafił Szymon Gralewski. Przez moment wydawało się, że Tur złapie rytm i zacznie odrabiać straty. To był jednak tylko krótki antrakt w dominacji Lublinianki. Gospodarze błyskawicznie wrócili do swojej gry, a Bartłomiej Karolak bezlitosnym rzutem „za trzy” ustalił przewagę na 16 punktów (37:21) tuż przed zejściem do szatni.

Druga połowa to już prawdziwa egzekucja. Lublinianka od stanu 37:25 zanotowała niewiarygodną serię 17 zdobytych punktów z rzędu, nie tracąc przy tym ani jednego! Tur był bezzębny, jakby pozbawiony wiary, że ten mecz można jeszcze uratować. Trzykrotne trafienia Karolaka zza łuku dopełniły dzieła zniszczenia. Po trzeciej kwarcie wynik brzmiał 63:34 i w zasadzie można było gasić światło.

Reklama

Trzeci raz w tym samym stylu – czy to sufit tej drużyny?

Najbardziej niepokojące jest to, że Tur po raz kolejny odpada (lub jest tego bardzo bliski) z play-offów w - identycznym jak rok temu - bezbarwnym stylu. Zespół, który w sezonie zasadniczym imponował formą i pomysłowością w grze, w kluczowych momentach poczynał sobie na parkiecie jak nowicjusz. I nie zmienia tego obrazu ostatnia kwarta, która była wyrównana, ale głównie dlatego, że zadowoleni gospodarze odpuścili nieco. Porażka 53:83 stawia zespół przed rewanżem w sytuacji prawie beznadziejnej.

Pytanie o przygotowanie mentalne drużyny wraca kolejny raz. Czy to problem z presją, czy też głębszy problem wewnątrz klubu sprawia, że w najważniejszym momencie sezonu Tur gra tak, jakby interesował go jedynie sezon zasadniczy, a play-off gra dla alibi. Czy faktycznie do ekipy z Bielska trafiają koszykarze, którzy boją się awansu do I ligi?

Reklama

Rewanż w Bielsku – potrzebny cud w hali przy „Trójce”

Rewanżowe spotkanie zaplanowano na 8 kwietnia 2026 roku o godzinie 20:00 w hali Szkoły Podstawowej Nr 3 w Bielsku Podlaskim. Odrobienie 30 punktów straty w starciu z tak dysponowaną Lublinianką zakrawa na sportowy cud. Aby go dokonać, Tur musiałby zagrać mecz perfekcyjny, a rywal – zaliczyć najgorszy występ w roku.

Jedno jest pewne: kibice w Bielsku Podlaskim zasługują na to, by ich drużyna przynajmniej pokazała charakter. Bielszczanie muszą udowodnić, że potrafią walczyć do końca. I nie chodzi tylko o honor ale o odzyskanie zaufania kibiców. Jakiego Tura zobaczymy 8 kwietnia?

Reklama

Lublinianka KUL Basketball - Tur Basket Bielsk Podlaski 83:53 (22:8, 15:13, 26:13, 20:19)
Sędziowali:
Bartłomiej Nycz, Ernest Alzak. Widzów: 150. 
Lublinianka: Adam Myśliwiec 14, Jakub Zabłocki 3, Michael Gospodarek 18, Bartłomiej Karolak 19, Nikodem Biliński 11, Wiktor Górzyński 14,    Piotr Glonek 2, Mateusz Wiśniewski 2, Mateusz Kwiatkowski.
Tur Basket: Piotr Bobka 1, Szymon Gralewski 3, Łukasz Kuczyński 2, Patryk Milewski 8, Bartosz Wróbel 7, Hubert Miłak 12, Mikołaj Krakowiak 11, Piotr Łucka 7, Jakub Grigoruk 2, Aaron Weres.

Pozostałe wyniki play-off: KS Księżak Łowicz - AZS AWF Warszawa 81:62, KS Trójka Żyrardów - RJ House Legion Legionowo 72:84, Znicz Basket Pruszków - HydroTruck Radom 64:69.

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/04/2026 20:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości