Reklama

Jagiellonia na finiszu sezonu: fakty i plotki. Będzie wielkie wietrzenie szatni przed nowym sezonem?

Sezon PKO BP Ekstraklasy nieuchronnie dobiega końca, a piłkarzom Jagiellonii Białystok pozostał już do rozegrani ostatni mecz. Gra z Zagłębiem zadecyduje czy żółto-czerwoni będą mieli medal (plus ewentualnie jakiego koloru), ale gry w pucharach są już pewni. Choć uwaga kibiców skupiona jest na finałowym akordzie rozgrywek to w gabinetach przy Jurowieckiej i Elewatorskiej od dawna trwa praca nad przyszłością. A jest nad czym myślec: zbliżające się letnie okienko transferowe zwiastuje potężne ruchy kadrowe. Przed mistrzami Polski stoi wizja mniejszej lub większej rewolucji kadrowej, choć to ten sezon miał być przejściowy. Oto spis faktów, plotek i przymiarek kadrowych Dumy Podlasia.

Fakty, plotki, mity - skąd pochodzą jak powstają?

W mediach niemal co dzień pojawiają się informacje pewne (jak ta od Mariusza Piekarskiego, że Miłosz Piekutowski czeka na wygaśnięcie kontraktu i nie chce zostawać w Białymstoku), jak i rozpalające wyobraźnię fanów plotki o tym z kim Jaga nie przedłuży wypożyczenia, kogo chce za mniejsze pieniądze i kto jest przymierzany do kadry. Spróbowaliśmy zabrać wszystkie informacje w jeden materiał próbując wskazać, kto na pewno opuści stolicę Podlasia, kto znajduje się na celowniku zagranicznych potęg i jakie są najpilniejsze potrzeby transferowe Dumy Podlasia. 

W zasadzie nic nie jest ostatecznie przesądzone ani absolutnie pewne. Wiele z podanych niżej wieści są puszczane przez agentów zawodników, a część to tylko pobożne życzenia dziennikarzy łączących informacje o wizytach Łukasz Masłowskiego na różnych meczach z potrzebami wzmocnień Jagiellonii na poszczególnych pozycjach. Do tego dochodzą jeszcze przecieki z Jurowieckiej: celowe lub przypadkowe, które też są analizowane przez sieć pod kątem potencjalnych wzmocnień i potencjalnych problemów. 

Reklama

Koniec wypożyczeń. Pelmard i Wdowik za drodzy dla Jagi

Zacznijmy od faktów. Po sezonie definitywnie kończy się wypożyczenie Andy Pelmarda. 26-letni reprezentant Madagaskaru to zawodnik francuskiego Clermont Foot i tam też wróci po zakończeniu rozgrywek w Polsce. Jagiellonia posiadała wprawdzie opcję wykupu defensora, jednak kwota 1,5 miliona euro okazała się barierą nie do przeskoczenia. Ponieważ Francuzi nie chcą słyszeć o obniżeniu ceny to obrońca raczej wróci nad Sekwanę. W klubie panuje pogląd, że wobec dobrej formy Yukiego Kobayashiego i przewidywanego powrotu Dusana Stojinovicia, linia obrony poradzi sobie bez kosztownego wzmocnienia, a pieniądze warto przeznaczyć na inny cel transferowy.

Podobny problem dotyczy Bartłomieja Wdowika. Lewy obrońca, wypożyczony z Bragi, również jest wyceniany na 1,5 miliona euro. Choć dyrektor sportowy Łukasz Masłowski potwierdzał, że prowadzi rozmowy w sprawie obniżenia tej sumy, na ten moment wykup stoi pod wielkim znakiem zapytania. Sytuację defensora, który w ostatnim czasie grał mniej (aby nie aktywować klauzuli obligatoryjnego wykupu za minuty), pilnie monitoruje cypryjskie Pafos FC, dysponujące znacznie większym budżetem. Pytanie brzmi czy ten klub wyłoży pieniądze na zawodnika, który w ostatnim czasie nie gra regularnie (mniejsza o to z jakiego powodu)? Jagiellonia i sam Wdowik chętnie współpracowaliby dalej, ale w grę wchodzą znacznie mniejsze pieniądze. Plotka głosi, że dla żółto-czerwonych akceptowalna byłaby połowa kwoty, na którą wyceniany jest "Wdowa". 

Reklama

Gwiazdy na wylocie czyli Pozo, Bazdar, Leiva?

Xoraz głośniej mówi się także o odejściu kluczowych postaci formacji ofensywnej. W gronie zawodników, którzy mogą opuścić Podlasie, wymienia się Sameda Bazdara, Alexa Pozo oraz Nahuela Leivę (kończą się im wypożyczenia). Ta trójka może być przedmiotem rozmów Jagiellonii z ich klubami, ale cena odstępnego musi być znacznie niższa niż ich oficjalna wycena brana choćby z transfermarkt.pl. Bazdar i Leiva nie przebili się do podstawowego składu Dumy Podlasia więc naprawdę trudno oczekiwać determinacji Jagiellonii w przebijaniu kwot, których oczekują ich macierzyste kluby. Inaczej sprawa ma się z Alexem Pozo: to regularny żołnierz Adriana Siemieńca, który widzi go w podstawowym składzie. Sam pomocnik robi swoją robotę wiosną (oprócz kilku słabszych spotkań na starcie) i pokazuje, że w jego przypadku Masłowski wykazał się nie lada nosem. Czy Jagiellonia zapłaciłaby Almeirze około 1,5 miliona euro (na tyle ponoć wyceniany jest pomocnik)? W przeszłości (2021, Eibar) cena za Alex sięgała 5 milionów euro, a Almeira zapłaciła za niego 4,5 mln. Obecnie wartość 27-letniego Hiszpana wg transfermarkt.pl to kwota 1,5 miliona euro. Sporo, ale Jagiellonia ma zapasy, po które będzie musiała sięgnąć przy kolejnej nieuchronnej przebudowie kadry. A skrzydła pomocy to od dawna pozycja, której na Jurowieckiej poświęca się wiele troski. 

Zagadki Afimico

Największym znakiem zapytania owiana jest jednak przyszłość Afimico Pululu. Snajper Jagi otrzymał kolejną propozycję przedłużenia kontraktu, ale oferty z zagranicy kuszą reprezentanta DR Konga. Finansowe eldorado proponowali mu już Katarczycy, a faktami są zapytania ze strony serbskiego giganta – Crvenej Zvezdy Belgrad. Do gry o napastnika niespodziewanie włączył się także turecki Kocaelispor. Sam zawodnik nie komentuje swojej przyszłości zapowiadając, że decyzję podejmie po zakończeniu sezonu. Plotki głosiły, że Pululu może rozważyć pozostanie w Jagiellonii od tego czy Duma Podlasia będzie grała w europejskich pucharach. Nie bez znaczenia będzie i to w jakich konkretnie rozgrywkach wystąpią żółto-czerwoni: jest znacząca różnica między eliminacjami do Ligi Mistrzów czy Ligi Europy, a walką o fazę grupową Ligi Konferencji. Dla Pululu, który wiele razy deklarował, że chce się rozwijać progres to element, który na pewno będzie brał pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Żadna to tajemnica, że kilka bogatych klubów ekstraklasy widziałoby Afiego w swoich szeregach. On wykluczył tylko Legię w jednym z wywiadów, choć wydarzenia ostatnich sezonów mocno wydłużyłyby tą listę (pewnie o Raków i Lecha Poznań). A jeżeli wykluczyć te trzy kluby to z możnych ekstraklasy zostają jeszcze Zagłębie Lubin i Widzew Łódź. Ten pierwszy klub bije się o puchary i jeżeli tą batalię przegra to powody do zmiany Białegostoku na Lubin są wyłącznie finansowe. Nie inaczej rzecz ma się z Widzewem, który po rekordowych wydatkach transferowych zamiast o mistrzostwo i puchary broni się przed degradacją, a po sezonie klub czeka kolejna przebudowa. Wątpliwie czy Pululu zdecyduje się wybrać ofertę z Łodzi, gdy wiadomo, że Widzew ma perspektywy tylko na grę w polskiej lidze i nie wiadomo czy kolejna rewolucja kadrowa nie zakończy się tak samo jak ostatnio. 

Reklama

- Worek pieniędzy sam gola nie strzeli - mówił nie bez racji na jednej z konferencji prasowych Adrian Siemieniec/ 

Mazurek budzi zainteresowanie

W kontekście odejść warto przypomnieć, że zimą klub zarobił krocie na sprzedaży Oskara Pietuszewskiego do FC Porto. Kolejnym młodym diamentem, na którego zagięły parol jest 19-letni Bartosz Mazurek. Pomocnik, który błysnął trzema bramkami w Lidze Konferencji przeciwko Fiorentinie, znajduje się na radarze Benfiki Lizbona. Interesują się nim również inne kluby z zagranicy, ale wiele wskazuje na to, że sam zawodnik chce ustabilizować formę, pograć jeszcze regularnie w Jagiellonii pod okiem Adriana Siemieńca i dopiero za jakiś czas odejść z Białegostoku. Nie jest tajemnicą, że jego obecna regularna obecność w kadrze meczowej wynikała bardziej z konieczności kadrowej niż potrzeb rozwoju kariery. Zawodnikowi potrzeba mądrego i stopniowego wprowadzania do zespołu walczącego w pucharach i w lidze o najwyższe cele w warunkach, które zna i rozwój swojego potencjału. Jagiellonia, Siemieniec i Masłowski mu to zapewniają na obecnym etapie. Za jakiś czas (być może za kilka miesięcy) Mazurek może okazać się kolejnym rekordowym transferem Dumy Podlasia.  

Reklama

Gorąco w bramce. Piekutowski odchodzi, Abramowicz na radarach

Prawdziwe trzęsienie ziemi czeka obsadę białostockiej bramki i to jest niezaprzeczalny fakt. Miłosz Piekutowski lada moment pożegna się z klubem za darmo. Jego kontrakt wygasa 30 czerwca, a menadżer Mariusz Piekarski potwierdził, że opcja przedłużenia wygasła. Według portalu Transfermarkt, młody golkiper uzgadnia już warunki umowy z Cracovią. Sam Piekutowski przez całą rundę wiosenną nie występuje, a oficjalna przyczyna to zwolnienie lekarskie. Powody tego L4 są różnie komentowane, ale ani zawodnik ani klub nie chcą tego oficjalnie nie komentować. A nieoficjalnie? Wokół absencji Piekutowskiego jest mnóstwo dzikich plotek. Część puszczana jest przez otoczenie młodego zawodnika, a część przez osoby wyjątkowo nieżyczliwe Jagiellonii i samemu Siemieńcowi. Sam Miłosz milczy, a w Jagiellonii nikt nie chce podgrzewać atmosfery wokół Piekutowskiego. Wszystko wskazuje na jednak, że bramkarz, który jesienią pokazał się z fantastycznej strony w Jagiellonii opuści klub z końcem sezonu bez zajęcia miejsca w podstawowym składzie Jagi, na co wiele osób (w tym i on sam) bardzo liczyli. Jedni uważają, że Miłosz nie wytrzymał ciśnienia i mówią o "sodówce", inni twierdzą, że nie był wystarczająco cierpliwy czekając na odejście Abramowicz, by zająć jego miejsce (co miał ponoć obiecane). Są i tacy, którzy puszczają w obieg plotki o złym traktowaniu młodego bramkarza przez klub. Wątpliwości nie budzi tylko wieść, że wspólna historia Jagiellonii i Piekutowskiego się kończy.  

To jednak nie koniec, bo pewne wydaje się odejście podstawowego bramkarza, Sławomira Abramowicza. 21-letni młodzieżowy reprezentant Polski wzbudził potężne zainteresowanie w Europie. Obserwują go wysłannicy francuskiego Saint-Etienne oraz duńskiego potentata FC Kopenhaga. Nie wiadomo czy Abramowicz opuści Jagiellonię w tym czy kolejnych okienku transferowym, ale ten zawodnik ma swoje ambicje sportowe. Wiosna nie była najbardziej udana dla Sławka, ale jego umiejętności nie budzą wątpliwości i w Jagiellonii o tym wiedzą. Muszą zatem rozglądać się za alternatywą, skoro sprawa przyszłości Piekutowskiego nie wygląda obiecująco. 

Reklama

Pilne potrzeby transferowe. Kogo szuka Łukasz Masłowski?

Wobec nieuchronnych odejść, Jagiellonia musi w tym okienku zawalczyć na rynku transferowym. Priorytetem numer jeden staje się sprowadzenie nowego bramkarza. Kryteria dyrektora sportowego są bardzo sprecyzowane: klub szuka golkipera grającego świetnie nogami, który będzie potrafił włączyć się w fazę rozegrania piłki po ziemi, co jest fundamentem stylu trenera Adriana Siemieńca. Budżet na ten cel wynosi maksymalnie 400 tysięcy euro.

Kolejną potrzebą będzie wzmocnienie boków obrony (w przypadku straty Wdowika) oraz poszukanie klasowego napastnika, jeśli z Białegostoku wyjedzie Pululu. Jaga musi zadbać o szerokość kadry, by w nowym sezonie skutecznie łączyć grę w Ekstraklasie z wyzwaniami w europejskich pucharach. Analizy na ten temat dokonywaliśmy niedawno na naszym kanale YouTube i można je wysłuchać TUTAJ

Reklama

Giełda nazwisk i transferowe plotki: Bobek, Ward i Krajewski

Kto zatem może trafić do Jagi? Na liście życzeń i transferowych plotek pojawiają się niezwykle ciekawe nazwiska. W kwestii obsady bramki Jagiellonia miała skierować wzrok na Szkocję. Pojawiła się sensacyjna plotka, że mistrzowie Polski walczą o Caluma Warda z Motherwell FC. 25-letni Szkot zachował w tym sezonie aż 20 czystych kont i został nominowany do drużyny sezonu tamtejszej ligi. O jego podpis gra jednak również Celtic Glasgow, a wycena na poziomie 750 tysięcy euro może przekraczać budżet Jagi. Dużo bardziej realną opcją – i tu spekulacje są mocne – jest pozyskanie 22-letniego Aleksandra Bobka z ŁKS-u Łódź, którego wartość szacuje się na wspomniane 400 tysięcy euro.

Ostatnią głośną plotką jest chęć zakontraktowania Marcela Krajewskiego. Jeśli Widzew Łódź nie utrzyma się w Ekstraklasie, Jagiellonia będzie chciała przechwycić tego 21-letniego prawego obrońcę, wycenianego przez Transfermarkt na 1,5 miliona euro. Przed nami niezwykle emocjonujące tygodnie, które zdefiniują oblicze nowej Jagiellonii.

Reklama

A to na pewno nie są wszystkie opcje. Łukasz Masłowski ostatnio sporo wojażował po Europie i regularnie odwiedza różne stadiony w Polsce. Po zimowym okienku transferowym, które na Jurowieckiej nie oceniono jako najbardziej udane, wszyscy fani w napięciu obserwują informacje o wzmocnieniach. Jagiellonia w sezonie przejściowym dokonała rzeczy niebywałej: zapewniła sobie grę w europejskich pucharach. Adrian Siemieniec jest spragniony stabilizacji kadrowej, a następny sezon ma być lepszy niż ten, który się kończy. Aby tak się stało trzeba transfuzji świeżej krwi.

Przemysław Sarosiek 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/05/2026 07:07
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości