Reklama

Święta bez luksusów: Ile kosztuje wielkanocny stół na Podlasiu?

Przygotowania do Wielkanocy w białostockich domach ruszają pełną parą. Choć na stacjach paliw widać wreszcie upragnione obniżki, to prawdziwy test dla naszych portfeli rozegra się i tak przy sklepowych kasach. Najnowszy raport „Polacy na świątecznych zakupach. Wielkanoc 2026” nie pozostawia złudzeń: tegoroczne święta nie będą ani czasem przesadnego luksusu, ani masowego zaciskania pasa.

Wielkanocny „złoty środek”: Ile zostawimy w kasie?

Z danych wynika, że aż 15,7 procent Polaków planuje wydać na świąteczną żywność i napoje od 200 do 300 zł na osobę. Jeśli do tego dodamy grupę celującą w przedział 150–200 zł (14,3%), otrzymujemy obraz typowego polskiego stołu, na którym znajdzie się wszystko, co tradycja nakazuje, ale bez zbędnej ekstrawagancji.

Eksperci, w tym dr Maciej Goniszewski z Uniwersytetu Gdańskiego, podkreślają, że ten przedział cenowy od co najmniej dwóch lat jest „społecznie akceptowalnym środkiem”. Co ciekawe, aż co dziesiąty z nas (10,1%) zamierza zaszaleć i przeznaczyć na ugoszczenie jednej osoby powyżej 500 zł. Na drugim biegunie są ci, którzy planują zamknąć się w symbolicznym 50 zł – to jednak zaledwie 3% ankietowanych.

Reklama

Podlaska gościnność kontra chłodna kalkulacja

W regionie województwa podlaskiego, gdzie przywiązanie do tradycji i suto zastawionego stołu jest wyjątkowo silne, statystyki te mogą nabrać nieco rumieńców. Podlaskie słynie z gościnności, co często oznacza, że realne wydatki w Białymstoku czy Łomży mogą oscylować w górnych granicach wspomnianych widełek.

Dla większości z nas Wielkanoc wciąż jest momentem, na który przeznacza się konkretny budżet bez wahania. Jednak coraz częściej obok tradycji pojawia się finansowy rozsądek. Zamiast kupować „na zapas”, białostoczanie coraz chętniej zaglądają na lokalne bazary (jak chociażby giełda przy ul. Andersa), szukając jakości, która idzie w parze z rozsądną ceną.

Reklama

Cień wojny na Bliskim Wschodzie i paliwowe niepokoje

Choć inflacja żywnościowa wyhamowała do poziomu ok. 2,4% to nad naszymi planami zakupowymi wciąż wisi cień sytuacji geopolitycznej. Napięcia wokół Cieśniny Ormuz i konflikt na Bliskim Wschodzie to nie tylko tematy z serwisów informacyjnych, ale realny czynnik wpływający na ceny surowców.

Wzrost dochodów i lepsze nastroje konsumentów w marcu 2026 roku pozwalają nam na nieco więcej swobody, ale eksperci PKO Banku Polskiego ostrzegają: skłonność do oszczędzania wciąż jest w nas silna. Tegoroczne zakupy to wynik kompromisu między pamięcią o drożyźnie z ubiegłych lat a nadzieją na stabilizację, którą przyniosły ostatnie decyzje rządu dotyczące cen paliw.

Reklama

Pułapka „ostatniej chwili” czyli dlaczego wydamy więcej?

Robert Biegaj z Shopfully Poland zwraca uwagę na istotny mechanizm: deklaracje a rzeczywistość. Często wcale szacujemy dokładnie wydatków, zapominając o drobiazgach. Majonez, dodatkowa kostka masła, impulsywnie kupione czekoladowe zające dla dzieci – to te „drobne” kwoty sprawiają, że ostateczny rachunek bywa o 10-15% wyższy od planowanego.

Dodatkowo, rosnący trend wyjazdów świątecznych sprawia, że część budżetu zamiast na białą kiełbasę, trafia na rezerwacje w hotelach i restauracjach. Mimo to, dla zdecydowanej większości z nas, sercem Wielkanocy pozostaje domowy stół, na który – mimo wszystko – nie zamierzamy żałować grosza. Dlatego to ważne, aby zanim wyruszymy na wielkie zakupy dobrze jest zróbić listę. Statystyki pokazują, że spontaniczne zakupy to najkrótsza droga do przekroczenia założonego budżetu o te „kilka złotych”, które w skali rodziny tworzą sporą sumę.

Reklama

A jak to wygląda u Was? Czy w domowym budżecie na ten rok również przewidujecie kwotę w okolicach 200-300 zł na osobę, czy może planujecie w tym roku postawić na większy minimalizm?

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/04/2026 11:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości