Reklama

Jagiellonia vs Lech. Nadszedł czas na przełamanie klątwy marca. Wielkosobotnia gra o tron z Lechem

To będzie niezwykła Wielka Sobota dla wielu mieszkańców Białegostoku. Gdy większość rodzin zajmie się uroczystymi przygotowaniami do Wielkanocny, na Chorten Arenie rozegra się spektakl, który może rozstrzygnąć losy tytułu mistrza Polski w sezonie 2025/2026. Jagiellonia Białystok - choć w ostatnich tygodniach złapała wyraźną zadyszkę - staje przed szansą na powrót na fotela lidera. Jest jedna jeden warunek: Adrian Siemieniec i jego ekipa muszą pokonać rozpędzonego obrońcę tytułu – Lecha Poznań.

Duma Podlasia przed hitem

Sytuacja „Dumy Podlasia” przed sobotnim hitem jest niełatwa. Marzec był dla białostoczan miesiącem wyjątkowo przykrym – trzy porażki, w tym ostatnie - bolesne - 1:2 z Wisłą Płock przed własną publicznością, sprawiły, że przewaga z poprzedniego roku i startu tego roku stopniała jak śnieg. Jagiellonia wygrała tylko raz w ostatnich siedmiu próbach, co dla zespołu aspirującego do złota jest wynikiem alarmującym. Mimo to, Chorten Arena wciąż pozostaje twierdzą, w której pada mnóstwo bramek – średnia 2,23 gola na mecz robi wrażenie, choć martwić może brak czystego konta w siedmiu ostatnich domowych potyczkach. Sobotni wieczór to idealny moment, by przypomnieć całej Polsce o ofensywnej sile żółto-czerwonych i udowodnić, że kryzys jest już tylko wspomnieniem.

Kolejorz w mistrzowskim gazie: Lider przyjeżdża po swoje

Lech Poznań przyjeżdża do Białegostoku w zupełnie innych nastrojach. „Kolejorz” to najlepiej punktująca i najskuteczniejsza drużyna 2026 roku. Sześć zwycięstw w siedmiu ostatnich meczach i imponująca wygrana 4:1 z Termaliką pokazują, że maszyna Nielsa Frederiksena pracuje na najwyższych obrotach. Poznaniacy są królami wyjazdów – jako jedyni w lidze mają dodatni bilans bramkowy poza domem i zdobyli na delegacjach aż 22 punkty. Dla nich starcie na Podlasiu to szansa na ucieczkę rywalom na bezpieczny dystans. Jeśli Lech wygra, jego przewaga nad Jagą wzrośnie do sześciu punktów, a biorąc pod uwagę bilans meczów bezpośrednich, realna strata białostoczan wyniesie aż siedem oczek.

Reklama

Snajperski pojedynek: Ishak kontra Imaz

Oczy wszystkich kibiców będą zwrócone na kapitanów obu drużyn. Mikael Ishak to prawdziwy „boiskowy killer”. Szwed jest w życiowej formie – w tym sezonie zdobył już 26 bramek na wszystkich frontach, w tym 13 w Ekstraklasie. Statystyki pokazują, że gdy piłka spadnie mu pod nogę w polu karnym, bramkarze mogą powoli wyciągać ją z siatki. Po drugiej stronie stanie Jesus Imaz, który ma niemal identyczną charakterystykę strzelecką. Obaj napastnicy uwielbiają uderzać prawą nogą i obaj są liderami swoich formacji ofensywnych. Czy Imaz zdoła przyćmić szwedzkiego wieżowca i dać Białymstoku upragnioną radość? Odpowiedź poznamy już w sobotnią noc. Poza tym.... Jagiellonia ma jeszcze w zapasie innego snajpera - to Afimico Pululu, który także spragniony jest emocji jaką daje trafienie do bramki rywali. Dwa asy na jednego? Poradzą? Jak myślicie? 

Powrót tradycji: żółto-czerwona strefa na Wiosennej

Mecz z Lechem to nie tylko 90 minut walki na boisku, ale także wielkie święto dla całej jagiellońskiej społeczności. Klub postanowił wrócić do pięknej tradycji z 2008 roku i reaktywować „żółto-czerwoną strefę” przy ulicy Słonecznej. Festiwal przedmeczowy ma być miejscem spotkań pokoleń – od najmłodszych fanów szkolonych przez Jaga Kids, po weteranów boisk sprzed lat. Na kibiców czekają strefy relaksu, autografy obecnych zawodników, telebim oraz atrakcje przygotowane przez sponsorów. To tutaj ma narodzić się energia, która później poniesie piłkarzy do boju z liderem. Jak podkreśla wiceprezes Andrzej Wilczyk, to powrót do korzeni w nowoczesnym wydaniu, mający zintegrować wszystkich, którym w sercu gra Jaga.

Reklama

Sędziowski skrupulat i braki kadrowe

Nad sprawiedliwym przebiegiem hitu czuwać będzie Jarosław Przybył z Kluczborka, sędzia znany z chłodnej głowy w trudnych spotkaniach, choć... nie zalicza się do szczególnie nieomylnych. Z drugiej strony tej wiosny to nie on, ale inni arbitrzy skupiają na sobie uwagę i zbierają cięgi od kibiców. W roli asystentów pomogą mu Tomasz Listkiewicz i Maciej Kosarzecki, a arbitrem technicznym będzie Szymon Łężny. Z pomocą systemu VAR wesprą go Tomasz Kwiatkowski oraz Bartosz Heinig

Obie drużyny przystąpią do meczu z osłabieniami. W kadrze Dumy Podlasia wciąż brak Kamila Jóźwiaka i Apostolosa Konstantopoulosa, a to nieco ogranicza pole manewru Adrianowi Siemieńcowi. Dobrą wiadomością jest, że brak wieści o kłopotach zdrowotnych pozostałych graczy. 

Reklama

Lech też będzie miał absencję: Kolejorz będzie musiał radzić sobie bez Radosława Murawskiego, co może być kluczowe dla walki w środku pola. Trener Niels Frederiksen zapewnia jednak, że jego zespół jest dziś mocniejszy niż dwa miesiące temu, a przerwa reprezentacyjna pozwoliła na powrót do zdrowia kilku kluczowych graczy, w tym Antonio Milicia.

Gra o wszystko: Czy Jaga wskoczy na szczyt?

Mimo że trener gości tonuje emocje, twierdząc, że ten mecz o niczym jeszcze nie przesądzi to zwycięzca tego meczu będzie miał dużo łatwiej w walce o mistrzostwo. A pokonany? No cóż - będzie miał mocno pod górkę. Zwycięstwo Jagiellonii oznacza powrót na „pole position” i ogromny zastrzyk pewności siebie przed decydującą fazą sezonu. Remis utrzyma status quo, a porażka może oznaczać koniec marzeń o tytule.

Reklama

Zainteresowanie jest gigantyczne – 1 kwietnia sprzedanych było już ponad 17,5 tysiąca biletów, co zwiastuje komplet publiczności na Chorten Arenie. Czy „dwunasty zawodnik” pomoże Dumie Podlasia zatrzymać poznańską lokomotywę? Pierwszy gwizdek Jarosława Przybyła zabrzmi o 20:15. Białystok na ten czas zastygnie w oczekiwaniu na wielkie piłkarskie święto.

Mecz Jagiellonia - Lech można obejrzeć na kanałach CANAL+ Sport 3 oraz CANAL+ 4K Ultra.

Przemysław Sarosiek

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama